Listopad - czas pierwszych podsumowań w Legii Kosz

Legia Kosz, przed rozpoczęciem nowego sezonu, zatrudniła osobę odpowiedzialną za budowę składu i organizację drużyny na nadchodzące rozgrywki. Został nią dyrektor sportowy Aaron Cel. W tym artykule postaramy się przyjrzeć, jak jego wybory przekładają się dotychczas na grę Legii w OBL i rozgrywkach europejskich ENBL.
Podopieczni trenera Ivicy Skelina rozpoczęli od Superpucharu Polski rozgrywanego w Radomiu, gdzie w półfinale ulegli Śląskowi Wrocław. Z pewnością lepiej byłoby wygrać taki mecz i z przytupem rozpocząć sezon, ale była to zapewne część okresu przygotowawczego — zawodnicy dopiero się ze sobą zgrywali, a trenerzy testowali zagrywki. W lidze Legia zajmuje obecnie 6. miejsce z bilansem 3–2. W 1. kolejce, po bladym meczu, przegrali z MKS-em Dąbrowa Górnicza, ale później, grając solidną i ofensywną koszykówkę, pokonali Start Lublin. W 3. i 4. kolejce odnieśli zwycięstwa nad Zastalem Zielona Góra i Dzikami Warszawa po solidnych występach. W zeszłą niedzielę w Hali Gryfia w Słupsku Zieloni Kanonierzy rozegrali swoje najgorsze dotąd spotkanie w sezonie, przegrywając z Czarnymi różnicą aż 23 punktów.
W ENBL poziom rywali jest różny, lecz warszawiacy są w każdym spotkaniu faworytami. Zdarzało im się zdobywać ponad 40 punktów w jednej kwarcie przeciwko norweskiej ekipie Fyllingen Lions, ale były też mecze wymagające większego wysiłku, jak te w Bukareszcie i Bratysławie. Wiadomo, że Legia pod przewodnictwem prezesa Jarosława Jankowskiego chciałaby grać w bardziej renomowanych europejskich rozgrywkach, lecz można uznać, że lepszy rydz niż nic. Jak wspomniał Kameron McGusty w jednym z wywiadów, jest to dobra okazja dla zawodników, by zwiększyć pewność siebie i budować tzw. „team spirit”. Kibice z hali przy ul. Obrońców Tobruku z pewnością nie smucą się z powodu większej liczby meczów swojej ukochanej drużyny, a można zaryzykować stwierdzenie, że ich radość byłaby jeszcze większa, gdyby Legia wygrała całe rozgrywki, co powinno być celem zespołu.
Analizując grę Legionistów, nie sposób nie zacząć od Kamerona McGusty'ego, lidera zespołu, który rzuca średnio 21,4 punktu na mecz. Amerykanin świetnie rzuca z półdystansu, potrafi zagrozić zza łuku i, co ważne, wnosi pozytywną energię do zespołu. Zmiennikiem McGusty'ego na pozycji nr 2 wydaje się być Marcin Wieluński, który choć pojawia się na parkiecie sporadycznie, to ma dobre oko do podań. Przykładem może być mecz z MKS-em Dąbrowa Górnicza, w którym zanotował 4 asysty w krótkim czasie gry.
Na kluczowej pozycji w koszykówce, czyli na pozycji rozgrywającego, obserwujemy w Legii dwóch równorzędnych zawodników. Są nimi Jawun Evans, mający przeszłość w NBA, oraz reprezentant Polski Andrzej Pluta. Amerykanin przyszedł do Legii z łatką zawodnika mającego problemy z kontuzjami, ale także z imponującym CV, w którym można znaleźć renomowane drużyny. Evans potrafi wykreować akcję dla siebie, ale również podzielić się piłką z kolegami. Z kolei Pluta, koszykarz z Rudy Śląskiej, miał być wiodącą postacią polskiej rotacji, jak również całej drużyny. Obaj zawodnicy wywiązują się z tej roli w znaczącym stopniu, choć kibice liczą na coś więcej. Pluta jest trzecim strzelcem drużyny z dorobkiem 10 punktów na mecz, natomiast Evans notuje solidne 5,3 asysty na mecz.
