Przegląd Szatni - Cleveland Cavaliers

Cavaliers, Cavaliers, Cavaliers.... Świetna drużyna, wybitne gwiazdy, bardzo dobrzy roleplayerzy, niesamowity trener, i niepocieszające rezultaty. Od dwóch lat Cavaliers na papierze uznawani są za jedną z najlepszych drużyn wschodu. Jedyne czego brakowało, to playoffowego sukcesu, a ten choć teoretycznie przyszedł w tym roku - Cavaliers weszli bowiem do finałów konferencji, to zrobili to w tak nieprzekonywującym stylu, że fani tej organizacji z pewnością nie uznają tego za sukces którego oczekiwali.
Reklama
Roster:
PG: James Harden, Dennis Schröder, Tyrese Proctor, Craig Porter Jr.
SG: Donovan Mitchell, Sam Merrill, Meleek Thomas
SF: Peyton Watson, Jaylon Tyson, Mario Hezonja
PF: Evan Mobley, Nae'Qwan Tomlin, Riley Minix
C: Jarrett Allen, Thomas Bryant, Khalifa Diop
Coach: Kenny Atkinson
Właściwie najważniejszą zmianą w Cleveland po tegorocznym offseason jest to, że Donovan Mitchell i James Harden wreszcie będą mieli pełny sezon na wspólne granie. Harden trafił do Cavaliers w trakcie poprzednich rozgrywek i nie miał zbyt wiele czasu, żeby w pełni dopasować się do nowego zespołu. Mimo to Cleveland dotarło do finałów Wschodu, więc trudno uznać ten transfer za nieudany. Mitchell nadal jest główną opcją strzelecką i zawodnikiem, który musi brać odpowiedzialność za ofensywę w najważniejszych momentach. Harden ma natomiast odciążyć go w kreowaniu gry, prowadzić atak i sprawić, że Cavaliers nie będą musieli polegać na indywidualnych popisach swojej gwiazdy w każdej trudnej końcówce. Obaj przedłużyli kontrakty, więc przynajmniej na razie temat przyszłości duetu został zamknięty. Do tych ważniejszych person w Cleveland należą z pewnością także Evan Mobley i Jarrett Allen. Ten pierwszy - wreszcie w miare skuteczny na trójce, elitarny w obronie, i ten drugi - wysoki, atletyczny, świetny w obronie, niekoniecznie tak świetny w ataku. To właśnie ta fantastyczna czwórka prowadzić będzie Cleveland do zwycięstw, tylko jest jeden, poważny problem. Rotacja nie jest wcale kiepska, bowiem takie nazwiska jak Merrill czy Watson są już całkiem znane w całej lidze, a choćby Jaylon Tyson z bardzo dobrej strony pokazywał się w poprzednich rozgrywkach. Tylko że to właściwie tyle, poza tymi zawodnikami ciężko znaleźć w Cleveland takich, którzy mogą zrobić coś naprawdę pożytecznego dla drużyny w ważnych momentach. Świetnym przykładem może być tu Jose Alvarado z New York Knicks - zawodnik ten nie jest i nie będzie w pierwszej piątce zespołu, który walczy o mistrzostwo NBA, natomiast jego minuty z ławki w zastępstwie za Jalena Brunsona są kluczowe, i pełni on wówczas swoją rolę niesamowicie. Takiego zawodnika brakuje Cavaliers.
Cavaliers brakuje także pewności w swoich gwiazdach - James Harden nadal jest graczem z górnej półki NBA, ale to nie jest już ten gracz, który przejmie i wygra mecz. Nie jest też aż tak konsekwentny w swoich zdobyczach punktowych z meczu na mecz. Donovan Mitchell podobnie, choć zazwyczaj spełnia swoją rolę, tak czegoś tu po prostu brakuje. Zdaje się że przede wszystkim Cavaliers brakuje twardego lidera, gościa który zbuduje mental drużynie, gdy ta będzie w największej potrzebie. Pokazała to seria z Knicks, w której mimo sporego prowadzenia oddali po prostu dwa mecze, bo gdy Knicks zaczęło iść w nadrabianiu straty, to nikt w Cavs nie zajął się podbudowaniem morali, podczas gdy choćby w ponownie wspominanych Knicks Jalen Brunson bardzo żywo budził swoją drużynę do walki, co z pewnością stanowiło sporą składową ich późniejszego gigantycznego sukcesu.
Cavaliers mają naprawdę silną drużynę, choć zdecydowanie daleko im do ścisłego topu najlepszych na wschodzie. Niemniej jednak muszą oni walczyć o najwyższe cele, i przestać być tak "miękką" drużyną. Konferencja wschodnia jest tak mocna, jak od bardzo dawna nie była, a w tym wszystkim Cavaliers z nowymi, potężnymi pieniędzmi którymi obsypane zostaną ich dwie największe gwiazdy, co owocuje tym, że ciężko podpisać jakościowych graczy. Cavaliers w nadchodzącym sezonie będą dobrą drużyną, z pewnością tą należącą do szerokiego ogółu drużyn które częściej zwyciężają niż przegrywają, natomiast bardzo, ale to bardzo wątpie że w obecnej sytuacji Cavs chociaż wrócą do tego samego miejsca w którym skończyli poprzedni sezon.
Reklama
















