Strasznie ciekawa 5 Kolejka PGE Basket Ligi

Już w ten, halloweenowy weekend PGE Basket Liga rozegra mecze 5 kolejki. Jestem pewny, że przynajmniej część z nich spowoduje u kibiców przyspieszone bicie serca, a inne mogą okazać się prawdziwym horrorem. Strach przed porażką, zagrania wywołujące gęsią skórkę oraz przerażająco skuteczne rzuty - to pewniak. Kto w tej kolejce dostanie cukierka, a kto sprawi psikusa? Zapraszam na zapowiedź strasznie ciekawej kolejki!
Anwil Włocławek - Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski - 30 października godz. 20:15
Reklama
Anwil w tym sezonie postanowił zabawić się w upiornego kardiologa i sprawdzić wytrzymałość włocławskich serc. Bilans 2-2 i różnica małych punktów wynosząca okrągłe zero, doskonale o tym świadczą. Wszystkie rozegrane przez Rottweilery spotkania to prawdziwy dreszczowiec trzymający w napięciu do ostatniej sekundy, a ostateczny wynik za każdym razem różnił się tylko jednym oczkiem. Może obecne miejsce w tabeli nie jest zadowalające, ale takie mecze budują charakter i team spirit, co z pewnością zaprocentuje w dalszej części rozgrywek.
Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski ma dłuższą nazwę, niż rotację i właśnie to może być ich nemezis. Najważniejsze pytanie w przypadku Ostrowian, to czy będą w stanie dotrzymać kroku Anwilowcom przez całe spotkanie. Drużyna Andrzeja Urbana, choć w tym meczu nie jest faworytem, potrafi dotkliwie kąsać - o czym przekonali się już Czarni i Start. Uważam jednak, że większy potencjał jest po stronie gospodarzy, a przewaga własnego parkietu i mocny doping będą dodatkowym czynnikiem przemawiającym za ich zwycięstwem. Oby to nie był kolejny włocławski thriller.
Energa Trefl Sopot - Enea Łaciate Astoria Bydgoszcz - 31 października godz. 12:30
Igrzyska śmierci na samym dnie piekieł. Gospodarz spotkania, z bilansem 0-4, to rozczarowanie tego sezonu. Chociaż Jakub Schenk dwoi się i troi, w pojedynkę nie jest w stanie przepchnąć meczu, a nadmierne zaangażowanie może prowadzić do kontuzji. W ostatnim spotkaniu w Dąbrowie Górniczej, Schenk opuścił parkiet skarżąc się na ból stopy, który wkrótce ustąpił i zawodnik mógł wrócić do gry. Tyle szczęścia nie miał jego kolega z drużyny, fin Perttu Blomgren, który po niespełna siedmiu minutach opuścił boisko z bólem kolana. Na domiar złego, na jednym z treningów urazu doznał Kacper Marchewka - chociaż w tym przypadku może to na korzyść?
Uczciwie należy przyznać, że Sopocianie nie mieli łatwego kalendarza na 4 pierwsze kolejki. Dziki, Arka, King i niepokonany dotąd MKS to drużyny z czoła tabeli. Jednak z każdym meczem gra Trefla wygląda coraz lepiej. Myślę, że 5 kolejka to jest właśnie ten czas, gdy złapią wiatr w żagle i w końcu odniosą pierwsze zwycięstwo.
Enea Łaciate Astoria Bydgoszcz zaskoczyła wszystkich, pewnym zwycięstwem w pierwszym meczu sezonu z Zastalem Zielona Góra (105:95). Kolejne spotkania to już równia pochyła i długa droga w dół. W ostatnich dwóch, przeciwnicy zdobywali 3-cyfrową liczbę punktów: Twarde Pierniki 110 i Śląsk Wrocław 100. Gwoździem do trumny bydgoskiej drużyny jest, potwierdzona informacja o fatalnej kontuzji jednego z liderów - Kacpra Kłaczka. 24-latek w czwartej kwarcie meczu we Wrocławiu, zerwał ścięgno Achillesa. Uraz ten, wykluczył go z dalszej części sezonu.
Osłabiona Astoria, w mojej ocenie, ulegnie gospodarzom.
Legia Warszawa - Dziki Warszawa - 31 października godz. 17:30
HIT KOLEJKI - Derby stolicy!
