Przegląd Arsenału: Górnik Zamek Książ Wałbrzych

Sponsorem tytularnym Górnika Wałbrzych na sezon 2026/27 pozostał Zamek Książ, a skoro zamek - to śmiało można mówić o „Przeglądzie Arsenału”. Jakie działa trener Andrzej Adamek wytoczy do walki w nadchodzących rozgrywkach PLK? Kto opuścił górniczą chorągiew, a kto zasilił wałbrzyskie szeregi? Czy z nową rotacją uda się awansować do play-offów i osiągnąć najwyższe cele? Zapraszamy na analizę ruchów transferowych Górnika Wałbrzych.
Trzy baszty Zamku Książ
Dowódcą wałbrzyskiej drużyny i zdecydowanie jej frontmanem na kolejne dwa lata pozostaje Dariusz Wyka. Mimo, że pochodzi z drugiego końca Polski, „łucznik z Bolestraszyc” świetnie odnalazł się w Wałbrzychu, który szczerze polubił – i można śmiało uznać, że z wzajemnością. Darek ze swoim otwartym charakterem i poczuciem humoru bardzo chętnie angażuje się w wiele lokalnych akcji związanych z klubem i nie tylko. Często można go spotkać, gdy na swojej „szosówce” przemierza okoliczne górskie drogi.
Na boisku Dariusz zostawia serce i zdrowie. Co prawda poprzedni sezon, był nieco gorszy niż pierwszy w biało-niebieskich barwach, jednak niższą skuteczność Wyka nadrabiał charakterem i dostępnością – grał nawet ze złamanym palcem stopy. Na parkiecie jest niczym tuba trenera Adamka - pilnuje ustawień, uaktywnia i mobilizuje kolegów, a jak trzeba gani za błędy. W nadchodących rozgrywkach należy się spodziewać, że podstawowy center Górnika, znów będzie filarem obrony oraz „czyścicielem desek” po obu stronach parkietu i utrzyma swój poziom ok. 7 zbiórek na mecz. Dodatkowo oczekiwać należy punktów Darka z pod obręczy, a miłym dodatkiem będą celne strzały zza łuku. Prawdopodobnie to właśnie on będzie najlepiej punktującym Polakiem w obecnym składzie.
Zawodnikiem związanym z Górnikiem od powrotu do ekstraklasy i pozostającym również na nadchodzące dwa sezony jest Maciej Bojanowski. Popularny „Bojan” zarówno pierwszy jak i drugi sezon częściowo przesiedział na ławce za sprawą kontuzji (rozegrał kolejno 31 i 21 meczów), ale po powrocie na parkiet widać było w jego postawie głód gry, o którym więcej opowiada w wywiadzie, który wkrótce ukarze się na naszej stronie. Może nie każda akcja wychodziła tak jak sobie to zaplanował, ale na pewno nie można mu odmówić braku woli walki – co w wałbrzyskim środowisku jest bardzo doceniane. Bojanowski jak sam podkreśla, bardzo dobrze czuje się w Wałbrzychu i nawet nie rozpatrywał ewentualnej możliwości zmiany barw klubowych.
W nadchodzącym sezonie należy liczyć przede wszystkim na jego dostępność i dobre wykorzystanie warunków fizycznych grając podwyższonym składem. Mocna gra w obronie, zbiórki i punkty drugiej szansy oraz kontrataki to jego najmocniejsze strony. W mojej ocenie, jeśli tylko zdrowie dopisze i uda się uniknąć kontuzji, będzie bardzo wartościowym zawodnikiem dostarczającym dodatkowy zastrzyk energii z ławki.
Trzecim koszykarzem, który zachował się z zeszłorocznego składu jest Maciej Puchalski. Ten młody zawodnik długo czekał na swoje minuty i pierwsze punkty na poziomie ekstraklasy, mimo że wałbrzyscy kibice wielokrotnie upominali się o niego w końcówkach spotkań. Puchalski ma świetne warunki fizyczne do gry – 205 cm i przysłowiową „windę w nogach”, ale wciąż brakuje mu ogrania na poziomie ekstraklasy. Zapytany o Maćka trener Adamek podkreśla, że Maciek wie co jeszcze musi zrobić i nad czym popracować, żeby otrzymać więcej szans na grę. W nadchodzącym sezonie, po odejściu Kacpra Marchewki myślę, że naturalnym dla Macieja będzie wejście w jego buty i przejęcie jego roli. Jeżeli odpowiednio przepracował lato i poprawił defensywę, w szczególności obronę strefom i switchowanie – na pewno będzie dostawała więcej szans na grę.
