Przegląd szatni - Los Angeles Lakers

O Lakers mówi się zawsze, niezależnie od tego, czy mają lepszy, czy gorszy okres. Od mistrzostwa w 2020 roku, wywalczonego przez LeBrona Jamesa i Anthony’ego Davisa, drużynę trapiły błędne decyzje zarządu i kontuzje, zwłaszcza Davisa. Szanse na kolejny tytuł zostały zaprzepaszczone, ale za symboliczny punkt zwrotny można uznać zatrudnienie JJ Redicka. Potem przyszedł szalony transfer Luki Dončicia (w zamian do Dallas poszedł właśnie Davis), a po drodze eksplodował talent Austina Reavesa.
Lebron James i Anthony Davis świętujący mistrzostwo NBA 2020
Reklama
Poprzedni sezon Lakers zakończyli z bilansem 53-29, na czwartym miejscu na Zachodzie i na szczycie Pacific Division. W pierwszej rundzie pokonali Rockets 4-2, głównie dzięki wspaniałej grze 41-letniego LeBrona, ale w drugiej przegrali 0-4 z Thunder. Dončić z powodu kontuzji nie zagrał w play-offach ani minuty, natomiast Reaves, mimo urazu pod koniec sezonu zasadniczego, zdążył wrócić gry jednak nie zmieniło to losów serii z Thunder. Mecz numer cztery okazał się ostatnim dla LeBrona w żółto-fioletowych barwach: 30 czerwca poinformował klub, że nie wróci, a w lipcu podpisał dwuletni kontrakt z 76ers.
Najgłośniejszym ruchem lata jest więc odejście Jamesa, ale spójrzmy na nie z perspektywy Lakers. Dončić w końcu oficjalnie przejął drużynę. De facto była jego już wcześniej, a LeBron otwarcie mówił, że jest tu, by go wspierać. Jednakże cień kogoś tak wielkiego jak LBJ zawsze pozostaje, niezależnie od wieku i formy. Teraz nie ma wątpliwości, kto jest liderem numer jeden. Luka jest w znakomitej dyspozycji: w ubiegłym sezonie miał średnio 33,5 punktu, 7,7 zbiórki i 8,3 asysty, zdobył drugi w karierze tytuł króla strzelców, a w marcu rzucił 60 punktów w meczu z Heat. Zarząd z Robem Pelinką na czele stara się zbudować drużynę wokół niego. Jak jest oceniane to, co robi, to osobna sprawa, ale coś się dzieje.
Zmiany w składzie
Odeszli:
LeBron James – 76ers, dwa lata, ok. 8 mln dolarów.
Deandre Ayton – wymieniony do Wizards za Jadena Hardy’ego i dwa wybory w drugiej rundzie.
Rui Hachimura – Clippers, dwa lata i 28 mln dolarów.
Marcus Smart – Houston Rockets (oficjalnie: dwuletni kontrakt za 12,4 mln dolarów).
Luke Kennard – podpisał z Phoenix Suns.
Anton Watson – zwolniony 18 września.
Dołączyli
Walker Kessler – sign-and-trade z Jazz.
Quentin Grimes – cztery lata, 60 mln dolarów.
Sandro Mamukelashvili – cztery lata, 52 mln dolarów.
Collin Sexton – dwa lata, ok. 19,2 mln dolarów.
Jaden Hardy – w ramach wymiany za Aytona.
Kevon Looney, Matisse Thybulle i Ziaire Williams – kontrakty na minimum.
Cameron Carr – wybór nr 24 w drafcie 2026, skrzydłowy.
Dwustronne kontrakty: Arthur Kaluma i AK Okereke.
Przedłużył umowę: Austin Reaves – cztery lata, 185 mln dolarów.
Zostali: Dončić, Vanderbilt, LaRavia, Knecht, Bronny James i Adou Thiero.
Lakers mają na razie 16 graczy z gwarantowanymi kontraktami, a limit to 15, więc przed startem sezonu ktoś musi odejść. Najczęściej wymienia się Knechta, ale mówi się też Bronnym i Vanderbilcie.
