NA ŻYWO
20:15 ENvsEUV
Polska Liga Koszykówki09.10
18:00ZASvsLEG
PGE Basket Liga09.10
93 : 89LEGvsENE
Superpuchar Polski 26.09
77 : 81DZIvsZAS
Superpuchar Polski 26.09
110 : 96LEGvsZAS
Superpuchar Polski27.09
76 : 79ENEvsLEG
Polska Liga Koszykówki02.10
63 : 102ENEvsDZI
Polska Liga Koszykówki02.10
85 : 104ARRvsKIN
Polska Liga Koszykówki03.10
105 : 95 ENvsZAS
Polska Liga Koszykówki03.10
78 : 89EUVvsMKS
Polska Liga Koszykówki04.10
79 : 84PGEvsTAS
Polska Liga Koszykówki 04.10
95 : 70AMWvsWKS
Polska Liga Koszykówki04.10
0 : 0ANWvsGÓR
Polska Liga Koszykówki05.10
Zobacz wszystkie
ReklamaBetFan – odbierz do 600 zł na start. Kod: RZUTZA3. 18+ Hazard wiąże się z ryzykiem.
PLK

Podsumowanie 6.kolejki Orlen Basket Ligi

Podsumowanie 6.kolejki Orlen Basket Ligi
Andrzej Romański/plk.pl
Arriva Polski Cukier Toruń vs Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski (90-83) 
W czwartek rozpoczęliśmy 6. kolejkę Orlen Basket Ligi ciekawym spotkaniem drużyn z Torunia i Ostrowa Wielkopolskiego. Stal, podrażniona bilansem 1-4, miała chrapkę na poprawę humorów oraz na zwycięstwo nad drużyną z województwa kujawsko-pomorskiego. Podopieczni trenera Srdjana Suboticia byli podbudowani wyjazdowym zwycięstwem na trudnym terenie w Stargardzie. Początek meczu należał do gości, którzy za sprawą dobrej gry Tyquana Rolona objęli kilkupunktowe prowadzenie. Pod koniec pierwszej połowy Torunianie doszli do głosu, a na parkiecie błyszczał młody polski zawodnik Wojciech Tomaszewski, który rozegrał najlepsze punktowo spotkanie w swojej karierze. W drugiej połowie w drużynie Stali pojawiła się niepewność, a brak pomysłu na grę był wyraźnie widoczny. Zawodnicy oddawali sporo nieprzemyślanych rzutów. Tymczasem Torunianie spokojnie budowali swoje akcje, a końcowe zwycięstwo było nagrodą za cierpliwość. Stal, do której niedawno dołączył litewski zawodnik Adas Jasickevicius, zagra teraz u siebie z Legią, natomiast Twarde Pierniki zmierzą się na wyjeździe z rozpędzonym Anwilem Włocławek.
 

 
GTK Gliwice vs Dziki Warszawa (64-76)
Drugi czwartkowy mecz odbył się na Arenie Gliwice i był starciem dwóch drużyn, które dobrze rozpoczęły sezon. Gliwiczanie pokonali już m.in. Śląsk oraz groźny MKS Dąbrowa Górnicza. Dziki łączą występy w OBL z rozgrywkami ENBL, co na razie im sprzyja. Mecz był wyrównany, jednak to podopieczni trenera Szablowskiego utrzymywali minimalną przewagę. Jak przyznał w mediach społecznościowych prezes Dzików, Michał Szolc, to zwycięstwo jest sukcesem całej drużyny i wynikiem twardej gry w obronie. Skuteczny w poprzednich meczach Słowak Mario Ihring, pomimo imponujących 15 asyst, zdobył zaledwie 7 punktów. Po stronie Dzików wyróżnili się Nick McGlynn, który zanotował double-double (14 pkt i 13 zbiórek), oraz Rickey McGill, zdobywca 15 punktów i 7 asyst. Mateusz Bartosz popisał się także efektowną dobitką po jednym z niecelnych rzutów.
 

