Wszystko co może dać nam koszykówka - zapowiedź 4. kolejki PGE Basket Ligi

Emocjonujące mecze na wysokim poziomie, pewniaczki bez większej historii i spotkania ciekawsze niż na pierwszy rzut oka. Już jutro rusza 4. kolejka PGE Basket Ligi. Czego spodziewać się po konkretnych spotkaniach?
Euvic GTK Gliwice vs Arriva Lotto Twarde Pierniki Toruń - 23 października 20:15
Mecz otwierający całą kolejkę, który może być ciekawszy, niż wydaje się na pierwszy rzut oka. Zarówno GTK, jak i Twarde Pierniki po trzech kolejkach mają bilans 1-2. Niewiele jednak brakowało, by oba zespoły miały na koncie po jednym zwycięstwie więcej.
Reklama
Gospodarze w poprzednim meczu postawili się Zastalowi Zielona Góra, prowadząc przez większość spotkania, ostatecznie przegrali jednak 76:84. Mimo negatywnego bilansu zespół z Gliwic wydaje się bardziej poukładany niż w poprzednich latach, a częste żonglowanie zawodnikami i walka o utrzymanie brzmią jak melodia dawnej przeszłości. Goście z Torunia w poprzedniej kolejce dali pokaz siły, wygrywając z Astorią Bydgoszcz 110:96. Było to ich pierwsze zwycięstwo w sezonie, a zarazem pierwszy mecz z rywalem na ich poziomie. Pokazuje to, że w gronie ligowych średniaków Twarde Pierniki mogą być najsilniejszym zespołem i mieć ambicje, by nie kończyć sezonu po 30 spotkaniach.
Można spodziewać się wyrównanej rywalizacji. Większy potencjał ofensywny mają jednak goście, zwłaszcza gdy spojrzymy na takich graczy jak Kristaps Klips czy Luka Sakota, którzy potrafią wygrywać mecze w pojedynkę. Skłania mnie to do lekkiego wskazania na torunian jako faworytów.
King Szczecin vs PGE Start Lublin - 24 października 15:00
Choć to dopiero początek sezonu, o kilku zespołach można już mówić jako o czołówce ligi. King, chcąc udowodnić, że zaliczanie go do tego grona nie jest przedwczesne, powinien wygrać ze Startem bez większego problemu.
Oba zespoły są do siebie trochę podobne, choć z zupełnie różnych powodów. Maciej Majcherek stworzył w Szczecinie precyzyjny model drużyny, opierający się na zespołowości, fizyczności i dużej roli Polaków. Wszystkich tych czynników, w
mniejszym bądź większym stopniu, brakuje w Lublinie i to one powinny w sobotę przeważyć na korzyść gospodarzy.
Co takiego ma więc Start, co upodabnia go do szczecinian? Równo rozkładające się punkty. Wynika to jednak nie z zamierzonej zespołowości, a z wąskiej grupy zawodników mających wpływ na ofensywę. Wygrana z Arką pokazała, że w Lublinie potrzebny jest lider, który potrafi w pojedynkę pociągnąć całe spotkanie. W Gdyni był nim Courtney Ramey. Czy będzie w stanie zrobić to samo w Szczecinie? A może w tę rolę będzie potrafił wejść Jaizec Lottie?
Nawet jeśli, to na Kinga może to być za mało.
Zastal Zielona Góra vs Anwil Włocławek - 24 października 17:30
Zdecydowanie najciekawszy mecz tej kolejki. Obie drużyny mają bilans 2-1, obie prezentują wysoki poziom sportowy i obie mają do udowodnienia, na co właściwie je stać w tym sezonie.
Zastal po falstarcie w meczu z Astorią wygrał dwa kolejne spotkania ligowe. Chcąc być zaliczanym do ścisłej czołówki, musi pokonywać rywali prezentujących podobny poziom. Zielonogórzanie muszą również pokazać, że sromotna porażka w FIBA Europe Cup z Gironą (68:109) była efektem konfrontacji ze znacznie silniejszym rywalem, a nie początkiem gorszej formy.
