PLK Hot Takes: Zastal ma wszystko co potrzebne do celu!

Po odważnym hot take'u dotyczącym Astorii Bydgoszcz tym razem argumentujemy opinię o Zastalu Zielona Góra, który ma wiele potrzebnych rzeczy by po raz kolejny walczyć o najwyższe cele na krajowych, a kto wie może i zagranicznych parkietach.
Ekipa trenera Miłoszewskiego zachwycała w drugiej części minionego sezonu dochodząc do finału Pucharu Polski i zdobywając wicemistrzostwo kraju. Wszyscy podziwiali jak wszechstronnym graczem jest Jakub Szumert, a także jak trener Arkadiusz Miłoszewski w jeden sezon odmienił koszykówkę w Winnym Grodzie. W tym sezonie widać wyraźne przesłanki, które wskazywałyby na to, że Zastal może sporo namieszać w czołówce ligi i wznieść jakiś puchar. Czy tak się stanie? Na odpowiedź przyjdzie nam jeszcze poczekać, ale wygląda to obiecująco. Dlaczego?
Reklama
Po pierwsze: możliwości strzeleckie
Każda drużyna ma swoje preferowane lub narzucane przez trenera zachowania w ataku. Rzadko się jednak zdarza by mieć taki potencjał rzutowy zza łuku jak zespół Zastalu. Warto jednak zaznaczyć, że do tej pory trener Miłoszewski i jego zawodnicy budują ataki w zrównoważony sposób, co niejako wzmacnia przewagę na obwodzie wicemistrzów kraju. Przechodząc do konkretów Zielonogórzanie są najskuteczniejszą ekipą w lidze zza linii 6.75 trafiając na ponad 42% skuteczności, gdzie ponad połowa ligi nie dochodzi do 30% w tej statystyce. Imponuje również ilość graczy mogący trafiać rzuty z daleka, to nie tylko shooterzy z pozycji 1-3 jak CJ Garrison czy Gauthier Denis(2 strzelec ligi w klasyfikacji trójek), ale też gracze wysocy jak Beau Beech (6 strzelec ligi w statystyce trafień za 3) czy Vejlko Brkić oraz Krzysztof Sulima. ,,Trójki" są niezmierne istotną częścią koszykarskiego rzemiosła, a opisywana zaleta będzie rosła na znaczeniu w kluczowych meczach sezonu.
Po drugie: kontynuacja
Europejska koszykówka jest diametralna inna niż ta za oceanem, a co za tym idzie rządzi się swoimi zasadami. Jedną z najtrwalszych jest wymiana całych zagranicznych rosterów w każdym off-season. Każdy zawodnik, który pozostaje w zespole jest naprawdę istotny, ponieważ zna realia ligi, sposób gry drużyny czy też jest dobrze zaaklimatyzowany. To przekłada się na wyniki indywidualne jak i zespołowe. W województwie Lubuskim pozostał Conley Garrison, który w drugiej części ubiegłego sezonu imponował kreowaniem gry zielonogórskiego zespołu, a rzut na zwycięstwo w 6 meczu play-offowym z Legią pozostanie na zawsze w annałach PLK. Oprócz CJ'a pozostali Polacy czyli: doskonale rozumiejący się z trenerem Miłoszewskim Andy Mazurczak, który flirtuje z triple-double od początku sezonu, a do tego Krzysztof Sulima czy Filip Matczak. Taka kontynuacja wzmacnia relacje w zespole, ułatwia kreowanie gry oraz buduje pozytywną narrację w oczach kibiców. Dużo plusów, zero minusów.
Po trzecie: początek sezonu
Choć za nami dopiero 3 kolejki PGE Basket Ligi, a zespół Zastalu zagrał jeszcze w Superpucharze i w FIBA Europe Cup, co razem daje 7 meczów to można określić ten początek jako udany. Wszystko za sprawą dwóch wygranych w lidze połączonych ze zwycięstwami w Superpucharze nad Dzikami i z zespołem Szolnoki Olaj z Węgier w FEC. W tych meczach Zastal grał składną koszykówkę i pokazywał swoje DNA, liderzy jak Mazurczak, Garrison czy White złapali pewność siebie, co powinno pomóc w dalszych fragmentach sezonu. O kontynuację dobrej inauguracji rozgrywek nie będzie jednak łatwo, bowiem następni rywale to hiszpańska Girona, która w składzie ma MVP zeszłego sezonu PLK - Andrzeja Plutę Jr oraz Maca McClunga czyli zwycięzcę konkursu wsadów NBA z 2023 roku. Następny mecz na krajowym podwórku to starcie z głodnym zwycięstw Anwilem Włocławek, lecz jeśli Zielonogórzanie utrzymają dobrą formę mają realne szanse na triumf w obu z tych spotkań.
Reklama
Co może stanąć na przeszkodzie?
W zeszłym sezonie Zastal grał większość meczów jako underdog, mało kto wierzył, że ten zespół może dojść do finału w pucharze jak i w lidze. Wielu pamiętało problemy finansowe z poprzednich lat i niejako wątpiło w drużynę trenera Miłoszewskiego. Taki status mógł, ale nie musiał ułatwiać zadania Zastalowi, choć w tym sezonie oczekiwania są i to wysokie, co powoduje pytanie o to czy uda się je spełnić i jak zawodnicy na nie zareagują. Oprócz statusu czołowej drużyny na polskich parkietach Zielonogórzanie grają co tydzień w FIBA Europe Cup. Europejskie rozgrywki mają szereg swoich plusów, lecz formuła FEC powoduje, że Zastal podróżuje po całej Europie i gra 2 mecze w tygodniu, a to może przełożyć się na zmęczenie w kluczowych fragmentach sezonu szczególnie biorąc pod uwagę fakt nie najdłuższej ławki w lidze. Wymienione wyżej wątpliwości to jednak raczej hipotezy, które nie muszą się sprawdzić w przyszłości, a argumentów przemawiających za kolejnym dobrym sezonem Zastalu Zielona Góra jest znacznie więcej i mają już one realną ewidencję na początku sezonu. Jak daleko zabrnie w sezonie 26/27 ekipa z Winnego Grodu?
Reklama















