Dominic Brewton: Kiedy trafiłem do Warszawy, wiedziałem, co muszę zrobić, żeby uratować swoją karierę

W drugiej połowie czerwca Legia Warszawa obroniła tytuł Mistrza Polski i sięgnęła po 9 tytuł mistrzowski. Trener Heiko Rannula wraz ze swoim sztabem zbudował wszechstronną drużynę, której jednym z liderów był DJ Brewton. 26-letni Amerykanin imponował swoją szybkością i skutecznością na polskich parkietach. Zdobywając ponad 14 punktów na mecz i dokładając 4.5 zbiórki i 3.4 asysty koszykarz z Cincinnati stanowił o sile rotacji stołecznej drużyny.
Jan Okniński: Jak wygląda Twój okres przygotowawczy? Czym zajmowałeś się podczas wakacji?
DJ Brewton: Mój okres przygotowawczy to przede wszystkim trening siłowy, ćwiczenia, gra 1 na 1 oraz spędzanie czasu z rodziną i przyjaciółmi.
Dołączyłeś do Bnei Herzliya w Izraelu. W regionie panuje obecnie napięta sytuacja polityczna. Czy koszykarze biorą takie kwestie pod uwagę przy wyborze nowego klubu?
Oczywiście. Rozważamy każdą możliwą opcję, kiedy decydujemy, gdzie będziemy kontynuować karierę. W większości przypadków mocno opieramy się na radach naszych agentów i najbliższych nam osób.
Dlaczego zdecydowałeś się zmienić klub w trakcie sezonu? Jakie były Twoje pierwsze wrażenia po przyjeździe do Warszawy?
We Włoszech po prostu się nie układało. Uznali, że nie wnosiłem wystarczająco dużo do zespołu, a ponieważ trzeba było dokonać zmian kadrowych, to ja byłem zawodnikiem, który musiał odejść. Kiedy trafiłem do Warszawy, wiedziałem, co muszę zrobić, żeby uratować swoją karierę na kolejny sezon. Przeanalizowałem zespół, zobaczyłem, kto co potrafi i na tej podstawie zacząłem działać.
Jaki był najtrudniejszy moment podczas Twojego pobytu w Polsce?
Najtrudniejszy moment przyszedł zaraz po przyjeździe. Po tym, co wydarzyło się we Włoszech, straciłem pewność siebie, więc musiałem po prostu wrócić do bycia sobą. To nie zawsze jest łatwe.
Co było najważniejszym czynnikiem, który pomógł Wam pokonać Zastal w finale OBL? Czy spodziewałeś się, że seria potrwa aż siedem meczów?
Po prostu zachowaliśmy pozytywne nastawienie i wiedzieliśmy, że oni równie mocno jak my chcą wygrać. Spodziewaliśmy się trudnej serii, ale nie aż tak trudnej. Walczyli znacznie mocniej, niż się spodziewałem, więc nie - nie przewidywałem, że skończy się na siedmiu meczach.
Słyszałem, że podczas studiów grałeś przeciwko Jeremy'emu Sochanowi, jedynemu obecnie Polakowi w NBA. W tamtym meczu byłeś najlepszym strzelcem. Czy pamiętasz coś z tego spotkania lub samego Jeremy'ego?
Pamiętam ten mecz. Wszedłem z ławki i od razu poczułem się dobrze. Powiedziałem sobie, że niezależnie od wyniku zrobię wszystko, co trzeba, żeby się wyróżnić - i dokładnie tak było. Byli bardzo wysocy i może nie mieli zawodników o kosmicznym talencie, ale jako zespół byli po prostu lepsi od nas.
Pamiętam ten mecz. Wszedłem z ławki i od razu poczułem się dobrze. Powiedziałem sobie, że niezależnie od wyniku zrobię wszystko, co trzeba, żeby się wyróżnić – i dokładnie tak było. Byli bardzo wysocy i może nie mieli zawodników o kosmicznym talencie, ale jako zespół byli po prostu lepsi od nas.
Jak zapatrujesz się na nadchodzący sezon w nowym klubie? Masz jakieś konkretne cele?
Myślę, że ten sezon będzie dobry, ponieważ w poprzednim dostałem już swoją lekcję i musiałem zmierzyć się z przeciwnościami. Teraz, gdy zbliża się mój trzeci sezon, moim celem jest utrzymanie równej, wysokiej formy przez cały rok i niepozostawienie żadnych wątpliwości co do tego, na co mnie stać.
















