Zapowiedź tygodnia w NBA (04.11.24 - 10.11.24)

Kolejny tydzień z NBA powinien zapewnić nam conajmniej sporą dozę ekscytacji pojedynkami jakie zostaną stoczone, oraz odpowiedziami na niektóre pytania, jakie sobie zadajemy od samego początku sezonu. W kontekście drużyn, najbardziej nieprzekonuje sytuacja Denver Nuggets oraz Milwaukee Bucks, bowiem to te drużyny stawialiśmy przed sezonem o wiele, wiele wyżej niż ich gra póki co na to wskazuje. Obydwu tym drużynom brakuje przede wszystkim jednej, bardzo ważnej rzeczy - rotacji. Jakościowych zawodników zdolnych zmienić podmęczonego Damiana Lillarda, czy zagrać szybki fastbreak z Giannisem Antetokounmpo w Bucks wielu nie ma, tak samo jak w Nuggets nie ma wielu zawodników zdolnych poprowadzić ofensywę Nuggets podczas nieobecności Nikoli Jokicia, który też musi czasem w trakcie meczu odpocząć. Winą za obecną sytuacje w Bucks przede wszystkim "lubimy" obarczać trenerskie duo w postaci Doca Riversa oraz Darvina Hama, którzy delikatnie mówiąc - nie cieszą się aprobatą środowiska fanów NBA, a i gracze często mają dużo negatywnych rzeczy na ich temat do powiedzenia. Mimo tego, to też indywidualna forma zawodników nie jest pomocna, patrząc przede wszystkim na Damiana Lillarda, czy w przypadku Nuggets na Jamala Murraya oraz Michaela Portera Jra. Nowy tydzień to także czas na obserwacje i weryfikacje pewnych tendencji, które utworzyły się z początkiem sezonu. Za dobry przykład takiej tendencji posłuży obecna forma drużyny z San Francisco, bowiem jeśli Golden State Warriors w obecnym stanie utrzymają taką formę rzutową, zachowując jednocześnie tak spójną defensywę, mogą na spokojnie uniknąć fazy play-in, jednakże kluczowym pytaniem jest "czy uda im się utrzymać taką formę do końca sezonu?". Tendencje nie muszą w tym wypadku także uciekać się jedynie do utrzymywania formy przez konkretne drużyny w konkretnych aspektach gry w koszykówkę, a do bardziej ogólnej formy ich partycypacji w lidze, bowiem sezon rozpoczął się niecałe dwa tygodnie temu, a Brooklyn Nets, Chicago Bulls czy Washington Wizards - drużyny, które przed sezonem były stawiane jako te najgorsze we wschodniej konferencji dotychczas radzą sobię zanadto dobrze, a w przypadku Brooklyn Nets - aż przerażająco dobrze, bowiem zwyciężyli oni m.in. z Bucks oraz Grizzlies, i nie brakowało wiele aby wygrali z Hawks oraz Nuggets. Zawdzięczają to przede wszystkim świetnej formie Cama Thomasa, Dennisa Schrodera, Ziaire Williamsa... i tak, Bena Simmonsa. Ben Simmons mimo tego, że zdecydowanie na papierze nie wygląda jak All-Star, gra naprawdę satysfakcjonująco - rozgrywa, broni, zbiera, co jakiś czas (co bardzo dziwne w jego przypadku) zdarza mu się wykonać rzut do kosza, które trafia na satysfakcjonującej skuteczności 64%. Warto przypomnieć że w drużynie Nets niedostępny jest dalej filar defensywy, jakim jest Nicolas Claxton. Drużyna ta dysponuje ogromem picków w drafcie, i jeśli loteria draftu nie sprawi im psikusa, to za dwa lata możemy mieć tutaj naprawde solidną drużynę, z własną tożsamością, tym razem bez podstarzałych gwiazd. Śmiało możemy mówić, że dół tabeli również jest niejako ciekawy, mimo tego że tajemnicą poliszynela jest uczestnictwo w zbiorowym tankowaniu przez niektóre drużyny, to chociażby Detroit Pistons jest naprawde ciekawą formacją do oglądania. Tak, naprawdę to napisałem. Ale tak też jest! Cade Cunningham, 1st pick z draftu 2021 mogący spokojnie prosperować i grać w swoim stylu w systemie J. B. Bickerstaffa, w którym nie jest zmuszany do częstego rzucania zza łuku, i może swobodnie zdobywać punkty szczególnie za pośrednictwem layupów oraz ścięć, a także rozgrywać innym, nieco bardziej zadaniowym zawodnikom wygląda naprawde obiecująco. Powiedziałbym nawet, że Pistons w końcu wyglądają jak projekt, franczyza z celem i pomysłem na siebie oraz swoją przyszłość, a ich mecze są naprawdę "fun2watch".
