Przełamanie Resovii, debiut Radulovicia i trenerska zmiana w Łodzi. Zapowiedź 8. kolejki PZKosz 1 Ligi

Za nami kolejka, która przyniosła kilka ważnych rozstrzygnięć i pokazała, jak szybko może zmienić się sytuacja w pierwszej lidze. OPTeam Resovia Rzeszów wreszcie odniosła pierwsze zwycięstwo, GKS Tychy zatrzymał rozpędzone WKK Wrocław, a Miasto Szkła Krosno przerwało serię porażek w derbach Podkarpacia. Na przeciwnym biegunie pozostaje Zdrovo Polonia 1912 Leszno, która wygrała wszystkie siedem dotychczasowych spotkań i jako jedyna w lidze wciąż nie znalazła pogromcy, a w Łodzi ŁKS poraz kolejny zwalnia trenera w trakcie sezonu.
Reklama
Ósma kolejka zapowiada się jednak wyjątkowo ciekawie nie tylko ze względu na wyniki. W Rzeszowie oficjalnie zadebiutuje Darko Radulović, który jeszcze kilka dni temu pracował w Starogardzie Gdańskim. W Lesznie lidera sprawdzi Enea Basket Poznań, a w Pelplinie zmierzą się drużyny szukające odpowiedzi na defensywne problemy z poprzedniego weekendu. Coraz większe znaczenie mają też sytuacja zdrowotna poszczególnych zespołów, jakość rotacji i umiejętność reagowania na zmiany taktyczne przeciwników. Przed nami osiem spotkań, w których o zwycięstwie mogą decydować nie tylko indywidualności, ale przede wszystkim przygotowanie i konsekwencja w realizowaniu założeń.
Datzzy Kotwica Port Kołobrzeg - Miasto Szkła Krosno
Czwartek, 5 listopada, godz. 19:00
Kotwica przystąpi do tego spotkania po zwycięstwie 90:84 nad Weegree AZS Politechniką Opolską. Kołobrzeżanie przez większość meczu utrzymywali inicjatywę, choć kilkukrotnie pozwalali rywalom odrabiać straty. Ważną postacią był Paweł Leończyk, który zdobył 22 punkty, zebrał 13 piłek i rozdał 5 asyst. Doświadczony podkoszowy znakomicie wykorzystywał przewagę fizyczną oraz umiejętność zajmowania pozycji blisko obręczy. Kolejne 18 punktów dołożył Dominik Rutkowski, a 16 Filip Małgorzaciak. Warto zwrócić uwagę także na Jamesa Washingtona. Amerykanin zdobył zaledwie 4 punkty, ale zanotował aż 14 asyst, pokazując, że jego największa wartość nie zawsze musi wynikać ze skuteczności rzutowej.
W meczu z Krosnem szczególnie ważna będzie współpraca Washingtona z Leończykiem oraz sposób wykorzystywania zasłon. Kotwica potrafi budować przewagę poprzez wejścia w pole trzech sekund i podania do wysokich, ale musi ograniczyć momenty, w których po nieudanym ataku zbyt wolno wraca do obrony. Przeciwko zespołowi dysponującemu kilkoma skutecznymi strzelcami może to być szczególnie kosztowne. Kołobrzeżanie powinni też szukać większej regularności w ataku pozycyjnym, zamiast dopuszczać do sytuacji, w których przeciwnik odrabia straty po kilku nieprzemyślanych posiadaniach.
Miasto Szkła przyjedzie do Kołobrzegu po bardzo ważnym przełamaniu. Krośnianie pokonali Solvera Sokoła Łańcut 92:73, kończąc serię trzech porażek. Podopieczni trenera Roberta Witki pokazali przede wszystkim znacznie lepszą skuteczność z dystansu, trafiając 13 z 27 rzutów za trzy punkty. Jaylen Murray zdobył 20 punktów, Szymon Pawlak dołożył 14, trafiając wszystkie cztery próby zza łuku, a Michał Chrabota zakończył spotkanie z 13 punktami. Istotną rolę odegrali również Amit Sade, który zanotował 13 punktów i 7 zbiórek, oraz Adam Kemp, odpowiedzialny za fizyczność i ochronę obręczy, który dołożył 9 punktów i 6 zbiórek (wszystkie defensywne) oraz 3 bloki.
