NA ŻYWO
20:15 ENvsEUV
Polska Liga Koszykówki09.10
18:00ZASvsLEG
PGE Basket Liga09.10
93 : 89LEGvsENE
Superpuchar Polski 26.09
77 : 81DZIvsZAS
Superpuchar Polski 26.09
110 : 96LEGvsZAS
Superpuchar Polski27.09
76 : 79ENEvsLEG
Polska Liga Koszykówki02.10
63 : 102ENEvsDZI
Polska Liga Koszykówki02.10
85 : 104ARRvsKIN
Polska Liga Koszykówki03.10
105 : 95 ENvsZAS
Polska Liga Koszykówki03.10
78 : 89EUVvsMKS
Polska Liga Koszykówki04.10
79 : 84PGEvsTAS
Polska Liga Koszykówki 04.10
95 : 70AMWvsWKS
Polska Liga Koszykówki04.10
0 : 0ANWvsGÓR
Polska Liga Koszykówki05.10
Zobacz wszystkie
ReklamaBetFan – odbierz do 600 zł na start. Kod: RZUTZA3. 18+ Hazard wiąże się z ryzykiem.
PLK

Przegląd Arsenału: Dziki Warszawa

Przegląd Arsenału: Dziki Warszawa
fot. Andrzej Romański/plk.pl

Dziki Warszawa mają za sobą najlepszy sezon w swojej krótkiej historii. Brązowy medal mistrzostw Polski, do tego wcześniejszy triumf w ENBL - jak na organizację, która nie ma jeszcze nawet dekady, robi to naprawdę duże wrażenie. Szczególnie że przed rozpoczęciem poprzednich rozgrywek raczej mało kto umieszczał warszawian w gronie kandydatów do ligowego podium.

 
Michał Szolc od dłuższego czasu podkreśla, jak ważny dla Dzików jest ciągły rozwój, zarówno pod względem sportowym, jak i organizacyjnym. Patrząc na ostatnie lata, trudno tego progresu nie zauważyć. Jest jednak jedna rzecz, która za wynikami zespołu zdecydowanie nie nadąża - hala. Dziki stały się medalistą mistrzostw Polski i uczestnikiem europejskich pucharów, a odpowiedniego obiektu jak nie było, tak nie ma.
 

Włoska robota

 

Przed poprzednim sezonem stery zespołu przejął Marco Legovich. Dziki podpisały z młodym Włochem dwuletnią umowę i już po pierwszym roku można powiedzieć, że był to strzał w dziesiątkę. Brązowy medal w pierwszym sezonie pracy broni się właściwie sam. Legovich zostaje więc w Warszawie i dostaje kolejną szansę na rozwijanie swojego projektu. Tym razem zadanie będzie jednak trochę inne. Po największym sukcesie w historii klubu trzeba było zmierzyć się z jego konsekwencjami i praktycznie od nowa zbudować sporą część rotacji.

Zakładnicy własnego sukcesu

 
Brązowy medal sprawił, że zatrzymanie całej drużyny z poprzedniego sezonu było praktycznie niemożliwe. Zawodnicy pokazali się nie tylko w Polsce, ale również w Europie, a wraz z dobrymi występami wzrosło zainteresowanie ich usługami oraz oczekiwania finansowe. Ważne umowy mieli przede wszystkim podkoszowi Krzysztof Kempa i Łukasz Frąckiewicz. Dziki chciały również zatrzymać Darnella Edge'a. Rozmowy z Amerykaninem trwały długo, jednak ostatecznie rozgrywający opuścił Warszawę. Tym samym Legovich i jego sztab musieli poszukać nowych liderów zagranicznej części składu.
 
Trochę więcej ciągłości udało się zachować wśród Polaków. Nowe umowy podpisali Grzegorz Kamiński i Michał Aleksandrowicz, a ze Startu Lublin sprowadzono Michała Krasuskiego. Szczególnie ważne wydaje się pozostanie Kamińskiego. W poprzednim sezonie dawał Dzikom nie tylko ponad 10 punktów na mecz, ale przede wszystkim mnóstwo energii i walki. To jeden z tych zawodników, których wpływu na grę nie zawsze da się zamknąć w samej linijce statystycznej.
 
fot. Andrzej Romański/plk.plfot. Andrzej Romański/plk.pl

 

Ciekawe wzmocnienia z zagranicy

 
Przy budowie zagranicznej części składu Dziki miały tego lata dodatkowy argument - europejskie puchary pod egidą FIBA. Możliwość pokazania się poza Polską z pewnością nie przeszkadza w rozmowach z zawodnikami, a do Warszawy ostatecznie trafiło kilka naprawdę ciekawych nazwisk.
 