Trzy spotkania w PGE Basket Lidze Anwilu i każde zakończone punktem różnicy. Choć przed sezonem w kontekście włocławian dużo mówiło się o mniejszym budżecie i niższych ambicjach niż w ciągu ostatnich kilku lat, po pierwszych spotkaniach trudno to dostrzec. O wyjazdowe zwycięstwo na trudnym terenie, w starciu z rywalem na podobnym poziome z pewnością nie będzie łatwo. Kibice we Włocławku liczą jednak nie tylko na samą wygraną, ale i na jej wielkość i pewność. Choć to Zastal wydaje się faworytem, takie spotkania lubią rozwijać się w nieprzewidywalny sposób.
WKS Śląsk Wrocław vs Enea Łaciate Astoria Bydgoszcz - 24 października 19:30
Mecz, który nie powinien mieć większej historii i w którym nie powinno być problemu ze wskazaniem zwycięzcy. Dwubiegunowość Śląska w tym sezonie tworzy jednak dodatkowe, niespodziewane emocje.
Astoria po imponującym zwycięstwie nad Zastalem na inaugurację sezonu przegrała dwa kolejne spotkania. W Bydgoszczy trzeba było więc zejść na ziemię i zrozumieć swoją sytuację, która przecież nie jest aż tak zła. Mimo że Astoria jest beniaminkiem, nie powinno być momentu, w którym jej zawodnicy drżą o utrzymanie. Wciąż są jednak ligowym średniakiem, po którym nie można oczekiwać awansu do fazy post season.
Jak na razie w tym sezonie mamy do czynienia z dwoma Śląskami Wrocław. Pierwszy z nich gra w EuroCupie i choć ma bilans 1-3, niewiele brakowało, by wynosił on 2-2. Momentami gra zespołu pozwala wierzyć w walkę o wyjście z grupy. Drugi natomiast, z bilansem 1-2 w PGE Basket Lidze, jest kompletnym przeciwieństwem tego pierwszego. Śląsk, który przegrał w Dąbrowie Górniczej 97:80, nie miał nic do powiedzenia. Mimo tego dysonansu wrocławianie, rozgrywający u siebie pierwszy mecz ligowy, wciąż są faworytem. Sama wygrana może jednak nie wystarczyć, by zadowolić kibiców. Musi być ona wystarczająco wysoka, aby uciąć wszelkie teorie spiskowe dotyczące różnicy w motywacji.
AMW Arka Gdynia vs Górnik Zamek Książ Wałbrzych - 25 października 12:30
Górnik już w tym sezonie zatrzymał jedną ofensywną machinę i na pewno chce to zrobić z kolejną. Arka w poprzednim spotkaniu zatrzymała się sama i musi udowodnić, że to był tylko wypadek przy pracy.
W Gdyni po dwóch bardzo dobrych pierwszych spotkaniach pojawiły się problemy znane już z poprzedniego sezonu. Zespół Mantasa Cesnauskisa jest uzależniony od rzutów zza łuku i jeśli zawodnicy nie będą potrafili się wstrzelić, pojawią się problemy ze znalezieniem innych rozwiązań ofensywnych. Szansa na rozegranie dwóch fatalnych meczów pod względem skuteczności rzutów za trzy punkty jest niewielka, ale nie można zapominać, że Arka mierzy się z dobrze broniącym zespołem.
Górnik jest jedną z niewielu drużyn, które mogą być zadowolone z każdego meczu w tym sezonie. Mimo bilansu 2-1 porażka z Anwilem po dogrywce nie boli aż tak bardzo. Chociaż to gospodarze są faworytem, wałbrzyszanie nie przyjeżdżają do Gdyni jako chłopcy do bicia, a ich zwycięstwo nie byłoby największą niespodzianką, jaką może przynieść nam ta kolejka.
Reklama
Legia Warszawa vs Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski - 25 października 15:00
Legia Warszawa po Superpucharze nie zagrała jeszcze ani jednego meczu na miarę mistrza Polski. Stal na papierze jest zespołem zdecydowanie słabszym, nie oznacza to jednak spotkania bez historii.