Krośnianie muszą jednak pamiętać, że tak wysoka skuteczność za trzy nie będzie normą w każdym spotkaniu. Dlatego równie ważne okaże się odpowiednie przygotowanie akcji i atakowanie przestrzeni powstających po zasłonach. Kemp będzie miał sporo pracy w walce z Leończykiem, a defensywa Miasta Szkła powinna ograniczyć Washingtonowi możliwość swobodnego kreowania sytuacji partnerom. Jeżeli Kotwica zostanie zmuszona do częstszego rozgrywania izolacji, zamiast korzystania z płynnego ruchu piłki, gospodarze mogą stracić jeden ze swoich najważniejszych atutów.
OPTeam Resovia Rzeszów - GKS Tychy
Piątek, 6 listopada, godz. 18:00
Po sześciu kolejnych porażkach OPTeam Resovia Rzeszów wreszcie mogła cieszyć się ze zwycięstwa. Rzeszowianie pokonali na wyjeździe SKS Fulimpex Starogard Gdański 79:77, choć spotkanie miało dwa zupełnie różne oblicza. W pierwszej połowie goście imponowali szybkością, agresją i skutecznością, zdobywając 50 punktów. Po przerwie ich gra wyraźnie się pogorszyła. Szczególnie niepokojąca była trzecia kwarta, przegrana 11:23, w której Resovia straciła rytm ofensywny i pozwoliła gospodarzom wrócić do rywalizacji. Ostatecznie w bardzo nerwowej końcówce udało się jednak zachować więcej spokoju i dowieźć pierwsze zwycięstwo w sezonie.
Bohaterem spotkania został Filip Zegzuła. Doświadczony strzelec zdobył 24 punkty, trafiając aż 7 z 10 rzutów za trzy. W sytuacji, gdy Resovia miała problemy z regularnym zdobywaniem punktów, jego skuteczność pozwalała utrzymywać przewagę i odpowiadać na kolejne akcje gospodarzy. Świetne wsparcie zapewnił Rafał Szpakowski, który zdobył 12 punktów, trafiając wszystkie cztery próby zza łuku. Ważną rolę odegrał również Brian Moore Jr. Amerykanin przez problemy z faulami musiał ograniczyć swój udział w spotkaniu, ale w czwartej kwarcie zdobył 9 punktów, w tym kluczowe ostatnie 5 na wagę zwycięstwa. Cały mecz zakończył z dorobkiem 17. W końcówce Resovia wykorzystywała jego szybkość, doprowadzając do sytuacji, w których Moore mógł atakować wyższych, mniej mobilnych obrońców.
Na uwagę zasługuje również praca pozostałych zawodników. Grzegorz Grochowski, choć nie zdobył punktów i zakończył mecz z trzema asystami, mimo małej liczby asyst pozostawał jednym z najważniejszych graczy odpowiedzialnych za organizację ataku. Dołożył także 7 zbiórek. Kacper Młynarski zebrał 8 piłek, a Mateusz Bartosz 7, starając się zapewnić drużynie fizyczność w walce pod tablicami. Bartosz dorzucił też 9 punktów, natomiast Oleksandr Antypov trafił trzy rzuty za trzy. O ile skuteczność obwodowych była ogromnym atutem Resovii, o tyle po przerwie ponownie uwidocznił się problem z płynnością rozegrania. Zbyt często akcje kończyły się indywidualnymi próbami, a ograniczony ruch piłki ułatwiał rywalom ustawienie defensywy.
