NA ŻYWO
20:15 ENvsEUV
Polska Liga Koszykówki09.10
18:00ZASvsLEG
PGE Basket Liga09.10
93 : 89LEGvsENE
Superpuchar Polski 26.09
77 : 81DZIvsZAS
Superpuchar Polski 26.09
110 : 96LEGvsZAS
Superpuchar Polski27.09
76 : 79ENEvsLEG
Polska Liga Koszykówki02.10
63 : 102ENEvsDZI
Polska Liga Koszykówki02.10
85 : 104ARRvsKIN
Polska Liga Koszykówki03.10
105 : 95 ENvsZAS
Polska Liga Koszykówki03.10
78 : 89EUVvsMKS
Polska Liga Koszykówki04.10
79 : 84PGEvsTAS
Polska Liga Koszykówki 04.10
95 : 70AMWvsWKS
Polska Liga Koszykówki04.10
0 : 0ANWvsGÓR
Polska Liga Koszykówki05.10
Zobacz wszystkie
ReklamaBetFan – odbierz do 600 zł na start. Kod: RZUTZA3. 18+ Hazard wiąże się z ryzykiem.
NBA

Zapowiedź tygodnia w NBA (11.11.24 - 17.11.24)

Zapowiedź tygodnia w NBA (11.11.24 - 17.11.24)
David Dow/NBAE via Getty Images
Kolejny tydzień najlepszej ligi świata otwiera się w dość niespodziewanych okolicznościach, gdyż początki tego sezonu układają się aż wyjątkowo na przekór przewidywaniom większości fanów, chociażby ze względu na sytuację we wschodniej konferencji, którą trafnie opisuje to, że jedynie dwie z piętnastu drużyn (Cavaliers, Celtics) mają więcej zwycięstw niż porażek. Mało kto by się spodziewał aż tak tragicznej dyspozycji Milwaukee Bucks, czy Philadelphia 76ers, chociaż ci drudzy mogą spokojnie „zwalić winę” na kontuzje. Na zachodzie natomiast – świetna dyspozycja Golden State Warriors, szybki powrót Denver Nuggets zwyciężania meczów (chociażby przeciwko OKC Thunder), genialna dyspozycja Phoenix Suns, oraz Los Angeles Lakers z niesamowitą formą Anthony’ego Davisa, dalej przegenialnym LeBronem Jamesem i nowymi, bardziej złożonymi zagraniami które nierzadko wywołują zachwyt nad trenerskimi umiejętnościami JJ Redicka. W nadchodzącym tygodniu rozpoczynamy NBA Cup, który z racji na niski próg błędu powinien nam przynieść wiele emocji oraz weryfikacji umiejętności drużyn „na teraz”.
 
 Ian Maule/AP Ian Maule/AP

 
Z uwagi na rozpoczynający się NBA Cup a także już dość poważną sytuację w tabeli, przygotowałem kilka, przyjemnych i ciekawych do obejrzenia meczów w nadchodzącym tygodniu.
 
Oklahoma City Thunder – Golden State Warriors (11.11.2024)
Na dzień dzisiejszy ten mecz to konfrontacja najlepszej drużyny zachodu z zachwycającą, topową drużyną tej samej konferencji. Oklahoma City Thunder to przede wszystkim najlepsza defensywnie drużyna w tym sezonie. Statystycznie obrona tej drużyny, przeładowana wręcz elitarnymi obrońcami, osiąga co najmniej oczekiwane wyniki co i tak jest eufemizmem. 8-1 w swojej konferencji, mając w swoich szeregach kandydata na MVP, elitarnych obrońców, świetny space’ing i świetną atmosferę w swojej drużynie powinno być tylko formalnością. Naprzeciwko nim staną Golden State Warriors, którzy z jedną z najgłębszych ławek w tym sezonie osiągneli póki co wynik 7-2, przegrywając jedynie na Cleveland Cavaliers oraz Los Angeles Clippers. Ostatnio wygrali nawet na obecnych mistrzów – Boston Celtics, co jak resztę zwycięstw zawdzięczają głównie swojej mocno ponadprzeciętnej obronie oraz niesamowitemu rzutowi za trzy, dysponując jednocześnie naprawdę fajnymi opcjami pod koszem. Mecz ten powinien być naprawdę dobry do oglądania, bowiem te topowe drużyny ligi będą potrzebowały wejść na odpowiednie tempo przed NBA Cup aby z odpowiednim nastawieniem móc wygrywać pojedyńcze, tak kluczowe mecze w tej stosunkowo nowej, bo rozgrywanej dopiero drugi raz formule.
 