Dwie warszawskie drużyny z takim samym bilansem, apetytem na wygrywanie i sąsiadującym miejscem w tabeli. W zeszłorocznej rundzie zasadniczej obie drużyny, w bezpośredniej rywalizacji, podzieliły się punktami. W półfinałach jednak Legioniści wybili Dzikom koszykówkę z głowy, gładko wygrywając serię 3-0. Ten sezon jest jednak całkiem inny. Dziki nabrały rozpędu turniejem kwalifikacyjnym do Ligi Mistrzów FIBA i nie zwalniają swojej szarży. Jedyne potknięcie, to mecz z Górnikiem, w którym zabrakło chłodnej głowy w końcówce. Wszak mieli rzuty wolne - praktycznie na zwycięstwo. Ponadto, do składu Dzików powrócił Zane Waterman wyraźnie głodny gry, co udowodnił w swoim pierwszym występie w barwach stołecznej drużyny. Przeciwko Czarnym Słupsk był najlepiej punktującym warszawskim graczem, notując 18 punktów.
Legia natomiast to aktualny i ubiegłoroczny Mistrz Polski oraz zdobywca Superpucharu... ale tytuły nie grają. Grają zawodnicy i różnie z tym bywa. Póki co, podopieczni Heiko Rannuli mnie nie przekonują, mimo korzystnego bilansu. Już w pierwszym meczu z teoretycznie słabszą drużyną Czarnych Słupsk, wynik do ostatnich sekund był zagrożony. O kolejnym, tym razem przegranym meczu z Zastalem Zielona Góra, Legioniści chcieliby jak najszybciej zapomnieć (104:87), a pierwsze domowe spotkanie w tym sezonie z Anwilem Włocławek, warszawiacy przepchnęli zaledwie jednym punktem przewagi. Ostatni pojedynek z Tasomixem Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski do przerwy również był bardzo wyrównany. Obie drużyny schodziły do szatni przy stanie 43:43. Przerwa zdecydowanie nie posłużyła przyjezdnym, którzy przegrali trzecią kwartę 23:11. Wypracowana przewaga, pozwoliła drużynie znad Wisły odnieść trzecie w tym sezonie zwycięstwo.
Biorąc pod uwagę powyższe, w derbach stolicy stawiam na drużynę Dzików. Myślę, że na chwilę obecną grają oni bardziej zbilansowaną i równą koszykówkę w bardzo dobrym tempie, co zaowocuje kolejnym sukcesem.
Energa Czarni Słupsk - AMW Arka Gdynia - 31 października godz. 19:30
Energa Czarni Słupsk grają swój domowy mecz. Aż dziwne, że nie w piątek 13-tego, a po drodze do szatni nie stoi drabina, pod którą trzeba przejść i na której siedzi wielki czarny kot. Bilans 0-4 nie jest odzwierciedleniem ich rzeczywistej gry - a może i zwierciadło pękło? Ostatni mecz z Dzikami, co prawda przegrali różnicą 10 oczek, ale pozostałe 3 spotkania to była świetna walka do samego końca, a o ostatecznym wyniku decydowało jedno posiadanie lub nietrafiony gamewinner. Zabrakło odrobiny szczęścia... i raczej nie wróżę, że to szczęście prędko zawita do Słupska. A to z powodu urazu, na który skarżył się w meczu z Dzikami - Dorde Dimitrijevic. Drugi najlepiej punktujący gracz Czarnych, w ostatnim spotkaniu spędził na parkiecie jedynie niecałe cztery minuty, po których opuścił parkiet skarżąc się na ból pleców. Jeżeli nie powróci on do składu w dobrej formie - mogą być problemy.
Taka sytuacja w obozie wroga to szansa dla Arki na powrót do wygrywania, gdyby nie ich własne demony w postaci kontuzji Kamila Łączyńskiego i Jarka Zyskowskiego. Stein, Suurorg i Vucić to klasowi zawodnicy, ale także oni potrzebują wsparcia i chwili oddechu. W ostatnim meczu z Górnikiem, punktowało jedynie sześciu zawodników, a ławka dostarczyła przerażające 5 oczek. Robinson i Kowalczyk zrobili sobie kardio, a Lawrence i O'Neil wspólnie ledwo przekroczyli "dyszkę", notując kolejno 6 i 5 punktów. To zdecydowanie za mało, jeżeli chce się myśleć o wygrywaniu.
Nad obiema drużynami kłębią się czarne chmury, ale uważam, że to do graczy z Gdyni pierwsze przebije się słońce. Obstawiam ich wygraną.
Arriva Lotto Twarde Pierniki Toruń - Zastal Zielona Góra - 31 października godz. 20:00
Arriva Lotto Twarde Pierniki Toruń to drużyna, która wygląda gorzej niż powinna. Sakota, Kilps oraz Gaddefors wspomagani przez bardzo doświadczonego Damiana Kuliga i Cowelsa III na papierze wyglądają jak walka o play-offy, a nie dolne pozycje tabeli. Jedyne zwycięstwo Torunianie odnotowali w starciu z obniżającym już loty beniaminkiem - Astorią Bydgoszcz, ale myślę, że w tym spotkaniu dodatkową motywacją była otoczka derbów województwa kujawsko-pomorskiego. W nadchodzącym meczu z Zieloną Górą, tej motywacji może zabraknąć.