Zwycięstwo miało również wyjątkowy kontekst trenerski. Kilka dni przed spotkaniem Resovia ogłosiła zatrudnienie Darko Radulovicia, który rozstał się właśnie ze Starogardem Gdańskim. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami nie prowadził jednak oficjalnie zespołu przeciwko swojemu byłemu pracodawcy. Za przygotowanie meczu odpowiadali wspólnie Radulović i Michał Koper. To również do Kopra należały decyzje podczas spotkania. Nie oznaczało to jednak całkowitej nieobecności Macedończyka. Radulović obserwował mecz z trybun, siedząc tuż za ławką rezerwowych, a w trakcie rywalizacji można było dostrzec jego podpowiedzi. Trudno więc mówić o całkowitym odcięciu go od wydarzeń na parkiecie. Szczególnie ciekawie wyglądało to w kontekście faktu, że po drugiej stronie znajdowała się drużyna, którą prowadził jeszcze kilka dni wcześniej.
Teraz sytuacja będzie już zupełnie inna. Piątkowy mecz z GKS-em Tychy będzie oficjalnym debiutem Radulovicia na ławce Resovii. Szkoleniowiec otrzymał czas na dokładniejsze poznanie zawodników i rozpoczęcie wdrażania własnych zasad. Najważniejsze pytanie dotyczy tego, czy rzeszowianie będą w stanie utrzymać intensywność z pierwszej połowy meczu w Starogardzie przez pełne 40 minut. Wciąż istotna pozostaje również sytuacja zdrowotna zespołu, który w poprzednich tygodniach musiał radzić sobie z brakami kadrowymi. Powrót Młynarskiego do rotacji i obecność Grochowskiego dają więcej możliwości, ale uporządkowanie minut oraz odpowiednie wykorzystanie Moore’a bez nadmiernego narażania go na przewinienia powinny należeć do najważniejszych zadań nowego trenera.
GKS Tychy przyjedzie do Rzeszowa po jednym z najlepszych występów w tym sezonie. Podopieczni Tomasza Jagiełki pokonali WKK Active Hotel Wrocław 90:65, a o wyniku przesądziła przede wszystkim znakomita trzecia kwarta, wygrana 27:10. Tyszanie ograniczyli rywalom możliwość przeprowadzania szybkich ataków i wymuszali trudne rzuty z gry. Najwięcej punktów zdobył Mateusz Dziemba, który zakończył spotkanie z dorobkiem 21 oczek. Damian Jeszke dołożył 12, a Bartosz Folga 11. Pod koszem ważną pracę wykonywali Szymon Kiwilsza i Michał Jodłowski, którzy łącznie zanotowali 15 punktów i 15 zbiórek.
To właśnie defensywa może okazać się największą bronią GKS-u przeciwko Resovii. Tyszanie zdobyli przeciwko WKK 19 punktów z szybkiego ataku, a jednocześnie bardzo dobrze ograniczali przestrzeń dla zawodników próbujących przedzierać się pod kosz. W Rzeszowie będą jednak musieli poświęcić znacznie więcej uwagi obronie rzutu za trzy. Szczególnie istotne będzie utrudnienie Zegzule i Szpakowskiemu otrzymywania piłki po zasłonach, ale bez nadmiernego odsłaniania środka, który może wykorzystać Moore. Resovia z kolei powinna wymuszać na wysokich GKS-u częstsze wychodzenie poza pole trzech sekund, korzystając z szybkości Amerykanina i gry dwójkowej. Dla Radulovicia będzie to pierwszy poważny sprawdzian, czy potrafi połączyć indywidualne możliwości zawodników w bardziej uporządkowany system.
