Grizzlies są nie do pokonania na starcie sezonu

Pisząc o Memphis Grizzlies nasz cykl "Przegląd Szatni" nie spodziewałem się, że otwarcie nowego sezonu może być tak udane w ich wykonaniu. Bilans 6-0, jedyna drużyna bez porażki i naprawdę bardzo dobra gra, oparta na zespołowości. To wyróżnia Niedźwiadki, które na prawdę zaskoczyły wiele osób.
Memphis to zespół który póki co zdobywa najwięcej punktów średnio co mecz. Najlepsza ofensywa ligi jeśli weźmiemy wartość bezwzględną i 3 pozycja w offensive rating. Nie dość że ich atak jest w tym momencie świetny, to co przykuwa większą uwagę, że w obronie plasują się również w TOP3 ligi!
Reklama
Nie wypada więc takiego czegoś pominąć, ale... okej, okej, tonuję jednak nastroje. Chicago Bulls rok temu również zaczęli podobnie sezon notując 5 wygranych pod rząd, kończąc z bilansem 31-51. Dodatkowo Grizzlies grali dwukrotnie ze słabo spisującymi się na starcie sezonu Jazz, dwukrotnie z fatalnymi Kings oraz po meczu z Warriors i z Blazers. Terminarz nie był więc dosyć wymagający, ale zdecydowanie było się tutaj gdzie potknąć. Szczególnie, że na Miśków nie stawiało sporo osób jako gotową drużynę do wygrywania. A Grizzlies w tym czasie są najlepszą drużyną jeśli chodzi o net rating, czy wynik pokazujący różnicę między zdobywanymi a traconymi punktami. +15.2 to naprawdę olbrzymi wynik, pokazujący, że te mecze zdecydowanie były na korzyść drużyny z Tennessee. Na duże słowa pochwały zasługuje tutaj coach Iisalo, który sformował naprawdę groźny zespół. Ten kto widział mecze Memphis wie dobrze, że jest tutaj określony pomysł na granie, a ten zbiór graczy, póki co bardzo dobrze go egzekwuje. Przede wszystkim zacznijmy od tego, że każdemu koszykarzowi w tej ekipie się po prostu chcę. Ambicja i wola walki aż kipi na parkiecie. Agresywna obrona na piłce, często od początku akcji, by jeszcze mocniej utrudnić rywalom rozgrywanie. Ich przeciwnicy notują najgorszą celność rzutów z gry w całej NBA. Zabezpieczenie zbiórki, a robią to najlepiej w lidze, przekłada się na możliwość szybkiego ataku - w tym elemencie Grizzlies są również w czołówce. No i dochodzimy do kolejnej bardzo istotnej kwestii. Rzuty za trzy. Koszykarze z Memphis są w tym naprawdę fenomenalni. 41.6% trafionych rzutów zza łuku całej drużyny to fantastyczny wynik. Ale jak ma się w składzie takich zawodników w formie jak Cedric Coward - 61.9%, czy Cam Spencer 57.1% to naprawdę jest na kim polegać.
Reklama
Skoro zaczęliśmy już trochę mówić o indywidualnościach, to przyjrzyjmy się liderom tej drużyny. Świetnie spisuje się Ty Jerome. Największe ofensywne zagrożenie, nagrodzony za swoją dyspozycję tytułem gracza tygodnia konferencji zachodniej. Jego średnie to 25.8 PPG, 5.6 APG, 3.2 RPG, 1 SPG. Dodatkowo w meczu otwarcia praktycznie sam rozprawił się z Jazz, zdobywając 45 punktów. Jego dużym wsparciem jest Cameron Boozer, póki co najlepszy debiutant. 3 pick tegorocznego draftu zdążył już zabłysnąć, notując w starciu z Portland pierwsze w karierze triple-double, jako drugi, najmłodszy koszykarz w historii NBA. Jego linijka statystyczna to: 17.7 PPG, 10.5 RPG, 5.7 APGm, a sama gra Cama jest naprawdę bardzo dojrzała. Solidnie na starcie rozgrywek prezentuję się Coward. Oprócz wspomnianej skuteczności zza łuku, daję Grizzlies 13 punktów, 8.6 zbiórki czy 1.4 przechwytu. Równie dobrze gra Wells (12.2 PPG), czy wchodzący z ławki Stewart (12.6 PPG).
Jak możemy się domyślać, taki stan rzeczy nie będzie trwał wiecznie. Jednak póki co te zwycięstwa są przekonujące, a Memphis mogą w tej lidze postraszyć każdego. Jest to historia skazywanych na pożarcie, w większości młokosów, jednak jak widać, coach Iisalo potrafi z takiego miksu koszykarzy stworzyć przyzwoity zespół, z głodem zwyciężania. Warto włączyć Grizzlies w najbliższym czasie, bo po prostu zobaczymy na ekranie kawał dobrej koszykówki.
Reklama
















