Przed nami czwarta i zarazem finałowa część naszego przedsezonowego Power Rankingu. Tym razem przechodzimy do absolutnej czołówki i przedstawiamy zespoły z miejsc od czwartego do pierwszego. To zestawienie jest oczywiście w pełni subiektywną oceną, opartą na naszej analizie składów, transferów, potencjału poszczególnych drużyn oraz tego, jak widzimy ich możliwości przed startem sezonu. Nie jest to próba przewidzenia przyszłości, bo jak zawsze wszystko zweryfikuje parkiet.
W tej części przyglądamy się czterem zespołom, które naszym zdaniem mają obecnie najmocniejsze argumenty, by odegrać kluczowe role w walce o najwyższe cele. Miejsce czwarte, podium, wicemistrzowski numer dwa i wreszcie nasz numer jeden. Czas na finał Power Rankingu. Czas na miejsca 4–1.
4. SOLVERA SOKÓŁ ŁAŃCUT
Sokół Łańcut zajmuje w naszym rankingu czwarte miejsce przede wszystkim dlatego, że bardzo trudno znaleźć w tym zespole wyraźny słaby punkt. Dariusz Kaszowski pozostaje trenerem, a w składzie zostają Milan Milovanović, Piotr Wieloch i Maciej Kucharek. Nowymi zawodnikami są Michał Lis, Szymon Walski, Konrad Rosiński, Bartosz Mońko, Mateusz Szczypiński, Daniel Ziółkowski, Kamil Barnuś i Jermaine Couisnard.
Zacznijmy od zawodnika, który ma być pierwszą opcją ofensywną zespołu. Jermaine Couisnard ma za sobą ciekawą, choć dość nietypową drogę. Dla Amerykanina Sokół będzie dopiero drugim europejskim klubem. W sezonie 2024/25 występował w greckiej AE Doxa Lefkadas, gdzie w dziewięciu spotkaniach notował średnio 14 punktów w 22 minuty. Wcześniej podpisał kontrakt z GS Lavrio, ale nie doczekał się debiutu i został wypożyczony do Doxy. Po powrocie do Stanów Zjednoczonych wystąpił w NBA Summer League w barwach New Orleans Pelicans, a następnie trafił do G League. Ostatni sezon spędził w Memphis Hustle, Grand Rapids Gold oraz Rip City Remix. Łącznie rozegrał jednak tylko dziewięć spotkań, zdobywając średnio 3,7 punktu.
Znacznie ciekawiej wygląda jego dorobek z NCAA. Przez pięć sezonów reprezentował South Carolina oraz Oregon, a w swoim ostatnim roku notował 16,6 punktu, 4,6 zbiórki i 3,3 asysty na mecz. Z Oregonem wygrał turniej Pac-12, trafił do drugiej piątki konferencji, a podczas March Madness zdobył aż 40 punktów w jednym spotkaniu. Potencjał jest więc bardzo ciekawy, choć Couisnard pozostaje pewną niewiadomą. Jego statystyki z NCAA pokazują, że potrafi być ważną postacią ofensywy, ale niewielka liczba rozegranych spotkań w ostatnich sezonach sprawia, że trudno przewidzieć, jak szybko odnajdzie się w Polsce.
Fot: College Hoops Today
Na obwodzie zostaje także Piotr Wieloch, czyli jeden z najbardziej doświadczonych zawodników pierwszoligowych. Wieloch ma za sobą pięć sezonów w Poznaniu, trzy w Tychach, jeden w Krośnie, a jego historia w Sokole sięga sezonu 2019/20. Nadchodzące rozgrywki będą jego trzecimi w żółto-czarnych barwach. W każdym z tych sezonów notował ponad 10 punktów i 3 asysty na mecz. Potrafi zdobywać punkty, tworzyć przewagi i kreować kolegów. W trudnych momentach daje zespołowi doświadczenie i nie boi się podejmować ryzyka.