Solvera Sokół Łańcut - PGE Spójnia Stargard
Sobota, 7 listopada, godz. 15:00
Solvera Sokół Łańcut po wysokim zwycięstwie nad Politechniką Opolską liczył na kolejny udany występ, ale w derbach Podkarpacia musiał uznać wyższość Miasta Szkła Krosno, przegrywając 73:92. Najwięcej punktów dla zespołu Dariusza Kaszowskiego zdobył Daniel Ziółkowski, który zakończył spotkanie z dorobkiem 17 punktów i 8 zbiórek. Jermaine Couisnard uzbierał 12 oczek, jednak nie trafił żadnej z siedmiu prób za trzy. Łańcucianie trafili zaledwie 6 z 26 rzutów zza łuku, a dodatkowo nie potrafili skutecznie ograniczyć dystansowego ataku gospodarzy. Słabsza dyspozycja ofensywna obwodu połączona z problemami w defensywie sprawiła, że Sokół nie był w stanie nawiązać wyrównanej walki w końcowej części spotkania.
Przed starciem ze Spójnią sztab szkoleniowy musi przede wszystkim poprawić sposób bronienia pierwszej linii ataku. Jeżeli rywal zbyt łatwo uzyskuje przewagę po minięciu obrońcy, pozostali zawodnicy zmuszeni są do pomocy, co otwiera pozycje na obwodzie. Przeciwko Robertowi Glasperowi i Simeonowi Cottle’owi takie sytuacje mogą kończyć się bardzo kosztownie. Sokół powinien także szukać większej liczby punktów z wejść pod kosz i gry bliżej obręczy, zamiast uzależniać ofensywę od rzutów dystansowych. Ważne będą również rozwiązania kadrowe, bo rotacja pod koszem znacznie osłabła przy kontuzji Milovanovicia.
Spójnia ma za sobą bardzo wartościowe zwycięstwo nad ŁKS-em Coolpack Łódź 105:96. Stargardzianie pokazali, że nawet przeciwko zespołowi dysponującemu mocno rozbudowaną i jakościową rotacją potrafią utrzymywać wysoką skuteczność i kontrolować tempo gry. Robert Glasper zdobył 24 punkty, a Simeon Cottle dołożył 21. Ważną pracę wykonał również Wojciech Czerlonko, który zanotował 10 zbiórek, oraz Piotr Niedźwiedzki, autor 12 punktów. Łącznie Spójnia zanotowała 22 asysty, co dobrze pokazuje, że jej ofensywa nie opiera się wyłącznie na indywidualnych akcjach amerykańskich obwodowych.
W Łańcucie zespół Marka Popiołka powinien ponownie szukać przewag poprzez zasłony na piłce i szybkie przenoszenie ciężaru gry. Umiejętność Glaspera do atakowania obręczy zmusza rywali do pomocy, a Cottle potrafi wykorzystać powstającą przestrzeń. Ważne będzie także odpowiednie ustawienie wysokich i ograniczenie Sokołowi możliwości ponawiania akcji po zbiórkach ofensywnych. Stargardzianie będą faworytem, ale defensywa musi zachować większą konsekwencję niż w meczu z ŁKS-em, w którym pozwolili przeciwnikowi zdobyć aż 96 punktów.
Zdrovo Polonia 1912 Leszno - Enea Basket Poznań
Sobota, 7 listopada, godz. 18:00
Zdrovo Polonia 1912 Leszno pozostaje jedyną niepokonaną drużyną pierwszej ligi. Siódme zwycięstwo przyszło w Bytomiu, gdzie podopieczni Macieja Dudzika pokonali miejscową Polonię 90:76. Leszczynianie ponownie pokazali bardzo dobrą organizację ofensywną, notując 25 asyst. Adrian Bogucki zdobył 18 punktów i 7 zbiórek, Seydougou Fofana dołożył 18 oczek, a Wendell Mitchell zakończył spotkanie z dorobkiem 12 punktów, 6 zbiórek i 5 asyst. Istotną rolę w kreowaniu gry odegrał Paweł Dzierżak, który rozdał 8 ostatnich podań. Warto podkreślić także 11 punktów Huberta Łałaka, dobrze odnajdującego się w sytuacjach tworzonych przez partnerów.