 
Dallas Mavericks – Golden State Warriors (13.11.2024)
Powrót Klaya Thompsona do Chase Center, jednak już nie jako Golden State Warrior będzie ikonicznym wydarzeniem szczególnie dla fanów drużyny znad zatoki. Aby uhonorować swoją legendę, czterokrotnego mistrza NBA, Warriors postanowili rozdać „kapitańskie czapeczki” wszystkim kibicom którzy pojawią się tego dnia w Chase Center. Jednak przechodząc już do czysto koszykarskiego aspektu – jest to spotkanie pomiędzy dwiema naprawdę ciekawymi drużynami, słynącymi bardziej ze swoich talentów ofensywnych, choć jak wyżej wspomniałem Warriors zaskakująco plasują się obecnie w topce ligi w defensywie, co mimo wszystko nie powinno stanowić problemu dla „barely guarduable”, bądź często nawet określanych „unguardable” Luki Doncicia oraz Kyrie Irvinga. Po drugiej stronie natomiast staną Stephen Curry i Buddy Hield, którzy jako nowe „splash duo” dominują przede wszystkim rzutami zza łuku, których obrona obecnie nie jest specjalnością drużyny z Teksasu. Możemy zatem spodziewać się dobrego widowiska, pełnego niesamowitej gry na obwodzie, masy „dzikich” podań a także nawet interesującej gry pod koszem, bowiem Jonathan Kuminga dalej walczy o maksymalny kontrakt, a Daniel Gafford i PJ Washington to niesamowicie fun2watch zawodnicy którzy powinni przysporzyć wiele probemów Kevonowi Looneyowi i Jonathanowi Kumindze.
 

 
Brooklyn Nets – Boston Celtics (14.11.24)
Przed rozpoczęciem sezonu nie spodziewałem się że na przestrzeni całego sezonu będę chociaż raz w stanie polecić mecz Brooklyn Nets, a obecnie uważam, że to nie ostatni raz gdy umieszczam ich mecz w rekomendacji do obejrzenia. Cam Thomas jako primary scorer drużyny wypada niesamowicie dobrze, a przede wszystkim jest świetny do oglądania. Dobra obrona w postaci m.in. Nicolasa Claxtona, czy Cama Johnsona który też coraz odważniej i częściej oddaje rzuty, a także rewelacyjne rozegranie piłki o którym stanowi obecność samego Bena Simmonsa. Po wielu nieudanych sezonach, domniemanych powrotach i wielu kontuzjach pleców, Simmons po raz pierwszy pokazuje, że to jeszcze nie czas aby wysyłać go do Chin, bowiem świetnie odnajduje się w młodej drużynie jako rozgrywający obrońca. Celtics natomiast nikomu nie trzeba przedstawiać - wszak obecni mistrzowie NBA nie dokonali praktycznie żadnych zmian, i próbują wygrywać tym, co już działa. Rzuca się w oczy jednak brak Finals MVP zeszłego sezonu - Jaylena Browna, co sprawia że C's wyglądają ostatnio może nie źle, ale "do pokonania". Dzisiejszej nocy (09.11.24) miało miejsce to samo zestawienie, w którym doszło do dogrywki, które finalnie wygrali Celtics, mimo świetnej i walczącej postawy skazywanych na 30 miejsce w lidze Brooklyn Nets. Z pewnością będzie to mecz gdzie ujrzymy wszystko - świetną grę w obronie, fizyczną grę w ataku, świetne i nieoczywiste rozegrania, oraz wiele rzutów zza łuku.
 