Do Łańcuta wraca również Mateusz Szczypiński. W poprzednim sezonie w GKS-ie Tychy zdobywał średnio 8 punktów w 18 minut, trafiając 35% rzutów za trzy. Dla niego jest to powrót do Sokoła po dwóch sezonach. To zawodnik sprawdzony na polskich parkietach, który przede wszystkim daje zespołowi doświadczenie oraz jakość w rzucie z dystansu. Kolejnym powracającym jest Michał Lis, który reprezentował Sokół już w sezonie 2021/22. Ostatnie dwa sezony spędził w GKS-ie Tychy, gdzie zdążył pokazać swoją jakość na pierwszoligowych parkietach. Młodość na obwodzie zapewnią Daniel Ziółkowski oraz Bartosz Mońko. Ziółkowski poprzedni sezon spędził w Kociewskich Diabłach, ale jego rozgrywki mocno ograniczyła kontuzja. Mońko przychodzi z Poznania i wnosi sporo energii po obu stronach parkietu. Dwudziestolatek ma już doświadczenie z pierwszej ligi, zdobywane w drugiej drużynie Śląska oraz Poznańskim Baskecie. Rotację uzupełnia wychowanek Sokoła, Adam Kuźniar.
Pod koszem sytuacja wygląda naprawdę solidnie. Największym plusem jest pozostanie Milana Milovanovicia, najlepszego centra poprzedniego sezonu. Serb notował średnio 17,6 punktu i 10,5 zbiórki na mecz. Jest więc ważnym punktem ofensywy, a jednocześnie bardzo mocnym elementem walki na tablicach. Jego pozostanie daje także zespołowi ciągłość i pozwala trenerowi dalej wykorzystywać jego doświadczenie.
Fot: 1LM
Szymon Walski przychodzi z GKS-u Tychy, gdzie spędził ostatnie trzy sezony. Ma również za sobą epizod w PLK w barwach Śląska. Walski daje fizyczność, rozmiar i możliwość gry zarówno jako stretch four, jak i stretch five. W poprzednim sezonie trafiał 35% rzutów za trzy i zdobywał średnio 9 punktów. Ciekawą postacią jest także Konrad Rosiński, który przychodzi z Enei Basketu. Ma za sobą pierwszoligowe doświadczenie w Żaku Koszalin i Poznaniu, a także epizod w PLK w barwach Kinga. W poprzednim sezonie notował 9 punktów, 5,2 zbiórki i 32% za trzy. Może dać Sokołowi energię, fizyczność oraz kolejną opcję po obu stronach parkietu. Do tego dochodzi Kamil Barnuś z drugoligowej Wisły Kraków oraz Mikołaj Winczura.
Na koniec warto wspomnieć o Macieju Kucharku. To niezwykle doświadczony zawodnik, zarówno na parkietach pierwszoligowych, jak i ekstraklasowych. Wnosi przede wszystkim spokój, jakość i doświadczenie, a jego rola powinna być podobna do tej, jaką wcześniej pełnił Filip Struski.
Patrząc na skład Sokoła, mamy tutaj połączenie bardzo doświadczonych zawodników z młodszymi graczami, którzy dopiero budują swoją pierwszoligową pozycję. Największym plusem pozostaje jednak Dariusz Kaszowski. Trener bardzo dobrze zna klub, zawodników i całe łańcuckie środowisko. Jego asystentem pozostaje Maciej Klima, legenda łańcuckiej koszykówki. Ta ciągłość może być ogromnym fundamentem zespołu. Sokół jest oczywiście przebudowany, ale ważny trzon pozostał. Jeżeli nowe elementy szybko się dopasują, Łańcut może po raz kolejny stworzyć zespół zdolny walczyć o bardzo wysokie cele.
3. ZDROVO POLONIA 1912 LESZNO
Polonia Leszno jest dla nas zespołem, który być może ma największy potencjał do tego, aby po sezonie powiedzieć: „Powinniśmy byli dać im pierwsze miejsce”. To drużyna z bardzo ciekawym połączeniem jakości na obwodzie, doświadczenia i siły pod koszem. Maciej Dudzik pozostaje trenerem, a z poprzedniego składu zostają Wendell Mitchell, Szymon Ryżek, Karol Kankowski i Patryk Wilk. Nowymi zawodnikami są Hubert Łałak, Michał Sitnik, Paweł Dzierżak, Adrian Bogucki, Mikołaj Stopierzyński oraz Mike Fofana.