Siłą Polonii pozostaje umiejętność równoczesnego wykorzystywania przewag pod koszem i na obwodzie. Bogucki stanowi bardzo trudny punkt odniesienia dla rywali, szczególnie gdy otrzymuje piłkę głęboko w polu trzech sekund. Jednocześnie jego obecność wymusza pomoc defensywną, z której korzystają obwodowi. Leszczynianie będą jednak musieli szczególnie mocno popracować nad zbiórką defensywną. Już w poprzednim spotkaniu z GKS-em Tychy przegrali ten element 33:37, a teraz zmierzą się z drużyną wyjątkowo agresywną na atakowanej tablicy.
Enea Basket Poznań przystąpi do spotkania po dwóch kolejnych zwycięstwach, ostatnio pokonując Noteć Inowrocław 83:75. Zespół Edmundsa Valeiki wygrał walkę na tablicach aż 47:23, notując 18 zbiórek ofensywnych. Patryk Stankowski rozegrał bardzo wszechstronny mecz, zdobywając 17 punktów, 11 zbiórek i 6 asyst. Devontae Blanton dołożył 13 punktów, 10 zbiórek i 5 asyst, a kolejne ważne punkty zapewnili Somtochukwu Dimanochie oraz Arkadiusz Adamczyk. Nie wszystko wyglądało jednak idealnie. Poznaniacy ponownie mieli problemy z utrzymaniem koncentracji w końcowych minutach, co po spotkaniu wyraźnie podkreślał ich szkoleniowiec.
W Lesznie szczególnie ciekawie zapowiada się walka o kontrolę nad polem trzech sekund. Poznań może próbować ograniczać Boguckiego poprzez agresywną obronę przed otrzymaniem podania i szybkie podwojenia, ale takie rozwiązanie wymaga bardzo dobrego zabezpieczenia obwodu. Z kolei Polonia musi znaleźć sposób na fizyczność Blantona i Stankowskiego, którzy potrafią nie tylko zbierać piłki, ale również samodzielnie kreować akcje po przechwyceniu posiadania. Jeżeli Enea ponownie zdominuje zbiórkę ofensywną, może realnie zagrozić liderowi. Leszczynianie mają jednak przewagę w płynności gry i lepszym wykorzystywaniu ustawionego ataku. To jeden z najciekawszych pojedynków tej kolejki.
Decka Pelplin - ŁKS Coolpack Łódź
Sobota, 7 listopada, godz. 20:00
Decka wraca na własny parkiet po porażce 94:108 z KKS Polonią Warszawa. Mimo zdobycia 94 punktów zespół Rafała Knapa nie był w stanie zatrzymać świetnie dysponowanych obwodowych rywali. Jacoby Ross zdobył 36 punktów, trafiając siedem trójek, a Gal Geliński zanotował drugie z rzędu triple-double. Pelplinianie mieli duże problemy z organizacją obrony na zasłonach, szczególnie kiedy rywale zmuszali ich do przekazywania krycia lub wychodzenia do pomocy. W ofensywie wyróżnił się Przemysław Kuźkow, zdobywca 22 punktów i 6 zbiórek. Filip Gurtatowski dorzucił 17 oczek, a Samajae Haynes-Jones 14 punktów i 6 asyst.
Reklama
W meczu przeciwko ŁKS-owi Decka musi przede wszystkim poprawić jakość pierwszego kontaktu w obronie. Zbyt łatwe mijanie obrońcy prowadzi do konieczności rotacji całego zespołu, a łodzianie mają wystarczająco dużo doświadczonych zawodników, żeby takie sytuacje wykorzystywać. W ataku ważne będzie szukanie lepszej współpracy między Haynes-Jonesem a wysokimi, a także stworzenie Gurtatowskiemu większej liczby czystych pozycji po zasłonach. Decka pokazała już w tym sezonie, że potrafi pokonywać wymagających przeciwników, między innymi Spójnię, ale bez poprawy defensywy nawet dobra skuteczność w ataku może nie wystarczyć.
