Nic nie jest za darmo - Legia wyskrobała kolejny triumf w ENBL

Legia Kosz przystępuje do 4 kolejki rywalizacji w lidze regionalnej ENBL z bilansem 2-1.Ich przeciwnicy to drużyna z Anglii-Bristol Flyers, którzy do tej pory ulegli ekipie Bamberg Baskets z Niemiec oraz Bakken Bears z Danii. Faworytem była Legia, lecz jak to w tych rozgrywkach bywa, niespodzianki lubią się zdarzać.
Na wstępie warto zaznaczyć fakt, że po raz pierwszy w pierwszej piątce gości wyszedł Maks Wilczek. Jest to dla tego młodego gracza pewną presją, ale i spore wyróżnienie. Początek meczu zdecydowanie należał do gospodarzy. Byli oni wyraźnie nakręceni pozytywną energią i dobrze penetrowali kosz. Legioniści pomimo głośnego wsparcia kibiców często gubili piłki i brak im było pomysłu na akcję. Kibice Legii z pewnością z bólem patrzyli na dalsze poczynania ich zawodników, zmiany personalne w składzie na niewiele się zdały i na koniec 1 kwarty Bristol Flyers prowadziło 13 pkt. W stołecznej drużynie brakowało organizacji gry, a duża ilość strat i niemrawość w grze w tym absolutnie nie pomagały.
Druga kwarta obfitowała w więcej ciekawej gry. Pojawiły się skuteczne zespołowe akcje z udziałem Mate Vucicia, a koszykarze z Wielkiej Brytanii operowali już na niższej skuteczności. Pod koniec tej odsłony skrajnie nieprzemyślanego faulu dopuścił się Andrzej Pluta i Flyersi schodzili na przerwę z 3 punktową zaliczką.W powietrzu czuć było jednak lepszą grę Legii w 2 połowie i odwrócenie losów spotkania przez nich na własną korzyść. W drużynie z Anglii gracze Robinson i Sherfield zdobyli po 9 punktów, a u Zielonych Kanonierów najskuteczniejszy był Andrzej Pluta z dorobkiem 8 oczek. Martwić mogła przeciętna gra Shawna Jonesa, który pomimo 2 punktów i 3 zbiórek słabo bronił i miał niską skuteczność spod kosza.Ani jednego punktu nie zdobył też wybrany niedawno do piątki kolejki w OBL Kameron McGusty.
Kolejna odsłona meczu to wyrówna gra po obu stronach parkietu. Odblokował się Kameron McGusty, a po dobitce Mate Vucicia wynik spotkania został wyrównany. Później ujrzeliśmy niepotrzebny incydent w postaci przepychanki graczy obu drużyn, a sędziowie ukarali Chorwata Mate Vucicia wykluczeniem z boiska. Po celnych rzutach McGustyego Legia wyszła na 2-punktowe prowadzenie , a zapał i chęci gospodarzy do gry sukcesywnie spadały. Było to bardzo szarpane i nieprzyjemne dla oka widowisko, ale z perspektywy polskich kibiców najważniejsze że Legia złapała swój rytm gry.
Ostatnia kwarta to przejęcie kontroli nad wydarzeniami boiskowymi przez podopiecznych trenera Ivicy Skelina. Imponujący zza łuku był Andrzej Pluta, a dobrą energię na parkiet wprowadzał Dominik Grudziński. Końcówka meczu była wyrównana, a Legia dzięki wykorzystywaniu rzutów wolnych i mądrej grze wygrała to spotkanie siedmioma punktami.
Podsumowując był to mecz ciężki dla oka, obfitujący w sinusoidalną grę obu zespołów. Legia pokazała że ma bardziej jakościowych zawodników i mimo gorszej 1 kwarty oraz licznych przeszkód w czasie trwania meczu była w stanie zwyciężyć. Na duży plus gra duetu Grudziński-Pluta. Obaj panowie dużo zbierali, wykazywali się chęcią do gry i zdobyli po 16 punktów. Myślę jednak, że to właśnie ta energia była kluczowa dla Legionistów w tak niewdzięcznym meczu. Dla ekipy gospodarzy 16 oczek zdobył Jared Sherfield. Ten atletyczny obrońca uzbierał również 8 piłek spod obręczy i pozytywnie pokazał się na tle nominalnie dużo silniejszej drużyny. Dla Warszawiaków czas teraz na regenerację i przygotowanie się do ciekawie zapowiadającego się spotkania wyjazdowego z Czarnymi Słupsk.