Amerykański komandos do zadań specjalnych
Podstawową „jedynką” i dowódcą na parkiecie, wdrażającym w życie „rozkazy” taktyczne trenera Adamka ma być pochodzący z USA Michaelyn Scott. Niektórzy kibice mogą go pamiętać z parkietów PLK, na których rozegrał dwa sezony: 2018/19 w barwach Ostrowa Wielkopolskiego, z którymi wywalczył Puchar Polski oraz 2021/2022 w barwach Startu Lublin z którymi awansował do finału Pucharu Polski. Ostatni rok spędził w rumuńskiej drużynie CS Municipal Târgu Mureș, w której odegrał znaczącą rolę notując średnio 14,6 punktu, 5,4 asysty, 2,8 zbiórki i 1,3 przechwytu na mecz. Popisał się również świetną skutecznością zza łuku na poziomie 42,3%. Indywidualne statystyki nie przełożyły się jednak na sukces drużyny, która zakończyła rundę zasadniczą na 10. miejscu (bilans 14-14), a całość rozgrywek na 13. lokacie. Pamiętać natomiast należy, że Scott to bardzo doświadczony rozgrywający z wieloma sukcesami na koncie, w tym: mistrzostwem NBA G League Southwest Division, mistrzostwem Ligi Bałtyckiej oraz mistrzostwem i pucharem Bułgarii. Zapytany w jednym z wywiadów Scott podkreśla, że cieszy się na powrót do polskiej ligi i możliwość gry dla tak wiernych kibiców jakich ma Górnik. Na boisku zamierza dawać z siebie wszystko zarówno w obronie jak i w ataku - szukając najlepszych możliwości rozwiązania akcji. Myślę, że to jeden z najciekawszych tegorocznych transferów wałbrzyszan i w niejednym meczu udowodni, że potrafi rozbroić obronę rywali niczym prawdziwy komandos.
Kompania braci z Rumunii
Do Mike’a Scotta dołącza kolejny Amerykanin, rzucający obrońca Trey Diggs. Był on klubowym kolegą nowego rozgrywającego Górnika, z którym to w minionym sezonie razem reprezentowali barwy rumuńskiej drużyny CS Municipal Târgu Mureș. Mimo, że drużynowo nie udało się wiele osiągnąć, indywidualne statystki również w tym przypadku wyglądają obiecująco. Linijka na poziomie 16 punktów, 3,8 zbiórki i 1,9 asysty na mecz, przy całkiem dobrej skuteczności z dystansu rozbudza wyobraźnię. Diggs ma już doświadczenie na parkietach PLK. W sezonie 2023/24 występował w barwach Twardych Pierników będąc jednym z czołowych graczy. Na parkiecie spędzał średnio nieco ponad 24 minuty notując w tym czasie 11.6 punktów i 2,2 zbiórki. W Wałbrzychu liczą przede wszystkim na jego wysoką skuteczność rzutową oraz agresywną defensywę. W rozegranych do tej pory trzech przedsezonowych spraringach to właśnie Trey Diggs był najlepiej punktującym zawodnikiem, zdobywając kolejno 24 punkty przeciwko Sršni Photomate Písek, 21 punktów przeciwko Zastalowi Zielona Góra oraz 22 punkty przeciwko wicemistrzowi Czech - BK Pardubice. Jeżeli jego forma utrzyma się przez cały sezon, będzie on jednym z kluczowych zawodników ofensywy Górnika.
Estoński najemnik z Miasta Szkła
Jednym z pierwszych zakontraktowanych na przyszły sezon zawodników, którego transfer został ogłoszony bardzo wcześnie, bo już 1 czerwca, był Leemet Böckler. Estońskiego niskiego skrzydłowego mogliśmy oglądać w barwach beniaminka – Miasta Szkła Krosno. Mimo wielu propozycji, również od europejskich drużyn, Estończyk wybrał Wałbrzych. Jak stwierdził w wywiadzie opublikowanym na oficjalnej stronie internetowej ligi, jednym z głównych czynników, które wpłynęły na jego decyzję była osoba głównego trenera – Andrzeja Adamka, z którym szybko znalazł wspólny język.