ŁKS również przystąpi do spotkania po porażce, choć jego występ w Stargardzie miał nieco inny przebieg. Łodzianie zdobyli przeciwko Spójni 96 punktów, ale stracili aż 105. Najskuteczniejszy był Maciej Bender, który zakończył mecz z 19 punktami i 9 zbiórkami. Marcel Ponitka zdobył 12 punktów, 5 zbiórek i 6 asyst, a Jalen Sullinger również zanotował 12 punktów, dokładając 8 ostatnich podań. Istotną pracę pod koszem wykonał Adam Łapeta, który zebrał 11 piłek. Łodzianie przystąpią do tego spotkania, także po wczorajszym rozstaniu z Draganem Nikoliciem. Po odejściu szkoleniowca zespół poprowadzi dotychczasowy asystent Nikola Avramović. Trzeba przyznać że to dość ciekawa zmiana patrząc z perspektywy wyników jak i samej postawy taktycznej zespołu.
W Pelplinie ŁKS powinien próbować wykorzystywać przewagę fizyczną swojej formacji podkoszowej, zwłaszcza gdy Decka zdecyduje się na niższe ustawienia. Ważne będzie także odpowiednie wykorzystanie Ponitki, który potrafi inicjować ofensywę i wymuszać rotacje defensywne. Łodzianie muszą jednak zdecydowanie lepiej zabezpieczać zbiórkę i szybciej wracać do obrony po niecelnych rzutach. Decka ma zawodników zdolnych do zdobywania punktów w krótkich seriach, dlatego ograniczenie strat i kontrola tempa mogą być dla ŁKS-u równie istotne jak skuteczność.
KSK Qemetica Noteć Inowrocław - Weegree AZS Politechnika Opolska
Niedziela, 8 listopada, godz. 15:00
Noteć ponownie nie wykorzystała okazji do ustabilizowania swojej sytuacji w tabeli. Inowrocławianie przegrali w Poznaniu 75:83, a największym problemem okazała się walka na tablicach. Zespół Krzysztofa Szubargi zebrał zaledwie 23 piłki, podczas gdy gospodarze aż 47. W ofensywie po 16 punktów zdobyli Szymon Sobiech i Santiago Vaulet, 14 dołożył Michał Kroczak, a 13 Tymon Szymański. Słabszy występ zanotował Jakub Kobel, który zakończył mecz z 4 punktami. Odczuwalna była również ograniczona produkcja Milosa Koprivicy, zdobywcy 9 punktów. W spotkaniu nie wystąpił z powodu urazu Darrell Harris, a poza składem pozostaje kontuzjowany Kamil Białachowski.
Przed starciem z Opolem Noteć musi przede wszystkim poprawić ustawienie pod własnym koszem. Zbyt często przeciwnicy dostają możliwość ponawiania akcji, a to zwiększa presję na defensywę i pozwala rywalom budować przewagę bez szczególnie wysokiej skuteczności. Inowrocławianie powinni także szukać większej liczby podań do wysokich, wykorzystując ich fizyczność przeciwko mniej doświadczonym zawodnikom Politechniki. Ważne będzie też przyspieszenie gry po zbiórce defensywnej, zanim rywale zdążą ustawić swoją kombinowaną obronę.
Weegree AZS Politechnika Opolska ponownie była blisko zwycięstwa, ale przegrała z Kotwicą Kołobrzeg 84:90. Djorkaeff Campbell zdobył 21 punktów, trafiając 5 z 10 rzutów za trzy, Tre’vion Lamar dołożył 14 punktów, a Łukasz Kupczyński 13. Opolanie potrafili wracać do meczu, jednak kolejne błędy w obronie i niewłaściwe decyzje w kluczowych momentach nie pozwoliły im przechylić szali na swoją korzyść. Trener Paweł Turkiewicz zwracał uwagę na problemy z realizacją założeń, szczególnie dotyczących ustawienia zawodników, zastawiania i powrotu do defensywy.
