Przegląd Szatni - San Antonio Spurs

San Antonio Spurs dla wielu z osób to jeden z głównych faworytów w nadchodzących rozgrywkach, czy też po prostu najmocniejsza drużyna w całej NBA. Finalista poprzedniego sezonu celuje teraz tylko w jedno - mistrzostwo.
Podczas offseason nie było wielu zmian w składzie Ostróg. Do drużyny z Teksasu dołączył doświadczony, wolny agent Tobias Harris. Z zespołem nie pożegnał się natomiast nikt, kto odgrywał znaczącą rolę w poprzednich playoffs. Skład więc został w większości zachowany, ale spójrzmy ja się to prezentuje na teraz.
Reklama
Roster
PG: De'Aaron Fox | Jordan McLaughin
SG: Dylan Harper | Julian Champagnie
SF: Stephon Castle | Keldon Johnson | Harrison Barnes
PF: Devin Vassell | Tobias Harris | Carter Bryant
C: Victor Wembanyama | Luke Kornet | Tarris Reed Jr.
Coach: Mitch Johnson
Dlaczego tak umieściłem pozycyjnie koszykarzy Spurs? Bo taką pierwszą piątką wyszli w ostatnim meczu preseason, a także są takie zapowiedzi, że takie ma być ustawienie również na pierwsze spotkanie w sezonie zasadniczym. Przede wszystkim chodzi tutaj o to, by zmieścić wśród starterów trójkę: Fox / Harper / Castle. Dużo mówiło się w kuluarach, o możliwym przeniesieniu Foxa na ławkę, jednak coach Johnson postanowił zmieścić i jego, jak i pozostała dwójkę wyróżniających się guardów w pierwszej piątce. Z racjonalnego punktu widzenia ciężko przesunąć zawodnika, który będzie zarabiał najwięcej w zespole, bo aż 223 miliony dolarów na przestrzeni czterech lat. Jeśli jednak to nie będzie zdawało egzaminu, jak najbardziej widzę tutaj powrót do grania wyższym składem.
Bezsprzecznie najlepszym zawodnikiem tej drużyny jest Victor Wembanyama. Francuz w poprzednich rozgrywkach zdobył nagrodę Defensive Player Of The Year, znalazł się w trójce zawodników walczących o miano MVP sezonu zasadniczego i był w pierwszej piątce All-NBA. Jego linijka statystyczna to: 25 PPG, 11.5 RPG, 3.1 APG, 3.1 BPG, 1 SPG. Świetny w ataku, a przede wszystkim fenomenalny w defensywie. Straszył prawie wszystkich w polu trzech sekund i będzie straszył dalej. Już teraz wiele osób twierdzi, że stał się najlepszym aktualnie koszykarzem w NBA, zmieniając drastycznie oblicze spotkania, kiedy jest na parkiecie. "Alien" poprzez swój wzrost nie tylko jest trudny do zatrzymania pod obręczą, ale również jest twardym orzechem do zgryziena, by powstrzymać go rzucającego z dystansu. Ten sezon może być dla niego przełomowy i to właśnie francuski center może zdobyć nagrodę MVP. Jedno musimy wiedzieć, wchodzimy w erę Victora, a może już w nią weszliśmy w zeszłym roku.
Siłą Spurs poza Wembym ma być oczywiście duet młodych guardów: Harper czyli drugoroczniak oraz Castle w swoim trzecim sezonie w lidze. Oboje w minionych rozgrywkach zanotowali znaczący postęp, a Dylan Harper był objawieniem podczas playoffs, w których grał nadzwyczaj dojrzale. Kolejne rozgrywki powinny być dla tych obu koszykarzy kolejnym polem do pokazania się z jeszcze lepszej strony, bardziej rozwiniętej. Castle to niezwykle irytujący rywali obrońca, niezłomny, energiczny, który już z powodzeniem może bić się o umieszczenie wśród najlepszych defensorów. W poprzednim sezonie notował już dobre średnie: 16.7 punktu, 7.4 asysty i 5.3 zbiórki. Natomiast Harper to synonim gracji w ataku. Wjazdy pod kosz, w których łatwo mija rywali, to jeden z jego znaków rozpoznawczych. Pewny siebie, z mądrą selekcją rzutową. Będzie to jeden z tych koszykarzy, na którego postęp będę bacznie spoglądał.
