Przegląd Szatni - Indiana Pacers

Indiana Pacers to zdecydowanie jedna z najbardziej intrygujących drużyn w nadchodzącym sezonie. Może nie są stawiani w gronie faworytów, jednak wiele osób upatruje w nich czarnego konia ligi. Po blisko półtorarocznej przerwie, po kontuzji łydki w Game 7 Finałów NBA 2025, wraca Tyrese Haliburton!
Drużyna z Indianapolis i ich sezon 24/25, to jedna z największych historii "gdyby" we współczesnej NBA. Co jeśli, Haliburton byłby dostępny na całe decydujące starcie, a nie tylko przez pierwsze minuty. Czy teraz mówilibyśmy o tytule dla Pacers? Jednak tego już się nigdy nie dowiemy. Po kontuzji swojego lidera, Indiana w kolejnych rozgrywkach zaprezentowała się fatalnie, notując bilans 19-63. Odejście podstawowego centra Turnera, mnóstwo urazów, sezon od początku spisany na straty. W lutym zrobili ruch na przyszłość, pozyskując Zubaca z Clippers, jednak tracąc przy tym wysoki pick w minionym drafcie. Zaczynając nową kampanie ligową, jest to znakomita okazja dla Pacers by przypomnieć kibicom o swoim potencjale. Spójrzmy więc na moc jaką dysponują. Dodatków do składu było tego lata niewiele, ale za to jedno (w mojej opinii) dosyć istotne. Z Philadelphii przeniósł swoje usługi Kelly Oubre Jr.
Roster:
PG: Tyrese Haliburton | TJ McConnell | Quenton Jackson
SG: Andrew Nembhard | Ben Sheppard
SF: Aaron Nesmith | Kelly Oubre Jr. | Johny Furphy
PF: Pascal Siakam | Obi Toppin | Jarace Walker
C: Ivica Zubac | Jay Huff | Larry Nance Jr.
Coach: Rick Carlisle
4 z 5 osób z pierwszej piątki została niezmieniona po Finałach 2025. Stabilizacja, ten sam head coach (robiący naprawdę dobrą robotę), może oznaczać, iż Pacers nie będą potrzebować dużej ilości czasu, by znów grać to z czego ich znamy, to co jest ich DNA, czyli szybki atak. Problem może być jednak w tym, jak szybko i czy w ogóle, do swojej dyspozycji powróci Haliburton. Tyrese to motor napędowy Indiany, rozgrywający zupełnie innego pokroju niż większość "jedynek" w lidze. Nie jest najlepszym strzelcem swojego zespołu, za to śmiało możemy nazwać go królem asyst. Kontroluje tempo gry, a mimo to nie ma wysokiego wskaźnika "usage". W rozgrywkach 24/25 miał również najwyższy w całej NBA stosunek asyst do strat. Krótko mówiąc - generał parkietu. I jeden z tych koszykarzy, którego najbardziej nie mogę się doczekać, by zobaczyć na parkiecie w meczu o stawkę (preseason się nie liczy).
Prawdopodobnie najlepszym koszykarzem w tej drużynie, choć niedocenianym, mało pojawiającym się w przestrzeni medialnej, ale za to również najbardziej solidnym, jest Pascal Siakam. Zeszłoroczny all-star to wszechstronny podkoszowy, który świetnie czuje się w szybkim ataku, w akcjach low post, pod samą obręczą czy też za linią 7,24. Idealnie wkomponował się w nową twarz Pacers, będąc ich najlepszym punktującym odkąd trafił do tej organizacji. Siakam to także już niemałe doświadczenie. Będzie to dla niego 11 sezon na parkietach NBA. W swojej kolekcji ma pierścień zdobyty z Toronto Raptors. Przeżył w lidze sporo, grając o najwyższe cele, czy to szorując po dnie. Pascal co noc powinnien pokazywać swoją dobrą grę i ciągnąć ze sobą cały skład.
Pozostali starterzy to w głównej mierze role-playerzy, ale są to bardzo dobrze dobrane elementy pod dwójkę swoich liderów. Nembhard to drugi kozłujący w drużynie, który w poprzednim sezonie z konieczności musiał wziąć więcej kreowania na siebie, co wychodziło mu bardzo przyzwoicie. Nesmith to klasyczny przykład koszykarza 3&D (38% zza łuku), który w obronie bierze na siebie gwiazdy rywali z pozycji 1-3. Zubac, który dotychczas nie miał okazji grać z Haliburtonem, to przykład świetnie wyszkolonego technicznie europejskiego centra. Mnóstwo zwodów, solidny pod koszem, dobry na pick&rollu, bywa skałą w obronie. Z minusów? Nie rozciąga gry, gdyż w ogóle nie rzuca za trzy, miewa przestoje, w których jest kompletnie niewidoczny.
Dużym atutem Indiany może być ławka rezerwowych. Jest w składzie kilku naprawdę solidnych zmienników, którzy mogą wnieść sporo dobrego, szczególnie w wąskiej rotacji playoffowej. TJ McConnell to przykład zadziornego, ambitnego, sprytnego, cichego pracusia. Mimo iż jego rzut zza łuku nie stoi na fenomenalnym poziomie, to wjazdy pod kosz czy półdystans ma opanowany znakomicie. Dodatkowo mimo swojego małego jak NBA wzrostu (185 cm), nie odpuszcza w obronie. Obi Toppin to wybiegany i atletyczny skrzydłowy, a do swojego wachlarza zagrań dorzucił ostatnio solidną trójkę. No i na ławce mamy również nowy nabytek, czyli Kelly'ego Oubre Jr. To zawodnik, który potrafi sam sobie wykreować sytuację do rzutu, chętnie biega w kontratakach, potrafi przymierzyć za trzy i jest solidnym defensorem. Może dla tego zespołu być ich najlepszym punktującym rezerwowym, a kto wie, może i jednym z kandydatów do nagrody sixth mana roku. Wszystko zależy jak się wpasuje w drużynę, ale na papierze wygląda to naprawdę dobrze. Jego średnie z poprzedniego sezonu to: 14.1 PPG, 5 RPG, 1.4 SPG. Jak więc widzimy, jest to bardzo dobre uzupełnienie dokonane przez GM Pacers.
Indiana może być więc "czarnym koniem" tych rozgrywek. Potencjał w koszykarzach? Jest. Trener z doświadczeniem? Jest. Jednak wydaje mi się że prawdziwe oblicze Pacers poznamy dopiero w nowym roku. Początek może nie być tak spektakularny, ale biegem czasu ta drużyna będzie stawała się coraz mocniejsza. Najprawdopodobniej tak samo czasu będzie potrzebował Haliburton, co może przełożyć się na gorszą dyspozycję zespołu. Będą jednak musieli się spiąć jak najszybciej, gdyż walka o czołową szóstkę na Wschodzie powinna być niesamowicie zacięta. Mimo wszystko jestem pewien, że Indiana zagra w playoffs. Chyba każdy z nas "dla fabuły" chciałby powtórki z kampanii 24/25, ale to raczej nie się nie wydarzy. Niemniej jedno wiem, że Pacers na 99% będą tym zespołem, na którego nikt nie będzie chciał trafić w starciu w fazie posezonowej. A poza będzie to ekipa, dla której warto włączyć mecz. Nie grają wolnej, nudnej koszykówki, tylko szybką, efektowną i co najważniejsze efektywną. Jeśli szukacie drużyny, bez mega gwiazd, a mimo to dobrze sobie radzącej, to Indiana powinna was mocno zainteresować.

