Zastal dał się zaskoczyć w 1 kolejce ekstraklasowym nowicjuszom - Astorii Bydgoszcz (105:95). Być może podopieczni Arkadiusz Miłoszewskiego zlekceważyli rywala i to było kluczem do ich porażki. Najważniejsze, że szybko wyciągnęli wnioski i nie przegrali już żadnego z kolejnych spotkań.
Ciekawa sytuacja miała miejsce w ostatnim meczu z Anwilem Włocławek. Lider zielonogórzan, Trazarien White, po niespełna 13 minutach, dyscyplinarnie został "przyspawany do ławki" przez trenera Miłoszewskiego i nie powrócił na boisko mimo wyrównanej końcówki. Jak karny jeżyk wpłynie na ego White'a i czy powstała rysa wpłynie na ewentualne zmiany w składzie Zastalu? Z pewnością będziemy przyglądać się rozwojowi sytuacji.
W halloweenowym meczu, mimo wszystko stawiam na Zastal, a kolejna wygrana powinna być łatwa jak spacerek po upiornym lesie...
PGE Start Lublin - MKS Dąbrowa Górnicza - 1 listopada godz. 15:30
Wojciech Kamiński w tym sezonie ma twardy orzech do zgryzienia. Zbudowana przez niego drużyna ewidentnie nie działa jak dobrze naoliwiona maszyna. Bardziej przypomina potwora Frankensteina - powolnego, ociężałego, w którym coś zaraz może się urwać. Ostatni mecz z Kingiem Szczecin był tego doskonałym przykładem. Mimo że gospodarze nie zawiesili wysoko poprzeczki, Lublinianie nie byli wstanie nawet do niej dojść, a co dopiero przeskoczyć. Jedynie trzech graczy dobiło do magicznej granicy 10 punktów, a przekroczył ją tylko Jaizec Lottie zdobywając 13 oczek - najwięcej w całej drużynie. Chociaż w tym przypadku słowo "najwięcej" to zdecydowanie nadużycie. Gracze Startu będą chcieli jak najszybciej wybudzić się z tego koszmaru, ale nie będzie to takie łatwe, bo w niedzielnym meczu będą musieli zmierzyć się z kolejną marą - niepokonaną dotąd drużyną MKSu Dąbrowa Górnicza.
Śląska drużyna jeszcze nigdy nie miała tak udanego początku sezonu i z pewnością zrobi wszystko, aby podtrzymać zwycięską passę, a mecz z tak dysponowanym rywalem jest świetną okazją do ustanowienia nowego rekordu i umocnienia się na stanowisku lidera ligi. Podopieczni Artura Gronka swoją bardzo dobrą grą zaskoczyli wszystkich. Złośliwi mogą powiedzieć, że terminarz był dla nich łaskawy, bo GTK, Toruń i Sopot, ale już pokonanie naszpikowanego gwiazdami Śląska Wrocław i to różnicą 17 punktów, robi wrażenie. Jordan Hall, Jakub Musiał i spółka, w takiej formie robią naprawdę bardzo dobrą robotą i potrafią napędzić stracha każdej obronie w lidze.
W tym starciu jestem za MKS-em, ponieważ grają równiej niż rywale i nawet gdy któremuś z graczy piłka ewidentnie danego dnia nie siedzi - inni potrafią to nadrobić. PGE Start Lublin potrzebuje egzorcyzmu lub chociaż elektrowstrząsów by znów zacząć grać w koszykówkę.
Reklama
Euvic GTK Gliwice - WKS Śląsk Wrocław - 1 listopada godz. 17:30
Raz na wozie, raz pod wozem - tak wygląda początek sezonu w wykonaniu GTK Gliwice. Bilans 2-2 w perspektywie rozegranych już meczów wydaje się całkiem OK. Śląska drużyna wygrała z tymi, z którymi powinna wygrać i przegrała ze znacznie lepiej dysponowanymi rywalami. Wszystko ponadto, co do tej pory wypracowali byłoby miłym bonusem. Tak samo, jako całkiem sympatyczną premię można by było uznać wygraną ze Śląskiem Wrocław - gdyby oczywiście do niej doszło - w co osobiście wątpię.