Z meczów do obejrzenia w najbliższym tygodniu najbardziej polecam:
Dallas Mavericks vs Orlando Magic
Nowy, drugi pełny tydzień tego sezonu NBA rozpoczniemy niesamowicie dobrze zapowiadającym się meczem do oglądania, bowiem tam, gdzie Dallas Mavericks, tam publiczność zazwyczaj dostaje bardzo dużo dobrej, a przede wszystkim ciekawej i nieoczywistej koszykówki pełnej niesamowitych zagrań, będących jednocześnie popisami umiejętności wybitnych graczy takich jak Luka Doncić, Kyrie Irving, Klay Thompson, a nawet PJ Washington. Orlando Magic mimo tego, że przystąpi do tego meczu bez kontuzjowanego Paolo Banchero, który stanowi trzon ich ofensywy oraz jaskrawy punkt w obronie, samą swoją grą obronną powinno dać nam dużo radości z oglądania koszykówki, a także "weryfikując" niejako gre ofensywną Dallas Mavericks. Z pewnością powinien być tu mecz, który może podobać się starym fanom koszykówki. którzy lubią twardą grę w obronie oraz atletycyzm, chociaż rzutów za trzy punkty raczej nie zabraknie.
Pistons vs Lakers
Sam nie wierzę, że mogę polecić mecz Pistons do obejrzenia, ale... naprawdę, w końcu można z lekkością to zrobić. Mecz rzecz jasna będzie raczej jednostronny, wszak JJ Redick Lakers wyglądają na naprawdę ciężką do powstrzymania machinę, gdy tylko Anthony Davis oraz LeBron James są w formie, ale obiektem wartym oglądania będzie tu przede wszystkim swoboda, z jaką może grać i rozwijać się Cade Cunningham, naprawdę fajna gra zawodników zadaniowych w Pistons, a także to, jak świetnie potrafią wyglądać obecnie Lakers. W makroskali mamy tutaj naprawdę dobre widowisko, ciężkie do opisania, bowiem obydwie drużyny mają jeden bardzo ważny atut - są nieprzewidywalne, choć w różnym tego słowa znaczeniu. Pistons raczej dalej "niezbyt starają się wygrywać", ponieważ to, co ich najbardziej interesuje, to loteria draftu, ale nie skreślałbym ich z tego powodu, gdyż mecze rozgrywane przeciwko najlepszemu zawodnikowi w historii tego sportu to zawsze duże doświadczenie, a także "chęć udowodnienia" czegoś, co Cade Cunningham, Jalen Duren czy Jaden Ivey mogą wziąć personalnie, i mimo ogromnego wyzwania, mogą pokazać charakter i sporo dobrej koszykówki.
Nuggets vs Thunder
Słaba dyspozycja niedawnych mistrzów NBA raczej budzi lęk przed oglądaniem ich gier, niżeli ekscytuje, i choć ponownie - nie spodziewam się tutaj wyrównanego spotkania, to chciałbym zwrócić uwagę na poszczególne matchupy, które mogą jasno i dobitnie ukazać wiele słabości Nuggets, nawet pomimo tych które już i tak znamy, a także uwypuklić słabości Thunder, mimo tego że tych nie ma wiele. Przede wszystkim - Nikola Jokić vs Chet Holmgren. Każdy mecz z udziałem Nikoli Jokicia gwarantuje zabawę z oglądania, bowiem Serb jest wirtuozem gry w koszykówkę. Teraz stanie przeciwko nim wysoki, rewelacyjny Chet Holmgren, który mimo tego, że zdecydowanie nie jest tym samym stylem centra co Jokić, bowiem Holmgren jest bardziej "stretch 5" niż playmakerem, to jednak mają jedną wspólną cechę, która dostarczy nam niemało zabawy w tym meczu - gra pod koszem. Spodziewajmy się tu zatem wiele gry fizycznej, bowiem Holmgren zdecydowanie odnajduje się w obronie obręczy, a Jokić specjalizuje się w zdobywaniu punktów spod samego kosza. Shai Gilgeous-Alexander również wystąpi w tym spotkaniu, co jest już drugim punktem gwarantującym nam super widowisko. Co ważne, OKC Thunder mają jeden ważny atut, którego Nuggets mogą jedynie pozazdrościć - każdy zawodnik Thunder to dobry obrońca, jeśli nie elitarny. Martwić może to, czy Jamal Murray poradzi sobie z obroną SGA, i jak Michael Porter Jr wraz z Aaronem Gordonem będą grać w ataku przeciw Lu Dortowi, Alexowi Caruso czy J-Dubowi, to właśnie te matchupy będą kluczowe dla wyniku tego spotkania.