Dwójka skrzydłowych to Vassell i Harris. Devin to jest ten gość, który nie waha się przed oddaniem rzutu zza łuku. 38.4% to bardzo przyzwoity wynik jak na strzelca. Jest on po prostu bardzo solidnym punktem drużyny, z którą jest już od sześciu lat. Tobias natomiast ma wnieść do tej drużyny element doświadczenia. Tym kimś miał być Barnes, jednak bardzo szybko zgasł w poprzednich rozgrywkach. Przez pierwszą część sezonu był starterem, potem wychodził z ławki, by na końcu w playoffs jego rola była marginalna. Harris ma wejść w jego buty, a po ostatnich występach w barwach Pistons, fani Spurs oczekują naprawdę stabilnej i dobrej dyspozycji od tego koszykarza. Tobias był drugą opcją dla Detroit i prezentował się w fazie posezonowej bez zarzutu, zdobywając 18.1 PPG i 7.2 RPG. Może on okazać się mocnym wsparciem, o ile utrzyma formę po zmianie drużyny. Coach Johnson ma również na ławce kolejną opcję na skrzydło jakim jest Champagnie. Jest to koszykarz typu 3&D, choć bywa nierówny w swoich występach. Dopasowanie do Wemby'ego, jest w tym przypadku idealne. Julian zapewnia spacing, stoi w rogu czy na 45 stopniach, a tam odrzucać mu może Victor gdy będzie podwajany.
Ale żeby nie było tak pięknie muszą też być jakieś minusy. Keldon Johnson po świetnym sezonie regularnym, pokazał się z bardzo przeciętnej strony w playoffach. Zdecydowanie dużo mniejsza efektywność (z 13.2 PPG na 7.7) czy skuteczność (51.9% z gry na 40.7). Pytanie ile minut po dołączeniu Harrisa dostanie drugoroczniak Carter Bryant. Jest to atletyczny skrzydłowy po którym widać chęci, ambicje, wolę walki, jednak w pierwszym roku popełniał sporo głupich, debiutanckich błędów. Jego rozwój powinien być kontynuowany, ale konkurencja na pozycji również wzrosła. Mimo faktu że Ostrogi nie wygrały Finałów, to i tak każda drużyna będzie bardzo bojowo nastawiona do meczów z tą drużyną, z faktu statusu jaki już posiadają w NBA. San Antonio w tamtym roku było jeszcze uważane może za czarnych koni, może za dobrą drużynę, ale nic więcej. Mało kto widział w nich contendera. Tym razem będzie jednak inaczej. Oczekiwania będą wyższe, a co za tym idzie presja na koszykarzach też wzrośnie.
San Antonio Spurs są po prostu faworytami w nadchodzącym sezonie. Młody trzon, który z każdym dniem staje się coraz lepszy, opakowany kilkoma bardziej doświadczonymi koszykarzami. Wembanyama skupia na sobie obronę, otwierając pozostałym szansę na łatwiejsze punkty. Prosta zależność, a gracza takiego kalibru jakim jest "Alien" nie warto zostawiać bez krycia. Mam nadzieję że Victor dołoży jeszcze kilka zagrań do swojej kolekcji i będzie po prostu bestią po obu stronach parkietu. Doświadczenie zdobyte w zeszłorocznych playoffach na pewno zaprocentuje w tym sezonie. To nie tylko chodzi o samych zawodników, ale również o trenera, dla którego była to pierwsza okazji do walki o mistrzostwo. Spurs to zarazem taka organizacja, która nie powinna zachłysnąć się wynikiem z poprzedniego roku, nie powinna uderzyć im sodówka do głowy. Zamiast tego będzie dążyła do bycia najlepszym zespołem w lidze. Szczególnie że prawie wszyscy z tym składzie, jeszcze nic wielkiego nie wygrali (wyjątek to Barnes i Kornet). Dla mnie osobiście San Antonio powinno być znakomitą drużyną w lidze, przynajmniej w sezonie zasadniczym. Bo jak wiemy playoffy rządzą się swoimi prawami. Ale po 82 spotkaniach, powinni moim skromnym zdaniem, mieć najlepszy bilans w całej NBA.
Reklama

















