Wszystko co musisz wiedzieć o polskich drużynach w europejskich pucharach!

TREFL SOPOT
Mistrzowie Polski to ekipa, która jako jedyna reprezentuje Polskę w EuroCupie. Z pewnością dla zespołu Żana Tabaka to olbrzymia duma, możliwość rozwoju, ale i odpowiedzialność. Dużą zaletą tej drużyny jest uniwersalność zawodników na każdej pozycji. Nawet gracze z dalszych miejsc w rotacji są w stanie dorzucić po 10 pkt na mecz. W europejskich rozgrywkach ta wartość zyskuje jeszcze większe znaczenie. Sopocianie w EuroCup zagrają minimum 18 spotkań, a później ewentualnie kilka meczów play-off. To magnes dla wielu klasowych graczy, ale i wyzwanie, by pogodzić międzynarodowe rozgrywki z Orlen Basket Ligą.
Pierwsze trzy mecze Trefla to niestety porażki z drużynami Ratiopharm Ulm, Trento i Joventut Badalona. Trzeba się liczyć z tym, że Trefl prawdopodobnie odegra marginalną rolę w grupie A EuroCupu, bowiem po przeciwnych stronach parkietu będą stawali tacy gracze jak m.in. jeden z najlepszych polskich koszykarzy Mateusz Ponitka i jego Bahcesehir, czy świetnie znany z parkietów NBA rozgrywający Hapoelu Tel Awiw, Patrick Beverley.
Nie zmienia to jednak faktu, że drużyna z Trójmiasta (przynajmniej w pierwszych trzech meczach) wykazuje spore zaangażowanie i plan na grę. Z pewnością doświadczenie zdobyte na europejskich parkietach zaprocentuje w OBL.
KING SZCZECIN
Wicemistrzowie naszego kraju rywalizują w „trzeciej sile” europejskich rozgrywek klubowych. Liga Mistrzów to także możliwość rywalizacji z ciekawymi zespołami, magnes dla zagranicznych graczy, ale i wyzwanie… chyba jednak mniejsze niż w przypadku Trefla, bowiem w BCL są 8 grup, w których gra się po 5 meczów.
Szczecinianie mają w swojej grupie hiszpańską drużynę Unicaja Malaga, turecki Petkim Spor oraz belgijskie Filou Oostende. Złą informacją jest fakt, że zespół Arkadiusza Miłoszewskiego przegrał swoje pierwsze dwa mecze: 15 pkt z Petkim Sporem i 23 z Unicają. Wydaje się, że europejskie zespoły są w stanie skutecznie wyłączyć z gry kapitana zespołu, Andrzeja Mazurczaka, który jest zagubiony, popełnia sporo strat i podejmuje nietrafne decyzje. King ma jeszcze szanse, by wyjść z tej grupy, lecz musi poprawić grę w obronie i zwiększyć wachlarz zagrań w ataku.
W grze zespołu z Pomorza Zachodniego warto wyróżnić wysoką skuteczność Tony'ego Meiera, który kilkukrotnie popisywał się celnymi rzutami zza łuku, ratując tym samym drużynę.
WKS ŚLĄSK WROCŁAW
Brązowi medaliści minionego sezonu OBL niemrawo rozpoczęli rozgrywki, przegrywając z GTK Gliwice na parkiecie rywala. W drugiej kolejce potrafili się jednak pozbierać i po ofensywnym meczu pokonali 81:100 Arkę Gdynia. Skupmy się jednak na wątku gry w Europie. Śląsk trafił do grupy F, gdzie zmierzy się z włoską Reggianą, węgierskim Falco Szombathely oraz litewskim Rytasem Wilno.
Pierwsze spotkanie Śląska w BCL to porażka na własnym parkiecie z ekipą z Węgier, dziewięcioma punktami. Już 16 października Wrocławian czeka wyjazdowy mecz z Rytasem Wilno, który może być kluczowy w kontekście wyjścia z grupy. Ekipa trenera Miodraga Rajkovicia, jeśli chce awansować, musi podnieść zespołowość gry, ponieważ miała deficyt asyst, a znaczącą część punktów zdobywał jeden zawodnik – Isaiah Whitehead.
ANWIL WŁOCŁAWEK
Po klęsce w pierwszej rundzie play-offów w zeszłym sezonie Włocławianie mają spory apetyt na wygrywanie. Mają też doświadczenie sprzed dwóch sezonów, kiedy to wygrali FIBA Europe Cup – rozgrywki, do których teraz przystępują. W tych zawodach mamy aż 10 grup po 4 zespoły. Wśród rywali znajdują się drużyny z lig hiszpańskiej, tureckiej czy niemieckiej, więc konkurencja jest mocna. Anwil jednak w znakomitym stylu ograł ukraińską drużynę Dnipro w pierwszej kolejce (114:71) i spokojnie czeka na kolejne starcie ligowe z Dzikami Warszawa oraz na wyjazdowy mecz na Sardynii z Dinamo Sassari, drużyną Michała Sokołowskiego.
Celem drużyny Selçuka Ernaka w tych rozgrywkach jest z pewnością powtórka z przed dwóch sezonów i wywalczenie kolejnego tytułu. Znajdujący się w wysokiej formie Michał Michalak ma w tym pomóc. Warto odnotować, że w meczu z Dnipro z bardzo dobrej strony pokazał się młody zawodnik Anwilu, Bartosz Łazarski. Zdobył 9 punktów, miał 2 zbiórki i 6 asyst.
PGE SPÓJNIA STARGARD
Odmieniona przez trenera Andreja Urlepa ekipa PGE Spójni przystępuje do drugiego sezonu z rzędu w rozgrywkach FEC. W minionej kampanii zakończyli udział na fazie grupowej po porażkach z niemieckim Chemnitz i kosowską Peją. Teraz, na fali udanego okresu przygotowawczego i po wygranym meczu w pierwszej kolejce Orlen Basket Ligi, chcą wyjść z grupy i zadowolić swoich wiernych fanów.
Grupowi rywale Spójni to dwie drużyny z Rumunii: Oradea oraz Argeș Pitești, a także estońskie Pärnu. Niestety, Stargardzianie przegrali pierwszy mecz wyjazdowy dwoma punktami z Oradeą, ale pozostawili po sobie dobre wrażenie. To jednak nie przekreśla ich szans na wyjście do fazy play-off.
DZIKI WARSZAWA/LEGIA WARSZAWA-LIGA REGIONALNA ENBL
Obie drużyny z Warszawy zostały zaproszone do udziału w tych mniej prestiżowych rozgrywkach. Grają w niej raczej drużyny z północy kontynentu, co sugeruje sama nazwa European North Basketball League. Zarówno Dziki, jak i Legia biorą udział w tych rozgrywkach po raz pierwszy, ale są niezwykle głodni wygranej.
Podopieczni trenera Krzysztofa Szablowskiego wygrali swój pierwszy mecz z Donarem Groningen 95:79, lecz we wtorek ulegli rumuńskiej ekipie Voluntari. Legia na własnym parkiecie gładko pokonała norweską drużynę Fyllingen Lions, rzucając w pierwszej kwarcie aż 43 pkt. Te mecze to dobra okazja do poszerzenia rotacji, wprowadzenia młodych graczy oraz zdobycia niezwykle istotnej pewności siebie. Legia, wspomniane Voluntari oraz niemiecki Bamberg Baskets to główni faworyci do tytułu w tych rozgrywkach, lecz Dziki także postarają się o ten skalp.