 
Górnik Wałbrzych vs Energa Icon Sea Czarni Słupsk (66-64) 
Rewelacja tego sezonu, a zarazem beniaminek, podejmowała drużynę, która ma dużą chrapkę na grę w play-offach pod koniec sezonu. Pierwsza kwarta tego spotkania to spora nieskuteczność z obu stron, jednak gospodarze okazali się lepsi o 3 punkty. W drugiej części meczu przewaga ta wzrosła aż do 13 punktów i wydawało się, że Górnik zmiażdży na własnym parkiecie Czarnych. Po przerwie podopieczni Mantasa Cesnauskisa nie poddali się, a sprawy w swoje ręce wziął Amerykanin Alex Stein, który w całym meczu zdobył 25 punktów. To jednak nie wystarczyło i wałbrzyszanie dopisali piąte zwycięstwo do ligowej tabeli. Czarni mają bilans 2-4.
 

 
Trefl Sopot vs Anwil Włocławek (93-108) 
Szlagierowy mecz, który rozpalił całe Trójmiasto i Kujawy do czerwoności, ponieważ spotkały się ze sobą dwie niepokonane dotąd drużyny w lidze. Anwil znajduje się w nieco lepszej sytuacji w europejskich pucharach – do tej pory Trefl odbiera lekcje od innych ekip w EuroCup, a Anwil ma spore szanse na wyjście z grupy. Mecz, jak się spodziewano, był bardzo emocjonujący. Obie drużyny raz po raz wymieniały się celnymi rzutami z gry. Liderem zespołu prowadzonego przez tureckiego trenera Selçuka Ernaka był Michał Michalak, który zdobył 29 punktów w całym spotkaniu. To bardzo dobry prognostyk przed zbliżającym się zgrupowaniem reprezentacji Polski. Tyle samo punktów uzyskał kolejny z reprezentantów z orzełkiem na piersi, Jakub Schenk z Trefla. Wracając jednak do samego meczu – gospodarze zeszli na przerwę z 2-punktowym prowadzeniem. Jednak po przerwie Anwil był bezwzględny i wypracował sobie 15 punktów przewagi.
 

 
AMW Arka Gdynia vs Zastal Zielona Góra (83-92) 
Obie drużyny niezbyt dobrze rozpoczęły ten sezon. Arka niespodziewanie pokonała Kinga Szczecin, lecz odniosła także 4 porażki. Zastal rozpoczął sezon fatalnie, ale po powrocie do zespołu legendy klubu, Waltera Hodge’a, pokonał GTK Gliwice. Delikatnym faworytem meczu była drużyna Artura Gronka, choć Zastal także bardzo pragnął zwycięstwa. Pierwsza kwarta zakończyła się 9-punktowym prowadzeniem gospodarzy, i wydawało się, że gospodarze utrzymają je przynajmniej do przerwy. Tak się jednak nie stało. Dzięki świetnej grze Wesleya Harrisa oraz Michała Kołodzieja, który zbierał piłki, trafiał za 3 punkty i twardo bronił, Zastal wygrał 3 kolejne kwarty i odniósł drugie zwycięstwo w tym sezonie.
 

 
WKS Śląsk Wrocław vs Polski Cukier Start Lublin (87-77) 
Na Dolnym Śląsku sfrustrowani są już chyba wszyscy: kibice, działacze, zawodnicy i trenerzy. Wypadkową tych emocji było zwolnienie rozgrywającego Isaiaha Whiteheada oraz zatrudnienie DJ Coopera na jego miejsce, a także sprowadzenie doświadczonego reprezentanta Polski, Adama Waczyńskiego. Lublinianie notują przeciętny początek sezonu, ale Wojciech Kamiński upatrywał swojej szansy w sobotnie popołudnie w hali Orbita. Jeremy Senglin i spółka szybko wybili im to jednak z głowy – prowadzenie +12 po 20 minutach gry sprawiło, że druga połowa była względnie spokojnym kontrolowaniem spotkania przez podopiecznych Miodraga Rajkovicia. Warto wyróżnić Belga Manu Lecomte’a, który rzucił dla Startu 30 punktów.
 