W Inowrocławiu Politechnika powinna próbować wykorzystać szybkość Campbella oraz agresję Lamara, zmuszając wysokich Noteci do częstszego wychodzenia na obwód. Jednocześnie goście muszą zdecydowanie lepiej zabezpieczać własną tablicę. Przeciwko zespołowi, który po poprzedniej porażce będzie szczególnie zmotywowany do walki o zbiórki, każdy brak zastawienia może oznaczać kolejną straconą okazję. Duże znaczenie będzie miał też sposób rozbijania defensywy przeciwnika. Jeżeli Opole zbyt często ograniczy się do indywidualnych akcji Campbella, Noteć będzie mogła skoncentrować obronę na jednym zawodniku.
WKK Active Hotel Wrocław - BS Polonia Bytom
Niedziela, 8 listopada, godz. 18:00
Po czterech kolejnych zwycięstwach WKK Active Hotel Wrocław doznał bardzo bolesnej porażki. Zespół Ronalda Derksa przegrał z GKS-em Tychy 65:90, prezentując jedną z najsłabszych ofensywnych dyspozycji w sezonie. Wrocławianie trafili zaledwie 5 z 23 rzutów za trzy punkty i zanotowali tylko 10 asyst. Bradley Waldow zdobył 13 punktów i 6 zbiórek, Szymon Łata dołożył 12, ale kilku ważnych zawodników nie potrafiło odnaleźć swojego rytmu. Jakub Patoka zakończył spotkanie z zaledwie 2 punktami, nie trafiając żadnego z siedmiu rzutów z gry, a Michał Jędrzejewski zanotował 6 punktów i 3 asysty.
Największym problemem WKK nie była jednak sama skuteczność. Tyszanie skutecznie ograniczali możliwość rozpędzenia ataku, zmuszając gości do rozgrywania akcji w ustawionej obronie. Kiedy wrocławianie nie mogli korzystać ze swojej szybkości i ruchu piłki, zbyt często decydowali się na trudne rzuty. Przeciwko Polonii Bytom kluczowe będzie więc ponowne wykorzystanie Waldowa jako zawodnika, przez którego można organizować ofensywę. Wysoki WKK powinien otrzymywać piłkę możliwie głęboko, zmuszając przeciwników do pomocy. To z kolei powinno otwierać pozycje dla strzelców i ułatwiać prowadzenie gry Jędrzejewskiemu.
BS Polonia Bytom przegrała ostatnio z liderem z Leszna 76:90. Beniaminek przez długie fragmenty potrafił utrzymywać kontakt z rywalem, ale po przerwie nie był w stanie zatrzymać coraz skuteczniejszej ofensywy gości. Devin Hutchinson zdobył 19 punktów, Kacper Indyk dołożył 15 i 7 zbiórek, a Sean Biernacki 14 punktów i 8 asyst. Polonia miała swoje dobre momenty, ale brakowało jej regularności w obronie i lepszego wykorzystania sytuacji po zatrzymaniu pierwszej akcji przeciwnika.
Wrocławianie będą dla zespołu Mariusza Bacika szczególnie wymagającym rywalem ze względu na różnorodność ustawień. Bytomianie muszą ograniczyć Waldowowi możliwość swobodnego zajmowania pozycji pod obręczą, ale nie mogą jednocześnie zapominać o zawodnikach obwodowych. Przy agresywnej pomocy zbyt łatwo otwierają się bowiem pozycje za trzy. Polonia powinna szukać swoich szans poprzez aktywność Hutchinsona, który potrafi tworzyć przewagę indywidualną, oraz szybkie przejście do ataku po zbiórce. Dla WKK będzie to z kolei ważny sprawdzian reakcji po pierwszej od dłuższego czasu wyraźnej porażce.