Jednym z pierwszych nowych graczy został Zane Waterman. 30-letni Amerykanin naszą ligę już trochę zna, bo w sezonie 2020/21 występował w Astorii Bydgoszcz. Ostatnio grał w Neptūnasie Kłajpeda, gdzie miał okazję rywalizować również w EuroCupie. Waterman może występować na obu pozycjach podkoszowych, a przy tym potrafi odejść dalej od obręczy. 37% za trzy w europejskich pucharach pokazuje, że zostawienie go samego na obwodzie może trochę zaboleć.
 
Pod koszem zobaczymy również Osuna Osunniyiego. Amerykanin ostatnie dwa lata spędził w niemieckim Heidelbergu, notując około 7,5 punktu i 5 zbiórek na mecz. Nie są to może liczby, które od razu rzucają na kolana, ale Osunniyi ma inne zalety. Jest bardzo atletyczny, dobrze odnajduje się w pick'n'rollu i powinien dać Dzikom sporo gry nad obręczą. Większą zagadką pozostaje Tim Adetukasi. Brytyjczyka można kojarzyć z ENBL, ale polska liga będzie dla niego nowym wyzwaniem. Przy 198 centymetrach może grać na kilku pozycjach, a jego największym atutem powinien być przede wszystkim atletyzm. Tutaj po prostu trzeba poczekać na pierwsze poważne mecze.
 
Najtrudniejsze buty do wypełnienia dostanie chyba Makai Ashton-Langford. To właśnie on ma przejąć sporą część obowiązków po świetnym w poprzednim sezonie Darnellu Edge'u. Amerykanin przychodzi po bardzo dobrym roku na Litwie - w barwach Jonavy miał 14,7 punktu i aż 5,7 asysty na mecz. Lubi mieć piłkę w rękach, potrafi kreować partnerów i wiele wskazuje na to, że będzie jednym z zawodników odpowiedzialnych za prowadzenie ofensywy Dzików. Początkowo w rotacji miał znaleźć się również Ta'Lon Cooper, jednak z gry wykluczyła go kontuzja. Dziki musiały więc szybko znaleźć zastępstwo i zdecydowały się na Austina Luke'a. 32-letni Amerykanin przychodzi po sezonie w lidze belgijsko-holenderskiej, gdzie notował aż 8,6 asysty na mecz. Już sama ta liczba sporo mówi o jego sposobie gry. Nie potrzebuje oddawać kilkunastu rzutów, żeby mieć wpływ na mecz - przede wszystkim ma organizować ofensywę i uruchamiać kolegów.
 
fot. fiba.basketballfot. fiba.basketball

 

Kandydat na gwiazdę

 
Na sam koniec zostawiłem nazwisko, które zdecydowanie warto zapamiętać - Joseph Girard. Nieczęsto do Polski trafia zawodnik, który jeszcze niedawno był królem strzelców ligi litewskiej. W sezonie 2024/25 w barwach Nevėžisu zdobywał około 21 punktów na mecz. Później miał okazję spróbować swoich sił na wyższym poziomie. Grał między innymi w Cedevici Olimpiji, a następnie w tureckim Trabzonsporze. Teraz trafia do Warszawy i na papierze wygląda jak zawodnik, który może dać Dzikom naprawdę sporo punktów.
 
Girard przede wszystkim potrafi rzucać. Może stworzyć sobie pozycję z piłką w rękach, zagrać pick'n'roll, ale nie potrzebuje jej cały czas, żeby być groźnym. Dobrze porusza się po zasłonach i jeśli złapie swój rytm, obrona będzie miała z nim sporo roboty. Czy zostanie jedną z gwiazd całej ligi? Na takie deklaracje jest jeszcze za wcześnie. Na pewno jednak jest to jedno z ciekawszych nazwisk, które tego lata trafiły do OBL.
 

 
Dziki Warszawa - roster 2026/27
PG:Joseph Girard, Austin Luke, Makai Ashton-Langford
SG: Michał Krasuski, Michał Aleksandrowicz
SF: Grzegorz Kamiński, Tim Adetukasi
PF: Zane Waterman, Krzysztof Kempa
C: Łukasz Frąckiewicz, Osun Osunniyi