Pierwszym kluczem będzie Wendell Mitchell, który odpowiada za główną produkcję punktową oraz organizację ofensywy. Poprzedni sezon był pokazem jego jakości. Amerykanin notował średnio 22,6 punktu, 4,1 zbiórki i 5 asyst na mecz. Do tego dokładał 2,2 przechwytu oraz 34% skuteczności za trzy. To właśnie jego forma może w dużej mierze decydować o funkcjonowaniu ofensywy Polonii.
Jakość nie kończy się jednak na Mitchellu. Bardzo ważnym ruchem jest Adrian Bogucki. W poprzednim sezonie w MKS-ie Dąbrowa Górnicza grał około 16,5 minuty, zdobywając 8,2 punktu i 3,9 zbiórki. Same statystyki nie pokazują jednak jego możliwości. Mierzący 215 cm zawodnik ma ogromne warunki fizyczne i teraz powinien otrzymać zdecydowanie większą odpowiedzialność.
Bogucki może być wykorzystywany zarówno tyłem do kosza, jak i w sytuacjach, w których jego fizyczność wymusza pomoc defensywy. Jego obecność pod obręczą może być również dużym problemem dla rywali. Ten sezon może być dla niego świetnym momentem na odbudowanie pewności siebie i zrobienie kolejnego kroku w kierunku większej roli, być może także powrotu do ekstraklasy ,kto wie może właśnie z Polonią.
Fot: Andrzej Romański PLK.pl
Na obwodzie bardzo ważną postacią będzie Paweł Dzierżak. To niezwykle doświadczony zawodnik pierwszoligowy, który ma również przeszłość w PLK. W poprzednim sezonie w Kotwicy zdobywał średnio 13,4 punktu, 4,2 zbiórki, 4 asysty i 2,2 przechwytu. Daje doświadczenie, spokój, dobrą obronę i energię w tranzycji. W zespole walczącym o najwyższe cele taka postać może być niezwykle cenna. Ciekawym ruchem jest również Hubert Łałak. Młody zawodnik ma już doświadczenie w ważnych pierwszoligowych spotkaniach, a z Krosnem wywalczył awans do PLK. Miał także okazję pojawić się na ekstraklasowych parkietach. Jeden mocny sezon w Lesznie może być dla niego kolejnym krokiem w rozwoju i okazją do jeszcze większego zaznaczenia swojej pozycji.
Ważną rolę może odegrać również Mikołaj Stopierzyński. To zawodnik bardzo dobrze znający realia pierwszej ligi, który zapewnia doświadczenie, spokój i solidność po obu stronach parkietu. Zostaje także Szymon Ryżek, jeden z kluczowych zawodników poprzedniego sezonu. Notował wtedy 15 punktów, 5 zbiórek, 2,5 asysty i 1,2 przechwytu na mecz. Ma za sobą zarówno grę w PLK, jak i pierwszej lidze, dlatego jego doświadczenie będzie kolejnym dużym atutem.
Na skrzydle pozostaje Patryk Wilk. W poprzednim sezonie zdobywał średnio 8 punktów i 5,2 zbiórki. Nie są to liczby, które od razu rzucają się w oczy, ale jego spokój, doświadczenie i solidność dają drużynie bardzo dużo. Grał już w Astorii, Wałbrzychu i Opolu, a teraz rozpocznie drugi sezon w Lesznie. Nową postacią jest Michał Sitnik, który poprzedni sezon rozpoczął w Zastalu, a następnie przeniósł się do SKS-u. W Starogardzie notował 13,8 punktu, 5,3 zbiórki, 1,4 asysty i 2 przechwyty na mecz. To zawodnik wszechstronny, energiczny i dający jakość na obu końcach parkietu.