Wrocławska drużyna choć z takim samym bilansem i z podobną przeplatanką zwycięstw i porażek, jest zdecydowanym faworytem tego spotkania. W ostatnim meczu zawodnicy WKS-u urządzili sobie Space Jam, demolując gości z Bydgoszczy. Gracze Śląska byli jak przypakowani kosmici urywający obręcz podczas wsadów, a zawodnicy Astorii wyglądali jak bezbronne Animki, tyle że bez Michaela Jordana. Obawiam się, że 1 listopada w Gliwicach odbędzie się premiera wrocławskiego Space Jam 2 i tym razem również nie będzie happy endu dla gospodarzy.
Górnik Zamek Książ Wałbrzych - King Szczecin - 1 listopada godz. 19:00
Ostatni mecz 5 kolejki może okazać się wisienką na tym upiornym torcie. Tegoroczny Górnik jest całkiem inną drużyną w porównaniu do tego, co mogliśmy oglądać, po powrocie wałbrzyskiego zespołu do najwyższej klasy rozgrywek. Skład doświadczonych graczy, znających PLK jak własną kieszeń, w połączeniu z mądrością trenera Andrzeja Adamka zaowocował bilansem 3-1. Do rezultatu 4-0 zabrakło odrobiny szczęścia, przy rzucie na zwycięstwo Rona Currego podczas spotkania we Włocławku.
W ostatnim meczu Górnicy pokonali Arkę ich własną bronią, trafiając zza łuku 15 rzutów na 32 próby! Kto mieczem wojuje - od miecza ginie. Jest to niewątpliwie element, którego najbardziej brakowało zeszłorocznym wałbrzyskim składom. Co ciekawe, taka ilość trafionych trójek nie była indywidualnym popisem jednego shootera z tzw. "Dniem Konia", a równym punktowaniem aż 8 graczy.
King Szczecin natomiast, mimo takiego samego bilansu 3-1, swoją grą nie zachwyca. Ostatni, domowy mecz z PGE Startem Lublin to prawdziwe ciężary połączone z zapasami w błocie. Jedynym jasnym punktem programu był występ Zahir Portera, który zdobył 25 punktów i praktycznie w pojedynkę wygrał mecz dla gospodarzy. Pozostali gracze Kinga nie byli w stanie przekroczyć bariery 10 punktów. Najbliżej tego osiągnięcia był Mikołaj Witliński - 9 punktów. Za to wspólnie udało im się osiągnąć całkiem niezły wynik w rubryce ilości strat, wynoszący aż 16. Na szczęście Wilków Morskich, głowy gości zostały w województwie lubelskim, a przyjezdni zagrali swój najgorszy mecz w dotychczasowych rozgrywkach, gromadząc zawrotną ilość 54 punktów (w cztery kwarty). Problemem szczecinian jest przede wszystkim zagraniczna rotacja, która mówiąc wprost - nie dowozi, a gra opiera się w dużej mierze na Tomaszu Gielo oraz Przemku Żołnierewiczu.
Biorąc to pod uwagę, oraz specyfikę Wałbrzyskiego Kotła, myślę że to właśnie drużyna gospodarzy dopisze kolejne zwycięstwo na swoje konto, a biało-niebiescy zawodnicy, po raz kolejny będą mieli okazję do odtańczenia wraz z kibicami tańca zwycięstwa.
BETFAN gra razem z RzutZa3! Oferta dla kibiców polskiej koszykówki
BETFAN, oficjalny sponsor PGE Basket Ligi i partner RZUTZA3, przygotował ofertę powitalną dla nowych użytkowników. Kibice polskiej koszykówki mogą skorzystać z bonusów od pierwszych trzech depozytów, wynoszących nawet 200 zł każdy.
Jak skorzystać z oferty BETFAN?
- Zarejestruj się w BETFAN, korzystając z kodu promocyjnego RZUTZA3.
- Dokonaj pierwszej wpłaty w wysokości minimum 50 zł i maksymalnie 200 zł. Na saldo bonusowe otrzymasz 100% wartości pierwszego depozytu, maksymalnie 200 zł.
- Aby aktywować bonus, musisz zagrać za równowartość wpłaconej kwoty. Możesz to zrobić przy dowolnym kursie i liczbie zdarzeń.
- Aby przenieść środki z salda bonusowego na depozytowe, konieczne jest spełnienie warunku obrotu wynoszącego dwukrotność bonusu, przy zakładach z kursem ogólnym powyżej 3,0.
Takie same warunki obowiązują przy drugim i trzecim depozycie. Każdorazowo możesz otrzymać bonus w wysokości 100% wpłaty, maksymalnie 200 zł.
Materiał reklamowy. Oferta wyłącznie dla osób pełnoletnich (18+). Zakłady wzajemne wiążą się z ryzykiem utraty pieniędzy. Szczegółowe warunki określa regulamin promocji.
Reklama
