 
Los Angeles Lakers - Memphis Grizzlies (14.11.24)
Los Angeles Lakers również nie trzeba nikomu przedstawiać - ubiegłoroczni zwycięzcy In-Season Tournament (obecnie NBA Cup), z obecnym top1 kandydatem do MVP w postaci Anthony'ego Davisa, oraz zaraz już 40-letnim, najlepszym koszykarzem w historii tego sportu, LeBronem Jamesem. Pod wodzą JJ Redicka póki co mają rekord 5-4, a ich największą wadą jest bardzo niestabilna forma zadaniowców, takich jak D'Angelo Russell. Memphis Grizzlies natomiast próbują powrócić do ligi po ostatnim, fatalnym sezonie w którym musieli podpisywać zawodników na 10-dniowe kontrakty, bowiem ich cała drużyna była kontuzjowana do takiego stopnia, że dosłownie nie miał kto grać w ich barwach. Póki co Ja Morant pokazuje się fantastycznie, jego atletyzm i lay-upy nie utraciły swojego uroku po operacji, jaką musiał odbyć w związku z kontuzją w poprzednim sezonie. Co jednak jest interesujące - pomiędzy tymi dwoma organizacjami narodził się mały "beef", bowiem charakterne "niegrzeczne" chłopaki z Grizzlies często próbują grać na psychice przeciwnika, czy to pokazując różne gesty po zdobyciu punktów, czy to w inny sposób. Zawodnicy Lakers, a szczególnie ich liderzy - delikatnie mówiąc, nie dają sobie wejść na głowę, i odpowiadają tym samym, co rodzi w pewnym sensie beef między tymi drużynami. Dwa lata temu w playoffach Grizzlies z podobnym podejściem do Lakers, zostali przez nich odprawieni w pierwszej rundzie playoffs, a sam LeBron James po zwycięstwie stwierdził, że "they poked the bear", co dość jednoznacznie tłumaczy, dlaczego tak sprawnie się z Grizzlies rozprawili. To właśnie ta wzajemna rywalizacja może przysporzyć wiele emocji i fantastycznej, szybkiej i dynamicznej gry, której obligatoryjnie trzeba być świadkiem.
 

 
Oklahoma City Thunder - Phoenix Suns (16.11.24)
Na dzień dzisiejszy - dwie najlepsze drużyny zachodniej, które zostały wylosowane do jednej grupy w ramach NBA Cup zmierzą się w bezpośrednim pojedynku najprawdopodobniej o pierwsze miejsce w swojej grupie, które da im bezpośredni awans do knockout stage. Brzmi to niesamowicie, i tak też powinien ten mecz wyglądać, bowiem mimo tej niemalże perfekcyjnej drużyny Thunder, często brakuje tam dojrzałości i odwagi w pewnych zagraniach, co skrupulatnie Devin Booker oraz Kevin Durant będą wykorzystywać, aby zdobywać kluczowe dla swojego zespołu punkty, bowiem obydwaj ci zawodnicy grają póki co naprawde świetny sezon, i nie wyglądają jakby cokolwiek prócz kontuzji (odpukać) było w stanie ich zatrzymać gdy atakują kosz przeciwnika. Jednak to właśnie obrona ich własnego kosza będzie tu problemem, gdyż ze świetniej obrony Suns nie słyną, a Thunder ze świetnej ofensywy już tak. Na papierze wygląda to jak raczej zwycięstwo Thunder, choć Kevina Duranta skreślać nie wolno nigdy, bowiem jest to jeden z najlepszych zawodników ostatnich dekad, i zawodnik luźno mieszczący się w top15 wszechczasów. W kontekście formatu należy tu przypomnieć, że w NBA Cup liczy się każdy punkt, bowiem drużyna która ten mecz przegra, i będzie walczyć o wejście do knockout stage z tzw. "wild card slot", będzie musiała to miejsce wywalczyć swoim bilansem punktowym. Należy także pamiętać, że wszystkie mecze NBA Cup z wyjątkiem meczu finałowego liczą się do podstawowych 82 meczów sezonu regularnego, co sprawia że obie te drużyny w bezpośrednim starciu nie tylko walczą o awans w NBA Cup, ale też o utrzymanie i polepszenie swojego rekordu w sezonie regularnym, w konferencji zachodniej która jest dość ciasna, i wygląda naprawdę znakomicie.