Pod koszem oprócz Boguckiego zostaje Karol Kankowski. Młody, atletyczny zawodnik w poprzednim sezonie notował 10 punktów i 4,4 zbiórki. Co ważne, dopiero kończy 21 lat, więc jego możliwości rozwoju są nadal bardzo duże. Pokazał już jednak, że potrafi rywalizować z czołowymi centrami ligi.
Do tego dochodzi Mike Fofana, 29-letni zawodnik z doświadczeniem zdobywanym w europejskiej koszykówce. W ostatnim sezonie w portugalskiej Bradze notował średnio 14,1 punktu, 6,3 zbiórki i 2 asysty. Jego obecność daje Polonii kolejną opcję pod koszem i dodatkową fizyczność.
Fot: SC Braga
Polonia może mieć jeden z najbardziej zbilansowanych składów w lidze. Nie musi opierać całej ofensywy na jednym zawodniku, a jednocześnie ma kilka postaci zdolnych przejąć mecz. Mitchell daje ogromną produkcję punktową, Bogucki może wykorzystać większą rolę, Dzierżak zapewnia doświadczenie, a Ryżek, Sitnik, Łałak i pozostali zawodnicy pozwalają zbudować bardzo szeroką rotację. Na razie dla Polonii trzecie miejsce, ale z bardzo wyraźną gwiazdką. To jeden z zespołów, który ma realny potencjał na finał, a przy odpowiednim zgraniu może nawet okazać się drużyną na pierwszy numer naszego rankingu.
2. PGE SPÓJNIA STARGARD
Spójnia to chyba najprostszy przypadek do analizy, jeżeli chodzi o cel. Powrót do PLK.
Marek Popiołek pozostaje trenerem, a z zespołu z poprzedniego sezonu zostają Igor Wadowski, Jarosław Mokros, Wojciech Czerlonko, Szymon Szmit, Aleksander Jęch i Jakub Karolak. Dołączają Wojciech Siembiga z Kotwicy, Piotr Niedźwiedzki z Opola, Silas Sunday z Hofstra Pride, Rodney Purvis z KK Kozuv oraz R.J. Glasper z ASA Koroivos.
To nie jest przypadkowy zestaw transferów. Spójnia pozyskuje zawodników, którzy mogą uzupełniać konkretne potrzeby zespołu. Purvis daje doświadczenie i potencjał ofensywny. Glasper ma organizować grę. Sunday wnosi fizyczność i młodość pod koszem, a Niedźwiedzki zapewnia ogrom doświadczenia oraz pierwszoligowej jakości. Do tego dochodzi grupa zawodników, którzy już znają klub i mogą ten zespół po prostu ze sobą połączyć.
Rodney Purvis. W poprzednim klubie w Kozuvie notował bardzo imponujące liczby: 15,8 punktu oraz 3,6 asysty na mecz.To gracz, który ma być jedną z pierwszych opcji w ataku. Daje przede wszystkim znajomość zawodowej koszykówki i spokój, który w zespole walczącym o awans jest niezwykle cenny. Ma też za sobą epizod w PLK.
Glasper z kolei w drugiej dywizji w Izraelu notował jeszcze lepsze liczby: 25,6 punktu i 5,1 asysty na mecz. Tutaj widzę spory potencjał na jednego z lepszych rozgrywających pierwszej ligi. To zawodnik ze znajomością zawodowego poziomu, który potrafi zarówno zdobywać punkty seriami, jak i otwierać pozycje dla kolegów. Moc w ataku jest więc tutaj ogromna.
Do tego podkoszowa siła Piotra Niedźwiedzkiego daje liczby, które w poprzednim sezonie ponownie pozwoliły mu znaleźć się w gronie najbardziej solidnych centrów pierwszej ligi. W barwach Politechniki „Niedźwiedź” notował średnio 14,9 punktu i 9 zbiórek na mecz. Do tego był najlepszym blokującym ligi ze średnią 2,3 bloku. Piotrek to jednak nie tylko kosmiczne statystyki. To także spokój i opanowanie w kluczowych momentach. Zna zarówno PLK, jak i pierwszą ligę, a taki zawodnik w zespole walczącym o awans może dać naprawdę wiele. Co ciekawe Niedźwiedzki wraca do Spójni po 4 sezonach ,którą reprezentował na parkietach PLK.