KKS Polonia Warszawa - SKS Fulimpex Starogard Gdański
Niedziela, 8 listopada, godz. 18:00
KKS Polonia Warszawa przystąpi do spotkania w bardzo dobrych nastrojach po zwycięstwie 108:94 nad Decką Pelplin. Bohaterami byli Jacoby Ross i Gal Geliński. Pierwszy zdobył aż 36 punktów, trafiając 7 z 11 rzutów za trzy, natomiast drugi zanotował kolejne imponujące triple-double: 25 punktów, 12 zbiórek i 10 asyst. Ważne wsparcie zapewnił również Przemysław Wrona, który zdobył 10 punktów i zebrał 11 piłek. Dla trenera Łukasza Dziergowskiego szczególnie istotny jest fakt, że zespół zaczyna lepiej wykorzystywać swoich podkoszowych, dzięki czemu rywale nie mogą koncentrować całej defensywy wyłącznie na duecie obwodowych liderów.
Mimo przekonującego zwycięstwa Polonia nadal ma jednak nad czym pracować. Strata 94 punktów przeciwko Decce pokazała, że warszawianie potrafią mieć duże problemy w defensywie, szczególnie kiedy przeciwnik szybko przenosi piłkę i wykorzystuje nieporozumienia przy przekazywaniu krycia. W meczu ze Starogardem ważne będzie ograniczenie gry Adriana Kordalskiego, który potrafi nie tylko tworzyć sytuacje partnerom, lecz jeśli trzeba samodzielnie kończyć akcje, ale przy dużej presji popełnia również błędy. Warszawianie powinni też próbować wykorzystywać przewagę szybkości swoich obwodowych przeciwko wyższym zawodnikom rywali.
SKS Fulimpex Starogard Gdański ma za sobą niezwykle trudny tydzień. Po odejściu Darko Radulovicia do Resovii obowiązki pierwszego trenera w meczu z rzeszowianami przejął Michael Łydkowski. Zespół przegrał 77:79, choć po słabej pierwszej połowie zdołał odrobić znaczną część strat. Kociewskie Diabły zatrzymały Resovię na 29 punktach po przerwie, pokazując znacznie większą agresję w defensywie. Bartosz Majewski zdobył 19 punktów, Adrian Kordalski dołożył 16 i 9 asyst, a Ilja Gromovs zakończył spotkanie z 15 punktami i 10 zbiórkami. Problemem pozostawały jednak straty i skuteczność w kluczowych momentach. Sam Kordalski, mimo dużej liczby asyst, popełnił aż 8 strat.
Sytuację drużyny dodatkowo komplikują problemy zdrowotne i skrócona rotacja, o których po spotkaniu mówił Łydkowski. W Warszawie SKS będzie musiał szczególnie mocno zadbać o odpowiednie zarządzanie energią zawodników. Przy ograniczonej liczbie dostępnych graczy trudno przez pełne 40 minut utrzymywać wysoką agresję w obronie, zwłaszcza przeciwko tak szybkim i skutecznym zawodnikom jak Ross czy Geliński. Starogardzianie powinni próbować ograniczać liczbę łatwych punktów z kontrataku i maksymalnie wykorzystywać Gromovsa w grze podkoszowej. Istotne będzie też unikanie niepotrzebnych strat, ponieważ każda z nich może oznaczać kolejną okazję do rozpędzenia warszawskiej ofensywy. Jeśli SKS utrzyma poziom defensywy z drugiej połowy spotkania przeciwko Resovii, może sprawić gospodarzom problemy. Jeżeli jednak ponownie pozwoli rywalom narzucić tempo od pierwszych minut, powtórzy się scenariusz z poprzedniej kolejki.
Reklama





