Warszawianie są faworytem tego spotkania i jeśli chcą walczyć o obronę tytułu, muszą wygrać je wyraźnie. Devon Daniels i Kristers Zoriks rzucili chorwackiej Cibonie po 21 punktów. Jeśli chcą być liderami tej drużyny, muszą notować takie występy częściej. Oczekiwania wobec Legii to nie samo zwycięstwo, lecz pokaz siły na miarę kandydata do three-peatu.
Ostatni raz Stal pokonała legionistów w lutym 2024 roku i raczej po tej kolejce nic się w tej kwestii nie zmieni. Dla ostrowian będzie to pierwszy przeciwnik z najwyższej półki w tym sezonie. Dwa zwycięstwa z rywalami na podobnym i słabszym poziomie plasują stal w roli naprawdę solidnego średniaka, ale mecz z Górnikiem pokazał co może im zrobić zespól z, wcale nie tak bardzo, wyższej półki.
Dziki Warszawa vs Energa Czarni Słupsk - 25 października 17:30
Dziki zawsze gdy wygrywały to z wyraźną przewagą, Czarni gdy przegrywali to zawsze niewiele im brakowało. Jedna z tych rzeczy w niedzielę się zmieni, ponieważ trudno zakładać zwycięstwo gości.
Porażka Dzików z Górnikiem Wałbrzych zakończyła ich serię czterech zwycięstw z rzędu. Gospodarze mają więc do udowodnienia, że była to tylko drobna wpadka. We wszystkich wygranych spotkaniach Dziki wyglądały bardzo dobrze i choć był to pierwszy mecz, w którym zespół Marco Legovicha nie przekroczył granicy 90 punktów, to w starciu z takim rywalem jak Czarni nie powinien mieć problemu z powrotem do ustawień fabrycznych.
Choć to porównanie może brzmieć jak życzenie najgorszego, tegoroczni Czarni przypominają mi zeszłoroczne Krosno. Zespół z dołu tabeli, który przegrywa minimalnie większość spotkań, a jednocześnie ma w składzie kilku ciekawych zawodników. Drużyna ze Słupska, z bilansem 0-3, ma bilans małych punktów na poziomie -7. Dla porównania ich koledzy z Sopotu mają w tej klasyfikacji -63. Mimo tego jak często niewiele brakuje do zwycięstwa, to trudno żeby Czarni nie byli postrzegani jako ten słabszy zespół w porównaniu z większością ligi, a zwłaszcza z Dzikami Warszawa.
MKS Dąbrowa Górnicza vs Energa Trefl Sopot - 25 października 19:30
Samodzielny lider tabeli na zakończenie kolejki podejmuje jeden z dwóch zespołów bez zwycięstwa. Nic nie wskazuje na to, aby ten mecz miał zmienić taki stan rzeczy.
Nawet osoby wierzące w tegoroczny sukces MKS-u raczej nie zakładały, że będzie on samodzielnym liderem tabeli. Fakty są jednak takie, że praktycznie wszystkie elementy w tej drużynie się zgadzają. Ofensywny styl, czyli coś, do czego trener Gronek przyzwyczaił nas w Dąbrowie Górniczej. Jordan Hall, który potrafi być liderem, nawet jeśli nie zdobywa najwięcej punktów. Przy nieporadności ofensywnej rywala MKS potrafi całkowicie zdusić go swoją obroną, co widzieliśmy w meczu ze Śląskiem i przez większość spotkania z Twardymi Piernikami.
W Sopocie natomiast więcej elementów nie funkcjonuje, niż działa poprawnie. Dwa pierwsze spotkania to była samodzielna walka Jakuba Schenka. Z kolei gdy w meczu z Kingiem Anderson i Simanić zagrali bardzo dobrze, lider Trefla zaliczył rewelacyjne 3/11 z gry. Sopocianie nie są jeszcze poukładani i to jest jedyna pozytywna rzecz, jaką można o nich powiedzieć. W tym zespole wciąż jest trochę potencjału do wyciągnięcia. Są jednak rywale lepsi do tego niż MKS Dąbrowa Górnicza.
BETFAN - legalny polski bukmacher. Hazard wiąże się z ryzykiem. Graj odpowiedzialnie. 18+
#Współpraca
Reklama