 
MKS Dąbrowa Górnicza vs King Szczecin (88-82) 
MKS rozpoczął sezon od zwycięstw na wyjeździe z Legię i Śląskiem, a do tego dorzucił triumf nad Arką Gdynia na własnym parkiecie. Coraz lepiej prezentuje się Souley Boum – Amerykanin swoją świetną dyspozycję potwierdził także w meczu z Kingiem, zdobywając aż 36 punktów w całym spotkaniu. Przebieg meczu był dynamiczny. Pierwsza kwarta to zdecydowane zwycięstwo gości, natomiast druga zakończyła się 7-punktowym prowadzeniem gospodarzy. W drugiej połowie obie drużyny wymieniały się skutecznymi zagraniami, lecz to King cały czas utrzymywał przewagę. Fantastyczny występ zanotował Olek Dziewa, zdobywając 25 punktów, 6 zbiórek oraz 2 asysty.
 

 
Legia Warszawa vs PGE Spójnia Stargard (88-84 po dogrywce)
W niedzielne popołudnie na warszawskim Bemowie odbyło się wyjątkowe, patriotyczne (ze względu na Święto Niepodległości) starcie dwóch drużyn, które mają ambitne cele zarówno w OBL, jak i w pucharach międzynarodowych. Spotkanie rozpoczęło się od mocnego uderzenia Spójni – po skutecznej akcji 2+ Aleksandara Langovicia zrobiło się 6:0. Warto zwrócić uwagę na liczną grupę kibiców z Pomorza Zachodniego, którzy przyjechali z daleka, by dopingować Spójnię. Wyraźnie było czuć, że Spójnia jest niesiona tym dopingiem. Kilka skutecznych akcji pod koszem rozegrał Dawid Słupiński, a duet Luther Muhammad-Ta'lon Cooper trafiał z półdystansu niemal na zawołanie. Nie inaczej było z rzutami zza linii 6,75 m.
 
W drugiej kwarcie inicjatywę przejęła Legia. Znakomicie grą dyrygował Andrzej Pluta wspólnie z Jawunem Evansem. Nie tylko zdobywali punkty, lecz także chętnie dzielili się piłką z kolegami z drużyny, takimi jak Michał Kolenda czy Ojars Silins, który powoli odzyskuje dobrą formę z poprzedniego sezonu. Kredyt zaufania wobec trenera Skelina spłaca również Maks Wilczek. Reprezentant Polski do lat 20 coraz śmielej poczyna sobie na parkiecie – twardo broni, trafia za 3 punkty, wchodzi pod obręcz i zbiera piłki. To dobry prognostyk dla Legii przed ważnymi nadchodzącymi meczami, zarówno ligowymi, jak i międzynarodowymi. W trzeciej kwarcie do głosu ponownie doszła Spójnia, lecz niedługo później, po faulu niesportowym, z gry został wykluczony Kamwron McGusty, co jednak nie osłabiło ataku Legii. Dwójka obwodowych Pluta-Evans nadal grała na wysokim poziomie. W oczy rzucała się nieskuteczność Shawna Jonesa, który nie trafiał z dość łatwych pozycji pod koszem. Blado w ataku prezentował się także Mate Vucić, choć jego atutem były zbiórki i umiejętność asystowania.
 
Pod koniec czwartej kwarty wynik wciąż pozostawał niepewny. Po kilku punktach Luthera Muhammada wydawało się, że to Spójnia wróci na Pomorze Zachodnie z wygraną. Tak się jednak nie stało – Wes Gordon zmarnował dwa rzuty wolne, a Jawun Evans trafił celnie za trzy punkty. To było niesamowite – hala Bemowo wrzała. W dogrywce kluczową rolę odegrał Mate Vucić, który świetnie grał akcje dwójkowe, trafił rzut wolny i dołożył zbiórkę w ataku. Spójni zabrakło pomysłu na organizację gry. Teraz Legia uda się do podrażnionej bilansem 1-5 Stali Ostrów, a Stargardzianie zagrają istotny mecz z estońską drużyną w FIBA Europe Cup.