Co prawda, jego drużyna nie utrzymała się w ekstraklasie, ale sam Böckler udowodnił swoją wartość. Na boisku pokazał się jako bardzo dobry, uniwersalny zawodnik o świetnych warunkach fizycznych. Jego średnia 12,7 punktów na mecz, oraz pojedyncze występy z dorobkiem dwudziestu i więcej punktów, to świetny prognostyk dla Górnika przed nadchodzącym sezonem. Dodatkowo średnio 4 zbiórki i prawie 2 asysty świadczą o jego wszechstronności. Jak podkreśla trener Andrzej Adamek, Böckler to dojrzały zawodnik, który dobrze rozumie grę. W Wałbrzychu zagra wymiennie na pozycjach 2 i 3.
Torpeda z Sopotu
Kenneth Goins – tego Pana nie trzeba przedstawiać kibicom koszykówki w naszym kraju. Silny skrzydłowy, potrafiący grać również pod obręczą oraz stwarzający zagrożenie zza łuku. Czyściciel desek. Do tego kapitalny obrońca, zostawiający na boisku serce i walczący o każdą piłkę. W sopockim Treflu, którego barwy reprezentował w poprzednim sezonie, notował 9.3 punktów i 6 zbiórek na mecz. Już po tym krótkim wstępie widać, jak bardzo Goins pasuje do wałbrzyskiej drużyn i jak może być tu przydatny. Sam w wywiadach wielokrotnie powtarza, że nie może doczekać się występów w biało-niebieskich barwach przed wałbrzyskimi kibicami, na których wsparcie bardzo liczy. Mam wrażenie, że ten doświadczony Amerykanin świetnie sprawdzi się w drużynie Andrzeja Adamka i odnajdzie w sobie „górniczy charakter”. Myślę, że Goins będzie grał zarówno jako „czwórka”, jak i mobilny podkoszowy, a swoje bardzo dobre warunki fizyczne świetnie wykorzysta po obu stronach parkietu.
Młoda strzelba
Na przełomie maja i czerwca, na wałbrzyskiej hali Aqua Zdrój, pod czujnym okiem trenera Andrzeja Adamka, odbyło się zgrupowanie reprezentacji Polski U20. Zawodnicy przygotowywali się do turnieju FIBA U20 EuroBasket, który mówiąc bardzo łagodnie – nie poszedł po myśli wałbrzyskiego szkoleniowca. Polska ostatecznie zajęła dalekie, 11. miejsce i należałoby jak najszybciej o tym turnieju zapomnieć, gdyby nie postać Soprano Szelążka. To właśnie na tego dwudziestolatka postawił trener Adamek i zaprosił go do składu Górnika. Soprano w sezonie 2024/25 grał na zapleczu Śląska Wrocław, w drużynach pierwszo- i drugoligowej. Zadebiutował również w ekstraklasie, jednak w 4 rozegranych meczach na parkiecie spędził łącznie niecałe dziesięć i pół minuty, nie zdobywając żadnego punktu. Podczas poprzedniego sezonu Szelążek z przyczyn osobistych wycofał się z rozgrywek, dlatego na chwilę obecną ciężko ocenić jego aktualną formę. W biało-czerwonych barwach, w siedmiu rozegranych spotkaniach zapisał na swoim koncie średnio 4,7 punktu i prawie 3 asysty, jednak pamiętać należy, że trener Adamek miał okazję pracować z nim i obserwować go już podczas zgrupowania reprezentacji, więc można założyć, że dostrzegł w tym chłopaku coś, czego my jeszcze nie widzimy. Na pewno czeka go sezon bardzo ciężkiej pracy przede wszystkim na treningach, aby dojść do poziomu gry jaki prezentowany jest w ekstraklasie - a być może okaże się, że to nieoszlifowany diament. Na to liczy wałbrzyski szkoleniowiec.
Węgierski taran
Ostatnim zakontraktowanym zawodnikiem Górnika jest center z węgierskim paszportem - AJ Rohosy. Ten 23-latek swój sezon 2024/25 spędził w USA reprezentując barwy Stanford University. Notował średnio 7,6 punktów i 5,6 zbiórki na mecz. Trener Adamek podkreśla przede wszystkim ambitność młodego zawodnika, waleczność zwłaszcza na atakowanej tablicy, oraz świetną pracę nóg. W Górniku AJ zagra głównie jako środkowy, ale bardzo dobrze sprawdzi się również w roli silnego skrzydłowego.
