Połowa meczów fazy grupowej BCL za nami - King Szczecin nadal bez zwycięstwa

Dnia 22.10.2024 na szczecińskiej Netto Arenie odbył się mecz pomiędzy wicemistrzem Polski a belgijskim Filou BC Oostende w ramach Basketball Champions League, zwieńczając pierwszą połowę spotkań w ramach fazy grupowej. Mecz niestety po raz kolejny zakończył się porażką szczecinian, i choć znowu do pewnego momentu wyglądało to obiecująco, to ponownie zawiodła przede wszystkim trzecia kwarta.
Mecz rozpoczął się obiecująco dla gospodarzy, albowiem szczecinianie po połowie pierwszej kwarty prowadzili wynikiem 10-3, do którego doprowadziła zaskakująco dobra postawa w obronie oraz bardzo dobra gra zespołowa w ataku, gdzie każdy wydawał się dokładać swoją cegiełkę do sukcesu. W drużynie przyjezdnej wówczas wyróżniał się Pierre-Antoine Gillet (13pkt, 5zb), który swoimi bardzo precyzyjnymi rzutami a także nienaganną grą pod koszem przytrzymał Belgów w grze, pomimo ciężkiej pierwszej kwarty. Belgowie z biegiem czasu zaczęli się rozkręcać, co było mocno widoczne z uwagi na powoli kreującą się różnice punktową, do której cegiełkę przykładali niemal wszyscy zawodnicy występujący w drużynie przyjezdnej. Na szczególne wyróżnienie tu zasłużył Davion Mintz (18pkt, 4zb, 3as), który zakończył mecz z fenomenalną skutecznością, zarówno na obwodzie jak i z półdystansu. Po stronie szczecinian po raz kolejny wyróżniał się rewelacyjny Kassim Nicholson (20pkt, 6zb), który zakończył mecz z rozmaitą ilością zdobytych punktów, niestety na niezadowalającej skuteczności. Wyróżniał się także Aleksander Dziewa (14pkt, 10zb, 4as, 2blk), który zaliczył aż 8(!!) zbiórek ofensywnych, dokładając do tego dwa bloki i przechwyt, co daje bardzo dobry obraz tego, jak zawodnik ten walczył szczególnie w ofensywie. Nie wolno także zapomnieć o ponownie zadowalającym występie Teyvona Myersa (13pkt, 2zb, 3as), który dzisiaj musiał zastąpić kontuzjowanego Jamesa Woodarda na pozycji rzucającego obrońcy. Trzecia kwarta przebiegała bardzo podobnie dla szczecinian jak w meczu z Unicaja Malaga, gdzie szli “cios za cios” z przeciwnikiem, do momentu, gdy to po przerwie rozpędzony rywal wywalczył w szybkim tempie różnice punktową, której już nie udało się szczecinianom odrobić do końca meczu. Tu narzuca się w oczy bardzo ważna rzecz, jaką była skuteczność, którą Belgowie w trzeciej kwarcie bardzo mocno podreperowali, a ich rzuty wydawały się niemal bez wyjątku wpadać. Szczecinianie natomiast, pomimo dobrych statystyk indywidualnych, mają często ten sam problem – niska skuteczność przy wysokiej ilości prób. I choć w pewnym sensie drużyna Kinga Szczecin wydaje się być zwyczajnie słabsza od rywali, to na papierze skuteczność jest rzeczą która najbardziej rzuca się w oczy. W czwartej kwarcie szczecinianie walczyli, starali się zdobywać punkty zewsząd i pomimo ciężkiej sytuacji walczyli do końca, ale niestety dla gospodarzy, Belgowie już nie dali sobie odebrać przewagi. Mecz zakończył się wynikiem 73-84, a następny mecz szczecinianie stoczą ponownie z Filou BC Oostende, jednakże tym razem jako drużyna przyjezdna.