Fot: 1LM
Największą przewagą Spójni pozostaje jednak grupa zawodników, którzy już byli w klubie i mają doświadczenie z PLK.
Jarosław Mokros, Jakub Karolak, Szymon Szmit, Igor Wadowski czy Wojciech Czerlonko nie muszą dopiero uczyć się, jak wygląda presja wysokiego poziomu. To może być szczególnie ważne w play-offach, gdzie doświadczenie i umiejętność radzenia sobie z presją często ważą więcej niż same statystyki. Celowo nie opisuje każdego z tych graczy z osobna. ,bo znamy ich jakość. Wiemy ,że Igor Wadowski potrafi ułożyć nie jeden chaos w układankę, wiemy ,że Jakub Karolak, Szymon Szmit i Wojtek Czerlonko dają sporą wszechstronność, jakość, doświadczenie i spokój, a Mokros ,wielkie doświadczenie ,siłę i walkę pod koszem.
Zostając na pozycjach ,bliżej obręczy pojawia się nam Silas Sunday. Polski środkowy mierzący 213 cm wzrostu ,przychodzi z Hofstra Pride z NCAA, tam notował liczby na poziomie 5,1 i 6,9 zb. Jest to duży atut tego zespołu ,ale też znak zapytania jak odnajdzie się w ramach zawodowej koszykówki.
Pod koszem jest także młody i wysoki Aleksander Jęch. Jego wzrost jest bardzo dużym atutem, ale jednocześnie jest to zawodnik z ogromną możliwością rozwoju. I właśnie na ten rozwój liczę. Do tego dochodzi Wojciech Siembiga, gracz z bardzo dużą jakością. Liczę również na jego spory rozwój. Poprzedni sezon w Kotwicy pokazał, że ma naprawdę dużo do zaoferowania. Notował średnio 11,5 punktu, 4 zbiórki i aż 42% skuteczności za trzy.
Zespół ze Stargardu jest niezwykle zbilansowany. Pozostał trzon i trener - i właśnie to jest bardzo kluczowe, jeśli ,więc obcokrajowcy dobrze odnajdą się w swoich rolach ,możemy mieć doczynienia z bardzo kompletnym zestawem graczy. Spójnia jest więc jednym z tych zespołów, które mogą sprawić, że cały sezon będzie miał zupełnie inny przebieg, niż sugeruje ten ranking. Jeżeli wszystko zadziała, cel jest jeden. Powrót do PLK.
1. ŁKS COOLPACK ŁÓDŹ
I dochodzimy do naszego numeru jeden. ŁKS Coolpack Łódź. Wybór, który można dyskutować, ale którego naszym zdaniem da się bardzo mocno obronić.
Najważniejszym ruchem ŁKS-u było to, że Marcel Ponitka został w klubie. W sezonie 2025/26 rozegrał 32 mecze pierwszej ligi i notował średnio 14,7 punktu, 4,9 zbiórki oraz 3 asysty, spędzając na parkiecie niespełna 25 minut. Do tego miał średnio 1,2 przechwytu na mecz i efektywność na poziomie 17,2. To jest fundament. Ponitka nie jest po prostu zawodnikiem, który zdobywa kilkanaście punktów. Jego największą wartością jest wszechstronność. Może prowadzić akcję, może grać bez piłki, może zbierać, może bronić i może przejąć odpowiedzialność w momentach, w których drużyna potrzebuje kogoś, kto uporządkuje sytuację. W pierwszej lidze taki zawodnik jest bezcenny.
Ale ŁKS nie zatrzymał się na Ponitce.
Do Łodzi przychodzi Artur Łabinowicz z Sokoła Łańcut, który w poprzednim sezonie zdobywał średnio 15,9 punktu na mecz. To jeden z transferów, które mogą mieć fundamentalne znaczenie dla całej ligi. Łabinowicz nie przychodzi tutaj jako uzupełnienie. Ma być jednym z głównych źródeł punktów, a połączenie go z Ponitką może dać ŁKS-owi obwód, który będzie niezwykle trudny do zatrzymania.