Na pozycji niskiego skrzydłowego oglądamy jednego z dwóch zawodników, którzy pozostali w Legii z zeszłego sezonu — kapitana zespołu, Michała Kolendę. Koszykarz z Ełku zakończył minione rozgrywki z dużym zadowoleniem z własnych osiągnięć, ale również z niedosytem po przegranej w ćwierćfinale play-off z Kingiem Szczecin. Obecny sezon rozpoczął solidnie, osiągając średnio 9,6 punktu i 4,6 zbiórki na mecz, choć zdaje się, że w systemie trenera Skelina jest nieco przytłoczony i nie może do końca się odnaleźć. Widać jednak, że idzie mu coraz lepiej, a z roli kapitana wywiązuje się wzorowo. Jego zmiennikiem na pozycji niskiego skrzydłowego jest Maksymilian Wilczek, który po pobycie w Gdyni rozpoczął nowy rozdział w stolicy. Młodszy brat Dominika gra sporadycznie, spędzając średnio na boisku 5 minut i 7 sekund w meczu ligowym. W ENBL jego rola jest jednak bardziej znacząca. W ostatnim meczu z duńską drużyną Bakken Bears zdobył 9 punktów i dodał do tego 1 asystę. Młody reprezentant kadry U-20 cały czas się rozwija, a gra w interesującym środowisku na pewno mu w tym pomaga. Wilczek potrafi celnie rzucać za 3 punkty oraz stawiać się rywalowi w obronie. Jeśli będzie prezentował formę, jak w ENBL, stanie się istotną częścią rotacji trenera Skelina.
Łotysz Ojars Silins i Dominik Grudziński pełnią w tym sezonie rolę silnych skrzydłowych Legii. Gracz znad Dźwiny w minionych rozgrywkach reprezentował Stal Ostrów, świetnie rzucał z półdystansu i zza łuku. W nowym klubie nie może jeszcze w pełni rozwinąć skrzydeł, ale mecze, w których zdobył 12 punktów przeciwko Bakken Bears czy 21 punktów przeciwko Fyllingen Lions, pozwalają liczyć na poprawę jego skuteczności w kolejnych spotkaniach. W Legii jest to trudne zadanie, ponieważ kibice pamiętają znakomitą grę Arica Holmana — wsady, celne trójki, skuteczne bloki i pozytywną energię, jaką wnosił. Był on jedną z największych gwiazd OBL. Wracając jednak do teraźniejszości, Silins i Grudziński grają poprawnie, choć wymaga się od nich więcej. Dominik podpisał wysoki kontrakt po świetnych występach w zeszłorocznych play-offach. Jednak poza meczem z norweską drużyną Fyllingen Lions, w którym zdobył 24 punkty, 10 zbiórek i 4 asysty, nie spełnia tych oczekiwań na miarę swojego kontraktu. Nie można mu jednak odmówić waleczności i zaangażowania. Grudziński potrafi efektownie wsadzić piłkę do kosza, ale musi poprawić skuteczność. W meczu z Bristol Flyers został wybrany MVP przez kibiców Legii, zdobywając 16 punktów, 4 zbiórki i 1 asystę. Trener Skelin wyraźnie wierzy w Grudzińskiego, który może istotnie pomóc drużynie w osiągnięciu celów.
Środkowy to pozycja niezbędna do wygrywania meczów, a ofensywne i defensywne zbiórki często decydują o wyniku. Miniony sezon, pod wodzą trenera Wojciecha Kamińskiego, charakteryzował się deprecjonowaniem roli środkowych, z czego korzystała konkurencja. Kamiński trenuje obecnie Start Lublin, natomiast tercet trenerski Skelin–Jamrozik–Jankowski wraz z dyrektorem sportowym Aaronem Celem postawił na mobilność i skuteczność zawodników podkoszowych. W tej roli świetnie odnajduje się Mate Vucić, który jest jednym z najlepszych zbierających w lidze, znakomicie asystuje jak na centra i dobrze radzi sobie w grze na low-poście oraz w dwójkowych akcjach. Shawn Jones, który przyszedł z renomą energicznego i skutecznego zawodnika, prezentuje się poprawnie. Trafia sporo rzutów półdystansowych po pick-and-pop, gra agresywnie w obronie, ale miewa problemy ze zbiórkami i wykańczaniem akcji spod kosza. Patrząc na wcześniejszą grę środkowych, można uznać, że obecni zawodnicy dobrze wywiązują się ze swoich ról. Można mieć jedynie drobne uwagi do dyrektora Cela, że centrzy Legii są dość niscy jak na swoją pozycję, ale na razie ich gra się broni.
Podsumowując, Legia ma skład na walkę o mistrzostwo Polski, jednak aby tak się stało, niektórzy zawodnicy muszą podnieść swoją grę z poziomu przeciętnego na bardzo dobry. Wydaje się, że udział w mniej prestiżowych rozgrywkach międzynarodowych może okazać się korzystnym posunięciem, ale na tak wczesnym etapie sezonu trudno o jednoznaczne wnioski. Jedno jest pewne — ten sezon dla Zielonych Kanonierów zapowiada się interesująco, a być może wkrótce pojawi się także jakieś wzmocnienie?
















