Z hukiem w Nowy Rok - Anwil pod batutą Kamila Łączyńskiego pewnie pokonał Kinga

Anwil Włocławek od początku narzucił swoje tempo gry, prezentując dobrą defensywę i skuteczność w ataku, co pozwoliło na szybkie zbudowanie przewagi nad Kingiem Szczecin. Mimo lepszej postawy gości w czwartej kwarcie, gospodarze, prowadzeni przez niezawodnego Kamila Łączyńskiego, pewnie zwyciężyli 92-78.
Od pierwszych minut spotkania widać było zaangażowanie zawodników Anwilu, którzy od razu postawili na mocną defensywę przeciwko drużynie Kinga Szczecin. W ekipie gospodarzy świetnie mecz rozpoczął Luke Petrasek, który już na początku meczu dwukrotnie trafił za trzy punkty. Dzięki jego grze oraz skutecznym akcjom w ataku, Anwil zakończył pierwszą kwartę z jedenastopunktową przewagą (23:12). Zespół Kinga prezentował się bardzo statycznie w ofensywie, co mogło wynikać z dobrej obrony Anwilu. Gościom wyraźnie brakowało lidera, który wziąłby na siebie ciężar zdobywania punktów.
W drugiej kwarcie Anwil kontynuował swoją świetną grę z pierwszej odsłony, a momentami jeszcze bardziej podkręcał tempo. Po efektownym wsadzie Luke’a Petraska trener Kinga, Arkadiusz Miłoszewski, poprosił o przerwę, by zmotywować swoich zawodników do lepszej gry. Jednak goście wciąż popełniali proste błędy i nie mogli złapać właściwego rytmu. Po czterech minutach drugiej kwarty gospodarze prowadzili już 35:17. Dopiero wtedy King zaczął powoli odrabiać straty, poprawiając nieco swoją grę w ataku. Bardzo mocno w odrabianiu strat pomógł Szymon Wójcik, który miał swój mały moment w tej części spotkania. Anwil utrzymał jednak swoje jedenastopunktowe prowadzenie z pierwszej kwarty.
W trakcie drugiej kwarty niektóre decyzje sędziowskie wywoływały burzliwe reakcje kibiców w Hali Mistrzów, którzy nie kryli swojego niezadowolenia. Anwil w pierwszej połowie imponował skutecznością rzutów za trzy, trafiając siedem razy, podczas gdy King zdołał zanotować tylko trzy trójki. Gospodarze mieli również przewagę w ofensywnych zbiórkach (7 do 3). W drużynie Kinga brakowało typowego centra, co sprawiło, że nie potrafili znaleźć odpowiedzi na wszechstronną grę DJ-a Funderburka w ataku, jak i w obronie. DJ Funderburk nie zdobył zbyt wielu punktów ale robił małe rzeczy, które pomogły Anwilowi wypracować tak wysoką przewagę po pierwszej połowie. Warto również wyróżnić Kamila Łączyńskiego, który w pierwszej połowie zdobył 9 punktów, 5 asyst i dołożył solidną grę w obronie, nie odpuszczając rywalom ani na moment.
Trzecia kwarta to dalsza dominacja Anwilu, szczególnie w ataku. Kamil Łączyński wciąż był liderem zespołu, świetnie kreując akcje swoich kolegów i wywierając presję na zawodnikach Kinga w obronie. Goście mieli ogromne problemy z ofensywą – po sześciu minutach trzeciej kwarty zdobyli zaledwie cztery punkty. Ostatecznie przed ostatnią odsłoną spotkania Anwil prowadził 70:55.
W ostatniej kwarcie King poprawił swoją grę w ataku i zaczął odrabiać straty. Po trójce Jamesa Woodarda przewaga Anwilu stopniała do 10 punktów. King kontynuował pościg i zmniejszył różnicę do ośmiu punktów, ale wtedy kapitan gospodarzy, Kamil Łączyński, ponownie wziął sprawy w swoje ręce. Trafił ważną trójkę, a chwilę później przechwycił piłkę i zakończył akcję celnym wejściem na kosz. Na trzy minuty przed końcem Anwil prowadził 82-69. Mimo ambitnej postawy w ostatniej kwarcie, jedna dobra kwarta to było za mało, by pokonać rozpędzony zespół Selçuka Ernaka. Anwil Włocławek pokonał Kinga Szczecin 92:78.
Najlepszym zawodnikiem po stronie gospodarzy był Kamil Łączyński. Doświadczony polski rozgrywający tego dnia był nie do zatrzymania zdobył 20 punktów i dołożył także 7 asyst. Gdy Kamil Łączyński był na boisku to cała drużyna od razu grała lepiej. Tego dnia był motorem napędowym dla całej drużyny. Gra w ataku to jedno, ale w obronie również grał ze 100% zaangażowaniem nie oszczędzał ciała, grał twardo. Po stronie gości najlepszym zawodnikiem na boisku tego dnia był Kassim Nicholson, który zdobył 16 punktów i miał na swoim koncie 7 zbiórek. Dosyć słabe spotkanie rozegrał Aleksander Dziewa. Reprezentant Polski zdobył tego dnia tylko 6 punktów. Przede wszystkim po stronie Kinga w dzisiejszym spotkaniu było widać brak rozgrywającego, który by kreował grę zespołu a także brak centra. Anwil odniósł swoje jedenaste zwycięstwo w tym sezonie w Orlen Basket Lidze i nadal jest liderem tabeli, King natomiast z bilansem 7-6 może zacząć spoglądać środkową część tabeli w której dużo się będzie dziać w najbliższych tygodniach.
Punktowali:
Anwil Włocławek: Kamil Łączyński 20, Luke Petrasek 20, Luke Nelson 12, Justin Turner 11, Dj Funderburk 7, Michał Michalak 6, Karol Gruszecki 5, Nick Ongenda 5, Ryan Taylor 3, Ronald Jackson Jr. 3
King Szczecin: Kassim Nicholson 16, Isaiah Whitehead 12, Szymon Wójcik 12, Przemysław Żołnierewicz 12, Tony Meier 9, James Woodard 9, Aleksander Dziewa 6, Mateusz Kostrzewski 2