Armata, która nie wypaliła
Wsparciem dla Dariusza Wyki miał być wychowanek Górnika Wałbrzych, wracający w rodzinne strony Maciej Żmudzki. Piszę „miał być”, bo z oficjalnego komunikatu klubu wiemy, że Maciej nie zadebiutuje w biało-niebieskich barwach, ponieważ nie przeszedł testów medycznych. Środkowy nie pozostał jednak pozostawiony na lodzie – z informacji opublikowanej przez zespół dowiadujemy się, że zawodnik otrzyma wsparcie w leczeniu i po powrocie do zdrowia i pełnej sprawności ma szansę na angaż. Żmudzki poprzednie lata w ekstraklasie spędził przede wszystkim reprezentując barwy Kinga Szczecin w roli rezerwowego centra. Ostatni sezon zakończył w 1 lidze, w drużynie Polonii Leszno, grając między innymi z byłymi zawodnikami Górnika: Patrykiem Wilkiem, Hubertem Pabianem i Kamilem Zywertem. Średnia zdobycz punktowa Macieja wyniosła 3,8 przy 4,4 zbiórkach na mecz.
Pan Weteran
Ten transfer wisiał w powietrzu niczym smog nad Krakowem. Plotki o nim krążyły w kuluarach od dawna. Klub i zawodnik podchodzili do siebie jak do jeża. Trwały rozmowy, przerywane okresami ciszy, sprawdzaniem innych możliwości, kalkulacją… Wtedy wydarzyło się coś, co moim zdaniem miało największy wpływ na ostateczne dopięcie umowy – Maciej Żmudzki nie przeszedł testów medycznych. Polska rotacja wałbrzyszan wymagała uzupełnienia, a Michał Nowakowski od dawna był na radarze trenera Adamka. Klub i zawodnik doszli do porozumienia - 38-letni Nowakowski w nadchodzącym sezonie będzie reprezentował biało-niebieskie barwy. Ten bardzo doświadczony koszykarz przyda się zarówno na boisku - jako pewny zmiennik na pozycje 4-5, ale również poza nim w roli mentora dla młodszych kolegów. Nowakowski świetnie wpisuje się w wałbrzyski klimat i mimo wieku (to najstarszy zawodnik Górnika, wręcz weteran polskich parkietów) wniesie do szatni bardzo dużo pozytywnej energii i koszykarskiej wiedzy, którą chętnie się dzieli. W poprzednim sezonie Nowakowski reprezentował barwy Czarnych Słupsk zdobywając średnio 6,7 punktów i 3 zbiórki w nieco ponad 21 minut spędzonych na parkiecie.
Lej po bombie
Wielkim nieobecnym, miejmy nadzieję tylko na początku sezonu zasadniczego, będzie Ikeon Smith. Po siedmiomiesięcznej przerwie w graniu po kontuzji, której nabawił się w meczu z Treflem Sopot w poprzednim sezonie, wszyscy w Wałbrzychu liczyli na powrót Ike do składu. Jego średnie punktowe i dobra gra w obronie stawiały go wśród czołowych zawodników całej ligi. Niestety, jak dowiedzieliśmy się od klubu, w przedsezonowym sparingu z drużyną Zastalu Zielona Góra, Ike znów poczuł ból w kontuzjowanej nodze. W chwili obecnej sztab szkoleniowy czeka na szczegółowe wyniki badań, w tym rezonansu magnetycznego, ale perspektywa rychłego powrotu Smitha do gry jest raczej odległa. W najgorszym scenariuszu nie zobaczymy go w tym sezonie na boisku, a być może nie będzie mu dane już nigdy zagrać w biało-niebieskich barwach, ponieważ po tym roku kończy się jego kontrakt z Górnikiem. Więcej o sytuacji zdrowotnej Smitha pisaliśmy w artykule, do którego zapraszam [].
Pewne jest jedno - brak Smitha to ogromny problem dla sztabu szkoleniowego wałbrzyskiej drużyny, a w miejscu po Ikeonie pozostała potężna dziura w składzie, niczym lej po wybuchu bomby.