Jest także Jalen Sullinger, pozyskany z Polonii Warszawa. Ofensywny lider Polonii był głównym autorem jej ofensywnej produkcji, notując średnio 20,7 punktu, 3,6 zbiórki i 4,8 asysty na mecz. Był jednym z najlepszych strzelców pierwszej ligi. Daje on Łodzianom coś niezwykle ważnego: sposób na przełamanie w momentach, kiedy nic innego nie wychodzi.
Kolejnym bardzo ważnym ruchem jest Michał Kołodziej z Anwilu Włocławek. I tutaj szczególnie interesująca jest różnica pomiędzy jego poprzednią rolą a tym, czego może oczekiwać od niego ŁKS. W Anwilu nie miał ogromnej liczby minut, ale w pierwszej lidze może otrzymać znacznie większą odpowiedzialność. To zawodnik, który może być wartościowy w kilku elementach. Potrafi rzucić z dystansu, grać fizycznie, biegać po boisku i wykorzystywać przewagę fizyczną.
Pod koszem jest weteran Polskich parkietów - Adam Łapeta ,przez ciąg swojej obfitej kariery zwiedził już sporo koszykarskich ośrodków. Przychodzi on z Górnika Wałbrzych ,w którym jego rola była bardziej zadaniowa ,ale teraz schodząc do 1 ligi dostanie bardzo odpowiedzialną rolę - wnieść spokój i doświadczenie w trudnych momentach. Do tego dochodzi Maciej Bender z GTK Gliwice. To ruch, który może być bardzo ważny pod koszem, szczególnie jeżeli ŁKS będzie chciał grać bardziej fizycznie. Bender nie musi być pierwszą opcją ofensywną. Jego zadaniem może być zbiórka, obrona, zasłony oraz wykorzystywanie przewag tworzonych przez obwód.
Fot: Filip Klonowicz
A przecież zostają jeszcze Aleksander Lewandowski - doświadczony shooter , Igor Urban - młodzieńcza energia oraz jakość w obronie i w ataku, Marcin Tomaszewski - znajomość 1 ligowego poziomu i kolejna opcja na rozegraniu, Jakub Motylewski - spokój i jakość pod koszem ,zarówno w obronie jak i w ataku, Norbert Kulon - spokój, doświadczenie na rozegraniu i Iwo Maćkowiak - energia i możliwość wiekszęgo rozwoju.
I tutaj dochodzimy do najważniejszej cechy tego zespołu. Głębia. I właśnie to sprawia, że ŁKS jest dla nas numerem jeden. Oczywiście istnieją ryzyka. Pierwszym jest nowy trener, Dragan Nikolić. Każdy nowy szkoleniowiec potrzebuje czasu, aby wdrożyć swój system i zbudować odpowiednią chemię w zespole. Tutaj tego czasu nie będzie zbyt wiele, ponieważ ŁKS od pierwszych tygodni będzie oceniany przez pryzmat walki o awans. Drugim ryzykiem jest hierarchia. Czy każdy z tych solidnych zawodników odnajdzie swoje miejsce w składzie? Czy uda się odpowiednio podzielić minuty, role i odpowiedzialność? To będą jedne z najważniejszych pytań tego sezonu.
Jeżeli jednak odpowiedzi będą pozytywne, ŁKS ma wszystko, aby stać się zespołem, który nie tylko wygra wiele spotkań, ale przede wszystkim będzie bardzo trudny do zatrzymania w najważniejszej części sezonu. Dlatego właśnie ŁKS Coolpack Łódź jest naszym numerem jeden.
Czy oznacza to, że na pewno wygra ligę?
Oczywiście nie. Ale jeżeli spojrzymy na połączenie talentu, doświadczenia, głębi składu, indywidualnej jakości i liczby zawodników zdolnych wziąć odpowiedzialność za wynik, trudno przejść obok ŁKS-u obojętnie. A właśnie dlatego przed startem sezonu to Łódź stawiamy na pierwszym miejscu.