Bronny James
Cena Kesslera
Za Walkera Kesslera Lakers zapłacili sporo. Do Utah poszły dwa niechronione picki pierwszej rundy (2031 i 2033) oraz prawo do zamiany pozycji w draftach 2028 i 2030. Sam Kessler dostał czteroletni kontrakt wart ok. 129,5 mln dolarów z opcją zawodnika w ostatnim roku i 15-procentowym trade kickerem, czyli około 30 mln rocznie. To duże pieniądze dla centra, który w poprzednim sezonie rozegrał tylko pięć meczów z powodu kontuzji. W sezonie 2024/25 miał 11,1 punktu i 12,2 zbiórki, więc zainteresowanie Lakers trudno uznać za zaskakujące. Pytanie brzmi, czy dwa niechronione picki za gracza którego zdrowie jest wątpliwe to rozsądna cena, zwłaszcza że po tej wymianie Lakers mają mało zasobów na przyszłe wzmocnienia.
Kessler to jednak prawdziwy center: dobry zbierający, solidny blokujący i znakomity materiał na pick and rolle z Luką. Na to Lakers czekali od dawna.
Reklama
Walker Kessler w barwach Utah Jazz
Atak i obrona
Największa strata dotyczy ataku. LeBron był najlepszym kreatorem i najpewniejszym egzekutorem w końcówkach. Częściowo zastąpią go Sexton i Grimes. Sexton trafia trójki na ponad 40% (w ubiegłym sezonie 40,1%) i regularnie wymusza faule. Grimes w całej karierze trafia prawie 37% za trzy, choć w ubiegłym roku miał najgorszy sezon, tylko 33,4%. Dodatkowo są to wzmocnienia ,których Reddick chciał: więcej ball-handlerów obok Luki i Reavesa oraz więcej rzutów z dystansu.
W obronie bilans jest mieszany. Dončić i Reaves nie są wybitnymi obrońcami obwodu, a odszedł Smart. Kessler daje jednak to, czego brakowało pod koszem, a Thybulle, Williams i Grimes dają więcej opcji na skrzydle.
Pierwsza piątka
Pewni są Dončić, Reaves i Kessler. Pozostałe dwa miejsca to otwarta kwestia. Grimes, który ma zostać pierwszy raz w karierze pełnoprawnym starterem, wydaje się najbardziej prawdopodobnym wyborem na skrzydle. O ostatnie miejsce rywalizują Mamukelashvili, który daje spacing, oraz LaRavia, który jest bardziej wszechstronnym obrońcą. Sexton to naturalny szósty zawodnik i lider drugiej piątki, gdy Luka odpoczywa.
Przewidywania
Lekko optymistycznie przewiduję około 50 zwycięstw. W sprzyjającym scenariuszu, w którym nie dopadną ich mocno kontuzje, Lakers mogą wyrównać lub poprawić swój zeszłoroczny wynik - 53 zwycięstwa.
Mamy w drużynie dwóch kandydatów do drużyny All-Star: Dončicia i Reavesa. Pod względem statystyk obaj mogą lekko podskoczyć, bo rośnie ciężar rozgrywania, choć Reddick celowo dobrał dodatkowych ball-handlerów. Luka znów będzie kręcił się wokół nierealnych liczb, ale MVP wygra moim zdaniem poraz kolejny ktoś inny. Od lat mówi się, że Dončić zasługuje na tę nagrodę, a nie wygrywa. W sezonie 2023/24 był trzeci w głosowaniu, a w ubiegłym czwarty, za SGA, Jokiciem i Wembanyamą. Nie sądzę, żeby to się zmieniło, o ile w ogóle zagra co najmniej 65 meczów. Wszystko wskazuje ,że Reaves też będzie mocnym kandydatem do All-Star.
Przewiduję, że Lakers wyjdą z pierwszej rundy. Dalej zależy to od ustawienia drabinki, a w bardzo optymistycznym scenariuszu mogą jako underdog podjąć rękawicę o finał konferencji, w której Spurs i Thunder są współfavorytami. Będzie to na pewno fajna drużyna, która może zrobić 50+ zwycięstw, ale nie przewiduję powtórki z 2020 roku. Luka może zdziałać cuda i nie można być niczego pewnym, ale studziłbym nastroje: wydaje mi się, że to jeszcze nie ten rok na mistrzostwo dla Dončicia. Jako kibic mam nadzieję, że się mylę.
Reklama


