Szeregowiec Ryan - Karwik i Drzazga
Zawodnikami, którzy oficjalnie zostali ogłoszeni w składzie Górnika to: Maksymilian Karwik i Filip Drzazga. Oficjalnie, ponieważ obaj zawodnicy już w poprzednim sezonie trenowali z drużyną. Górnik w ostatnim czasie stawia na młodych, rozwija własną akademię i inwestuje w wychowanków. Angaż Karwika i Drzazgi to najlepszy tego przykład.
Hiszpański Kiler
Poprzedni sezon Górnika Wałbrzych można określić jednym słowem - KONTUZJA. Kolejno, prawie wszystkich zawodników, dotykały różnego rodzaju urazy. Niepokojący był fakt, że znaczna część z nich dotyczyła urazów mięśniowych, zaskakująco zbliżonych do siebie. Aby uniknąć powtórki w nadchodzących rozgrywkach, do klubu został ściągnięty prawdziwy Kiler przygotowania motorycznego, niezwykle doświadczony Hiszpan - Arnau Moreno. Jak na Kilera przystało, jego przybycie do Polski zostało ogłoszone zabawnym filmikiem nawiązującym do kultowej sceny z komedii Juliusza Machulskiego "Kiler", w której wystąpili trener Andrzej Adamek i prezes Jakub Lewandowski. Obaj Panowie wykazali się dużym poczuciem humoru i dystansem do siebie. A wracając do trenera Moreno, już od pierwszych dni ostro wziął się do pracy. Zapytany o współpracę z nowym szkoleniowcem Maciej Bojanowski stwierdził: W treningu jest trochę nowości dla nas i takiej nazwałbym to świeżości – czego potrzebowaliśmy i mam nadzieję, że będziemy bardzo dobrze przygotowanie do nowego sezonu.
Cel namierzony, ognia!
15-15 to bilans, którym zadowolił się Górnik w zeszłym sezonie, w którym oprócz z przeciwnikami cała drużyna mierzyła się z widmem kontuzji. Walka do ostatniego meczu o turniej play-in, przy tak okrojonej rotacji, to zdecydowany sukces Wałbrzyszan, bo równie dobrze, mogłaby być to walka o utrzymanie. Absencja w meczach i na treningach nie pomagała w zgraniu się drużyny i często na boisku widać było brak chemii między zawodnikami. Akcje ofensywne często kończyły się izolacjami i indywidualnymi popisami gry 1 na 1 w wykonaniu Cabbila czy Andersona.
Tegoroczny Górnik całkowicie różni się od zeszłorocznej drużyny. Trener Andrzej Adamek tym razem postawił na doświadczonych graczy, znających realia ekstraklasy i styl gry na polskich boiskach. Dodatkowo zbudowany przez sztab Górnika skład jest zdecydowanie najwyższym w całej lidze - średnia wzrostu 199,7cm. Na tej podstawie można przewidywać, że wałbrzyska drużyna po raz kolejny będzie chciała grać wolniejsze tempo niż rywale. Ich mocną stroną na pewno będą zbiórki po obu stronach parkietu i punkty drugiej szansy. W obecnym składzie jest kilku strzelców zza łuku, więc można zakładać, że przy dobrych zbierających próby rzutów za 3 punkt będą normą. Gra Górnika prawdopodobnie będzie bardzo fizyczna, szczególnie w obronie. Ten styl gry na pewno będzie stwarzał sporo problemów rywalom, więc może okazać się receptą na sukces.
Problemem Wałbrzyszan, na ten moment, jest odnowiona kontuzja Ikeona Smitha, który wraz ze Scottem miał prowadzić atak Górnika. Drużyna natychmiast potrzebuje dodatkowego, klasowego rozgrywającego - zmiennika dla nominalnej "jedynki". Bez dodatkowego transferu cały skład może się rozsypać jak domek z kart.
Wiemy, że trener Adamek jest bardzo aktywny na rynku transferowym. Myślę, że na dniach poznamy jeszcze jednego gracza, który dołączy do składu. Dopiero wtedy będzie można realnie ocenić potencjał Górnika.
Cel na ten sezon? Na pewno awans do play-offów, a wszystko ponad to będzie super bonusem.


















