Jeremy Sochan zagra w Dallas!

Po 4 sezonach gry w NBA czwarty Polak w historii najlepszej ligi świata - Jeremy Sochan przeniesie się na jej zaplecze czyli G - League, gdzie będzie bronił barw drużyny Texas Legends czyli filii Dallas Mavericks. 23 - letni podkoszowy został wybrany z 1 pickiem w drafcie G - League, co pokazuje że przed nim duża szansa, ale i duża odpowiedzialność do udźwignięcia.
Miniony sezon był dla Jeremy'ego istnym rollercoasterem emocjonalnym. Zaczynał go jako gracz faworyzowanej drużyny San Antonio Spurs, a w pierwszym spotkaniu po powrocie z kontuzji rzucił 16 punktów. Niestety z meczu na mecz jego rola malała, a w lutym Mitch Johnson zadecydował o rozwiązaniu umowy z naszym rodakiem. Na nowego pracodawcę nie trzeba było długo czekać, bowiem parę dni po zwolnieniu z San Antonio Polak parafował kontrakt z New York Knicks. Wydawało się, że atmosfera Maddison Square Garden i możliwość gry z gwiazdami jak Jalen Brunson czy Karl-Anthony Towns pomogą Sochanowi wrócić do odpowiedniej dyspozycji i regularności meczowej. Tak się jednak nie stało, okazało się, że trener Mike Brown widzi naszego gracza na 11 czy 12 miejscu w rotacji, co przekładało się na niewielki czas gry i rolę w zespole. Co prawda wyjątkowym zespole, bo po fantastycznej grze w finałach Nowojorczycy sięgnęli po upragniony tytuł NBA, a koszykarz urodzony w Oklahomie jako 1 Polak w historii sięgnął po pierścień mistrzowski. Wszystko było okraszone narodzinami dziecka, co sprawiło ogromną radość zawodnikowi, choć w wakacje Jeremy nie otrzymał propozycji kontraktu od Knicksów i jasnym się stało, że musi szukać nowego klubu.
Reklama
Potencjał w 9 picku draftu NBA z 2022 roku widzieli działacze Portland Trail Blazers, którzy zbudowali na ten sezon drużynę łączącą doświadczenie, jakość i solidność w obronie o czym świadczą nazwiska jak: Jrue Holiday, Damian Lilliard, Deni Avdija czy Ja Morant. Wydawało się, że klub z Oregonu jest optymalnym wyborem na tym etapie kariery koszykarskiej jedynego Polaka w NBA. Jeremy mocno pracował w wakacje nad poprawą mechaniki rzutu, który był jego gorszym punktem w minionych sezonach. Wysiłek włożony w rozwój widać było w trakcie meczów przedsezonowych, w których Sochan trafił 4 na 5 rzutów zza łuku w 4 spotkaniach i prezentował się solidnie na zbiórce. To jednak nie wystarczyło by przekonać do siebie decydentów z RIP City, a więc Jeremy musiał po raz kolejny przełknąć gorycz pewnej porażki. Nie wiadomo było czy to nie czas na przyjazd do Europy bądź grę w Azji, wszak większość klubów NBA miało już skompletowane rostery na godziny przed startem sezonu. W pewnym momencie wydawało się, że po Polaka zgłosi się jedną z najsłabszych na papierze drużyn NBA czyli Sacramento Kings, które jest trapione kontuzjami na początku rozgrywek, jednak 2 dni temu na oficjalnym profilu klubu Texas Legends pojawił się komunikat o wyborze świeżo upieczonego Mistrza NBA z 1 wyborem draftu.
Co to oznacza w praktyce?
Gra w G - League jest szansą dla naszego zawodnika na powrót do regularnej gry, ponowne złapanie pewności siebie i dalszy rozwój koszykarski za oceanem. Jednakże to zupełnie inne rozgrywki niż NBA pod kątem oprawy, jakości gry czy scoutingu. Jeśli Polak przystosuje się odpowiednio do nowych warunków powinien być w odpowiednim środowisku do udowodnienia swojej wartości, które może otworzyć drzwi do powrotu do najlepszej ligi świata. trzymamy kciuki za Jeremy'ego Sochana, lecz wspomniana gra w NBA to raczej melodia przyszłego sezonu bądź roku niż kwestia kilku świetnych meczów dla ,,Legend Teksasu".
Reklama
















