Dalej bez zwycięstwa - King Szczecin przegrywa w meczu rewanżowym z Filou BC Oostende

Dnia 05.11.24 o godzinie 20:30 na obiekcie Sleuyter Arena w belgijskim Oostende rozpoczęło się pierwsze dla Kinga Szczecin spotkanie rundy rewanżowej w Basketball Champions League. Szczecinianie do spotkania przystąpili bez zwycięstwa w dotychczasowych wszystkich trzech meczach, a także bez kontuzjowanego Andy'ego Mazurczaka.
Szczecinianie rozpoczęli mecz w swój sposób - kreując akcje w ofensywie rozrzucając piłkę po obwodzie, szukając przewagi w wytworzonych przestrzeniach. Za rozgrywanie dziś odpowiedzialny byli Teyvon Myers(7pkt, 3zb, 7as) i James Woodard(8pkt, 5zb, 2as), którzy dziś bardzo dobrze rozumieli się z Aleksandrem Dziewą(17pkt, 2zb, 4as). Ta trójkowa współpraca w ofensywie nieomal opisuje całą pierwszą kwartę w wykonaniu szczecinian. Ciągłe grożenie rzutem za trzy punkty oraz szybkim wejściem pod kosz przede wszystkim zaowocowały 6 punktami Aleksandra Dziewy w pierwszej kwarcie, zdobyte i zza łuku, i z lini rzutów osobistych. Obrona szczecinian wyglądała conajmniej poprawnie na rotacjach, wymuszając często słabe rzuty, bądź błąd 24 sekund. To co niestety w drużynie szczecinian uwidoczniło się przede wszystkim w pierwszej kwarcie, to duża ilość strat, i niezdecydowanie w ofensywie, bowiem szczecinianie wykonali aż 8 prób rzutowych mniej w pierwszej kwarcie. A ta skończyła się wynikiem 17-13 dla gospodarzy z Belgii. W następnej kwarcie szczecinianie znacznie przyspieszyli swoją grę, co okazało się wysoce nieefektywne, bowiem mnogość błędów i strat w ofensywie, a także mini kontuzja Jamesa Woodarda spowodowały, że gospodarze zdobyli w krótkim czasie dwóch minut 11 punktów, i odskoczyli gościom na 14 punktów. Mimo tego, że Aleksander Dziewa i Szymon Wójcik(5pkt, 2zb) zdobyli 8 punktów, przewaga gości rozpoczynając drugą połowę spotkania wynosiła 13 punktów wynikiem 39-26. I to właśnie w trzeciej kwarcie pojawiła się iskierka, a potem płomień nadziei na zwycięstwo szczecinian, bowiem w pierwsze 5 minut trzeciej kwarty szczecinianie trafili 4(!!) rzuty trzypunktowe, tracąc tylko raz punkty spod kosza. Rozpędzony Tony Meier(9pkt, 5zb, 2as) oraz James Woodard wydawali się czuć jak Stephen Curry, lecz gdy zbliżyli się do Belgów na 4 punkty różnicy, Belgowie zaczęli przede wszystkim atakować obręcz szczecinian wykorzystując luki w obronie, kończąc kwartę wynikiem 51-43. Mimo ośmiopunktowej straty, dalej wydawało się, że mecz jest w zasięgu, choć czwarta kwarta wydawała się już spokojnym doprowadzaniem do końca tego, co Belgowie rozpoczęli w drugiej kwarcie. Mnoga ilość rzutów osobistych spowodowana ogromną ilością fauli po stronie szczecinian totalnie oddaliła gości od wizji zwyciężenia, co znalazło potwierdzenie w wyniku, bowiem Filou BC Oostende zwyciężyło mecz wynikiem 67-55, a szczecinianie pozostają bez zwycięstwa w BCL.

