Cavaliers vs Bucks
Cavaliers razem z OKC Thunder na czas pisania tej zapowiedzi stanowią ostatnie drużyny w lidze które nie odniosły dotychczas w tym sezonie porażki. Za niesamowitą dyspozycją Cavaliers stoi przede wszystkim fantastyczna podkoszowa dyspozycja Jarretta Allena, który w pewnym sensie przewyższył oczekiwania znaczącej ilości fanów Cavs, bowiem póki co prezentuje się conajmniej jak All-Star. Cavaliers na parkiecie dzielą i rządzą, zdobywają punkty z każdej pozycji, zdobywają niesamowite ilości zbiórek i wreszcie można powiedzieć, że eksperyment "Twin-Towers" Jarretta Allena i Evana Mobleya zaczyna działać. Bucks natomiast są przeciwieństwem Cavaliers - ich gre ogląda się conajmniej okropnie, za sprawą "niesamowitego" duetu na ławce trenerskiej, mecze drużyny ze stanu Wisconsin są niemalże aoglądalne, a za sprawą ruchów offseasonowych (albo raczej ich braku) drużyna ta nie ma praktycznie żadnej rotacji, co udowadnia fakt, że muszą grać Taureanem Prince'm w wyjściowej piątce. Jedynym "jaskrawym" punktem tej drużyny jest znany wszystkim Giannis Antetokounmpo, który dalej dowozi i pokazuje że jest niesamowitym zawodnikiem, supergwiazdą NBA. Oprócz słabej rotacji Bucks są także tragicznym zespołem gdy patrzymy na nich pod kątem rzutów zza łuku. Damian Lillard wygląda jakby miał grać kolejny fatalny sezon, a reszta zawodników najzwyczajniej w świecie im tych rzutów nie gwarantuje. Najlepszym shooterem tej drużyny w tym momencie jest najprawdopodobniej... Brook Lopez, podstarzały center drużyny. Dlaczego zatem polecam obejrzeć to spotkanie, chociażby na highlightsach? Z bardzo prymitywnego powodu - poprostu gorzej być nie może, a Bucks w końcu muszą coś grać, albowiem inaczej zapewne dość szybko "polecą głowy", aby nie marnować cierpliwości Giannisa. Starcie Giannisa z dwoma wieżami z Cleveland również może być niesamowicie ciekawe, i też może bardzo usatysfakcjonować fanów starej koszykówki NBA.
Celtics vs Warriors
Tak jak powyższe spotkania mogą być ciekawymi alternatywami dla fanów koszykówki lat '90, tak to spotkanie z pewnością zostałoby uznane za aoglądalne przez miłośników fizycznej, siłowej koszykówki granej przede wszystkim pod koszem i na półdystansie. Przedstawiciele nowej dynastii C's, oraz resztki starej, legendarnej już dynastii Warriors stoczą ze sobą bój przede wszystkim... rzutowy. Obie te drużyny przystąpiły do sezonu imponując formą rzutową, gdzie to ci drudzy raczej wypadają bardziej "consistent", niemniej jednak są oni gorsi defensywnie oraz definitywnie ubywa im siły pod koszem, którą C's posiadają. Do tego spotkania powrócić powinien Stephen Curry po wyleczonej kontuzji kostki, który z pewnością lubi halę Celtics, bowiem to tam świętował ostatnie mistrzostwo, i to ona rozgrzała go do takiego stopnia, że nieomal sam wygrał czwarty mecz finałów po niesamowitym występie. Prawde powiedziawszy jeśli tylko duo Jayson Tatum oraz Jaylen Brown będą w dobrej formie, to Warriors nie powinni móc liczyć na zwycięstwo, ale nigdy nie należy skreślać drużyny ze Stephenem Currym w line-upie, a kilka dni temu to Indiana Pacers pokazała, że z Celtics da się nawiązać walkę i "ukraść" im mecz, pomimo bycia raczej gorszą drużyną. Z pewnością mecz ten przyniesie nam dużo dobrej, współczesnej koszykówki, i zachęcam do jego obejrzenia przynajmniej na highlightsach.
