Aleksander Dziewa uciszył Hale Stulecia! - King Szczecin wygrywa ze Śląskiem Wrocław pomimo bardzo długiego prowadzenia wrocławian.

Dnia 25.10.2024 we wrocławskiej Hali Stulecia odbył się mecz "rewanżowy" pomiędzy lokalnym WKS Śląskiem Wrocław, oraz obecnym wicemistrzem Polski którym są King Wilki Morskie Szczecin. Mecz ten rozpoczął się o godzinie 20:00 i stanowił możliwość rewanżu dla szczecinian za odniesioną porażkę w Bank Pekao Superpucharze Polski właśnie przeciwko drużynie z Wrocławia.
Mecz rozpocząl się od zdobytej trójki przez Marcela Ponitke (13pkt, 5zb, 3as), która nieco nakreśliła przebieg pierwszych dwóch części spotkania, albowiem WKS Śląsk Wrocław trafił 5/11 rzutów za trzy punkty, a King Szczecin jedynie 1/6, przez co to drużyna gości była zmuszona gonić wynik. Warto odnotować że King Szczecin grał kolejny mecz w osłabieniu, bowiem Przemysław Żołnierewicz ponownie nie był w stanie grać. Do gry natomiast wrócił James Woodard (12pkt, 2zb, 4as), który był wiodącą postacią w zespole szczecinian. Po stronie wrocławian natomiast, prym wiedli przede wszystkim wyżej już wspomniany Marcel Ponitka, oraz Isaiah Whitehead (10pkt, 4zb, 4as). Druga kwarta zakończyła się wynikiem 38-28, a King Szczecin ponownie postawiony został w sytuacji, w której musi mocno gonić wynik. Po wznowieniu gry, trzecia kwarta dalej przebiegała bardziej po myśli wrocławian, wszak zdobywali oni punkty głównie spod kosza, gdzie King zaniemógł na pewien czas zarówno w ataku oraz obronie. Trzecia kwarta przebiegała dla wrocławian spokojnie, nie pozwalali szczecinianom na zbliżenie się a także sukcesywnie wykorzystywali błędy w obronie przeciwników. Przedostatnia ćwiartka spotkania skończyła się wynikiem 59-47, i nic nie wskazywało na to, aby szczecinianie mieli jeszcze powrócić do meczu i wygrać w Hali Stulecia. Tak samo zresztą, jak w meczu, za który King Szczecin próbował się zrewanżować, wydawało się do niemal samego końca, że zwycięzce już znamy. Aż nagle, w ostatniej kwarcie niemoc strzelecka ogarnęła wrocławian, a bohaterskie zagrania Andrzeja Mazurczaka (11pkt, 3zb, 4as), Kassima Nicholsona(10pkt, 6zb) oraz Aleksandra Dziewy (9pkt, 1zb) doprowadziły do tzw. "upsetu", gdyż w ostatniej akcji spotkania, to ten ostatni trafił rzut spod kosza... z faulem, doprowadzając do wyniku 66-66, stając na linii rzutów wolnych wiedząc, że jeśli trafi, to King Szczecin odniesie zwycięstwo. I szansy tej nie zmarnował, albowiem na 4 sekundy przed końcem spotkania wynik 66-67 pojawił się na tablicy, i taki już pozostał do oficjalnego końca spotkania. Żeby tego było mało - niedość, że King Szczecin zrewanżował się za porażkę w finale Bank Pekao Superpucharu Polski, to Aleksander Dziewa "zrewanżował się" za negatywne słowa, jakimi rzucali w niego niektórzy kibice WKS Śląska Wrocław za to, że zdecydował się on wrócić do Polski, jednak właśnie do Szczecina, zamiast do Wrocławia.