Bucks vs Celtics
W niedzielę 10.11.24 mamy aż dwa hitowe mecze do obejrzenia, a jednym z nich będzie mecz Milwaukee Bucks z Boston Celtics. Jak wiemy, jedna drużyna jest obecnie w strasznym stanie, gdzie druga stąpa twardo w drodze po kolejny tytuł, ale ostatnia rywalizacja obu tych drużyn nie skończyła się wcale takim blowoutem, bowiem Celtics wygrali "tylko" różnicą 11 punktów. Haczyk jest taki, że aby Bucks było jakkolwiek kompetetywną drużyną w stosunku do Celtics, to Damian Lillard musi grać naprawdę dobre spotkanie, i to przeciwko najlepszemu guard-defenderowi w lidze, jakim jest Jrue Holiday. Spotkanie to odbędzie się w niedziele, a więc wysoce prawdopodobne że Bucks zdążą zmienić swój gameplan, i odkryć, a może naprawić wiele błędów, które pomogą drużynie greckiego freaka zdobyć ważne zwycięstwo i to przeciwko obecnym mistrzom NBA. Celtics natomiast są gwarantem świetnego widowiska, dobrej koszykówki i utrzymania jakości spotkania od początku do jego końca, bowiem nawet gdy zagrają "drugim garniturem" to mniej popularni zawodnicy tacy jak Payton Pritchard również potrafią skraść serce swoimi świetnymi rzutami zza łuku oraz niesamowicie mądrą, uschematyzowaną grą drużynową. Pomimo tego, że Bucks nie są w dobrym stanie, wierzę, że do tego spotkania przystąpią przede wszystkim charakterem, którego Giannisowi i Lillardowi odmówić nie można, a lekceważenie ich może przynieść naprawde opłakane skutki, nawet gdy ten drugi jest w fatalnej formie rzutowej.
Pacers vs Knicks
Pacers i Knicks to z pewnością playoffowe drużyny, których mała rywalizacja rozpoczęła się w półfinałach konferencji wschodniej, gdy to ci pierwsi wygrali na nowojorczyków wynikiem 3:4, choć Knicks nie mieli do dyspozycji około połowy swoich graczy poprzez kontuzję. Niesamowicie dobrze wykonywana gra "pace & space" przez Pacers oraz nieziemsko silna (na papierze) drużyna Knicks szukająca dalej dobrych opcji gry w składzie pełnym gwiazd może stanowić o naprawde zaciętym i świetnym do oglądania pojedynku. Przypomnijmy bowiem, że Pacers dało radę pokonać samych Boston Celtics, co absolutnie nie wyszło Knicks, chociaż był to season opener, w którym Celtics rzucali na kolokwialnie mówiąc - chorej skuteczności, wyrównując rekord wszechczasów trafionych trójek w meczu. Obydwie drużyny mają charakter, oraz tożsamość, które konkurując ze sobą mogą dostarczyć wiele emocji, bohaterskich zagrań, oraz motywacji wśród gwiazd, aby "nie przegrać" na przeciwników. Starcie Jalena Brunsona z Tyrese Haliburtonem, Karla Anthonego-Townsa z Mylesem Turnerem, czy Pascala Siakama z Joshem Hartem już na papierze przynosi ekscytację, a co dopiero gdy wszyscy ci zawodnicy wyjdą razem na parkiet w Indianapolis aby walczyć o bardzo potrzebne obydwu drużynom zwycięstwo. Ważna jest także data tego spotkania, bowiem obydwie te drużyny mają aspirację na zwycięstwo w NBA Cup, który rozpoczyna się dwa dni po tymże spotkaniu, i to forma oraz "heatness" jakiego mogą nabrać przeciwko silnym rywalom obie te drużyny mogą być później kluczowe, albowiem w obecnej formule NBA Cup każdy jeden mecz i każdy jeden punkt może być na wagę złota.
















